Betfan – wrogie przejęcie czy burza w szklance wody?

W związku z doniesieniami z rynku bukmacherskiego o „wrogim przejęciu” dokonanym przez Mec. Jarosława Chałasa w firmie Betfan, redakcja E-PLAY uzyskała odpowiedź od bezpośrednio zaangażowanego w tą sprawę.

Poniżej prezentujemy oświadczenie Mec. Chałasa dotyczącego całego zamieszania spowodowanego brakiem możliwości korzystania ze strony firmy Betfan oraz jego punkt widzenia na ta sprawę.

###

Mec. Jarosław Chałas komentuje doniesienia i zakulisowe działania byłych menedżerów spółki BETFAN

Informację o wrogim przejęciu spółki BETFAN, którego rzekomo miałbym dokonać, traktuję z jednej strony jako zawoalowany komplement (wszakże mając 11% udziałów w spółce byłby to doprawdy niezły wyczyn!), a z drugiej strony jako mało elegancką próbę zdyskredytowania mojej osoby wyłącznie za to, że jako Przewodniczący Rady Nadzorczej BETFAN ośmieliłem się poprosić zarząd (Piotra Sienkiewicza) o wgląd w operacje finansowe spółki i wyjaśnienie ich zasadności. Nie miałem zamiaru komentować całej sytuacji publicznie, tylko rzetelnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami wykonywać zadania Rady Nadzorczej, jednak wobec tak rażącej manipulacji faktami nie mogę pozostawić wytworzonej przez byłych menedżerów sytuacji bez reakcji. Bycie „anonimowym źródłem” nie jest i nigdy nie będzie w moim stylu. Wyznaję zasadę uczciwości i rzetelności w biznesie od ponad 25 lat, więc skoro „anonimowe źródło” tworzy alternatywną rzeczywistość, uczciwość wymaga wyjaśnienia opinii publicznej, co działo się w BETFANIE i dlaczego znalazł się na skraju upadłości.

Rada Nadzorcza od początku istnienia BETFAN składała się z osób dzielących moje nazwisko. Później nastąpiły nieznaczne zmiany personalne (w skład Rady Nadzorczej wszedł Łukasz Łazarewicz), a rzekome „wrogie przejęcie”, chociaż rozumiem, że brzmi to bardzo nośnie, nie było niczym innym jak powrotem do stanu początkowego, tj. pierwotnego składu Rady Nadzorczej BETFAN, poprzez uzupełnienie jej składu do wymaganej ustawowo liczby członków, w związku z niczym niezapowiedzianą i raptowną rezygnacją z członkostwa w tej Radzie Łukasza Łazarewicza, obliczoną wyłącznie na sparaliżowanie działania Rady. Uzupełnienie składu Rady, tj. powołanie osoby na wakat powstały w wyniku nagłej rezygnacji Łukasza Łazarewicza, było więc konieczne z formalnego punktu widzenia (BETFAN zgodnie z przepisami musi posiadać co najmniej trzyosobową Radę Nadzorczą) i odbyło się przy poszanowaniu wszelkich procedur formalnych podczas zwołanego w tym celu Zgromadzenia Wspólników BETFAN. Podjęte przeze mnie działania były niezbędne, aby uzdrowić sytuację organizacyjną w spółce i aby Rada Nadzorcza mogła w końcu uzyskać od Prezesa zarządu BETFAN – Piotra Sienkiewicza – rzetelne informacje o kondycji finansowej spółki.

Znacznie ciekawszą od prostego uzupełnienia składu Rady Nadzorczej (w związku z rezygnacją Łukasza Łazarewicza), jest manipulacyjnie przedstawiona kwestia rezygnacji Piotra Sienkiewicza z funkcji Prezesa zarządu BETFAN. Nie trudno w tej sytuacji o klasyczny błąd rozumowania – trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Piotr Sienkiewicz ustąpił z funkcji Prezesa bynajmniej nie dlatego, że rzekomo ktoś „wrogo przejmuje” BETFAN, ale dlatego, że jak się okazało, nie podejmował samodzielnie żadnej decyzji, a całą firmą za kulisami zarządzał „operacyjnie” Łukasz Łazarewicz, co zresztą sam potwierdził w prowadzonej ze mną korespondencji. Zanim Piotr Sienkiewcz złożył rezygnację, tozdążył jeszcze ustanowić Łukasza Łazarewicza prokurentem BETFAN, co dawało Łukaszowi Łazarewiczowi zarządczą władzę w spółce bez ryzyka konfliktu interesów (prawnie nie można być w Radzie Nadzorczej i jednocześnie zarządzać spółką).

Piotr Sienkiewicz złożył rezygnację z członkostwa w zarządzie BETFAN w odpowiedzi na to, że został zawieszony w czynnościach w związku z nieprawidłowościami i uchylaniem się od wypełniania ustawowego obowiązku udzielania Radzie Nadzorczej informacji i wyjaśnień o działaniu zarządu. Doniesienia o tym, jakoby jego rezygnacja została źle przyjęta przez pracowników i była przyczyną składania przez nich wypowiedzeń, pozostawię ocenie Czytelników.

Naturalnie nie dopuszczę do sytuacji, aby złożenie rezygnacji przez Prezesa Piotra Sienkiewicza miało go uchronić od odpowiedzialności wobec spółki – działania audytowe w BETFAN zostały już podjęte, a z ich wstępnych ustaleń wynika, że Łukasz Łazarewicz i Piotr Sienkiewicz dopuszczali się działań sprzecznych z obowiązującymi normami prawa i będących działaniami na szkodę spółki, co wyjaśnia, dlaczego Piotr Sienkiewicz jako prezes zarządu od dłuższego czasu odmawiał udzielania Radzie Nadzorczej, której przewodniczyłem, informacji i wyjaśnień o stanie spółki i udostępnienia dokumentów finansowych.

Dopytując się od początku kwietnia o wyniki finansowe spółki słyszałem wprost, że mam się nie wtrącać a „pracownicy nie będą przerywali swoich działań na rzecz tego tematu”. Dość sugestywnie nakłaniano mnie również do tego, abym ustąpił z Rady Nadzorczej i, co ciekawe, miało to miejsce tuż przed Zgromadzeniem Wspólników, podczas którego miało być prezentowane sprawozdanie finansowe. Wyraźnie miałem się nie wtrącać w przepływy finansowe, ale takie przymykanie oczu jest nie w moim stylu, szczególnie w przypadku pełnienia funkcji Przewodniczącego Rady Nadzorczej.

Oczekiwano ode mnie również wniesienia kolejnych wkładów finansowych, przy jednoczesnym ograniczeniu prawa głosu i rozwodnieniu udziałów, bez prawa do dywidendy. Nie muszę chyba dodawać, że taka sytuacja dla każdego udziałowca byłaby nie do przyjęcia. Wobec braku informacji na temat sprawozdania finansowego, dnia 15 kwietnia wystosowałem do Prezesa Sienkiewicza maila z pytaniem o wydatki spółki powyżej 50 tys. złotych, ponieważ powinny być one zatwierdzane uchwałami Zgromadzenia Wspólników. Zapytałem o to nie bez powodu. Okazało się bowiem, że w czasie, gdy spółka borykała się już z trudnościami finansowymi (plus przypomnijmy, że mówimy o realiach biznesowych w dobie koronawirusa), niezbędnym według zarządzających wydatkiem było wzięcie w leasing dwóch luksusowych samochodów! Jakby tego było mało – jeden z beneficjentów tego, nazwijmy to wprost, nieuzasadnionego roztrwaniania środków firmowych, w ogóle oficjalnie nie był jej pracownikiem. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Wiedziony uzasadnionymi obawami, w trosce o dobro firmy, w dniu 5 maja skierowałem oficjalne pismo do Ministerstwa Finansów z prośbą o przyjrzenie się działaniom firmy BETFAN.

Fakt, że osoby, które powinny dbać o dobro firmy doprowadziły ostatecznie do jej nieuniknionego upadku, uważam za niewytłumaczalne nadużycie przez jej byłych menedżerów (Łukasza Łazarewicza i Piotra Sienkiewicza) dotychczasowego zaufania spółki, a także potwierdzenie, że wykorzystywali oni spółkę do osiągania własnych korzyści.

Prowadziłem mediacje w dziesiątkach sporów korporacyjnych i proszę mi wierzyć – zawsze jest jakieś wyjście. Panowie wybrali zdecydowanie najgorsze z rozwiązań – drogę konfrontacji i medialnych ataków na mnie. Mogę jednak zapewnić, że niezależnie od intensywności ataków na mnie i pomawiania o rzekomą próbę przejęcia firmy, BETFAN stanowczo i z pełną konsekwencją będzie domagać się od byłych menedżerów zwrotu mienia spółki oraz wyciągnie wobec nich dopuszczalne prawem konsekwencje za doprowadzenie spółki do aktualnego stanu. Ponadto, w zależności od ostatecznego wyniku toczącego się audytu, BETFAN podejmie dalsze stosowne kroki prawne, w tym w stosunku do jej byłych menedżerów.

Jednocześnie chciałbym uspokoić i zapewnić wszystkich graczy, którzy mają zdeponowane środki w BETFAN, że osobiście dołożę wszelkich starań, aby mimo zawirowań w spółce, wszyscy jak najszybciej otrzymali zwrot swoich środków posiadanych na wirtualnych kontach. Nowo powołany zarząd BETFAN dopiero dnia 14 maja uzyskał dostęp do rachunków bankowych spółki i w tym zakresie sytuacja jest pod kontrolą.

Niezwłocznie zostanie umożliwiony dostęp do platformy, jednak z uwagi na trwający audyt i ze względu na bezpieczeństwo finansowe użytkowników, które jest moim priorytetem, dalsze obstawianie zakładów bukmacherskich na ten moment nie będzie możliwe.

###

Od Redakcji: aby być w zgodzie ze sztuką dziennikarską nie komentujemy tego oświadczenia, wierząc że najbliższe dni przyniosą dokładną odpowiedź na pytanie: było to wrogie przejęcie, czy brak zrozumienia mechanizmów działalności gospodarczej, panujących w obecnej strukturze spółki Betfan. Jednakże to oświadczenie powinno uspokoić graczy mających zdeponowane środki u tego bukmachera.

Osoba Mec. Jarosława Chałasa oraz jego kancelaria Grupa Chałas i Wspólnicy, są rozpoznawalni w Polsce oraz w Europie jako wiarygodni i kompetentni prawnicy, zajmujący się różnorodnymi sprawami gospodarczymi i cywilnymi. Utrata wiarygodności nie leży w polityce zarówno Kancelarii jak i jej przedstawicieli. Postaramy się w najbliższym czasie dokładnie wyjaśnić całe zamieszanie spowodowane obecną sytuacją, aby nie pozostawić cienia podejrzenia i wątpliwości w tej niemiłej sprawie oraz nie doprowadzić do nieodwracalnej w skutkach utraty wiarygodności. Wiarygodności budowanej latami.

1 komentarz w “Betfan – wrogie przejęcie czy burza w szklance wody?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *