Cele według Kapicy

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (4 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Wczoraj w programie Piaskiem po oczach wystąpił po raz pierwszy od czasów sprawowania nieudolnej władzy w Służbie Celnej – Jacek Kapica. Mógł się tam między innymi odnieść do ostatnich wydarzeń związanych ze swoją osobą, doprowadzenia do prokuratury w Białymstoku.

Wartka wypowiedź i skrzętne omijanie trudnych tematów jest standardową praktyką wszystkich, którzy chcą przykryć swoje winy i nie dopuścić do zarzucenia sobie czegokolwiek. Tak było i w tym przypadku. Niemniej jednak cel jaki został osiągnięty podczas tego wywiadu to obnażenie buty i zakłamania, jakie zawsze cechowało tego urzędnika państwowego.

Zawsze stawiał się publicznie jako „szeryf” zwalczający przestępczy proceder, jakim było zalegalizowanie i eksploatowanie automatów do gier. Nie za początków jego kariery urzędniczej bowiem doszło do próby normalizowania tego sektora branży hazardowej, nie za jego czasów rozpoczęcia pracy w Służbie Celnej tworzyły się struktury przedsiębiorstw, które w ramach udzielanych zezwoleń budowały swoje sieci operacyjne. Nie za jego czasów te sieci zaczęły generować przychody i ponosić koszty, tak ważne przy rozpoczynaniu budowy struktur. To nie Kapica jako szef Służby Celnej decydował o wysokości stawek wygranych i typach automatów jakie, przez wyspecjalizowane jednostki legalizowane w ramach przysługującego im prawa, on tylko to zwalczał zamiast regulować.

Kapica wtedy, jako nieudacznik biznesowy po zakończeniu epizodu związanego z nieudolnym prowadzeniem firmy sprzedającej kanapki na wynos, został protegowany przez Bujaka do kariery urzędniczej. Bez żadnego doświadczenia awansował w tak szybkim czasie na szefa Służby Celnej. Nie mając minimalnych wręcz kompetencji do zarządzania tą służbą, wsławił się niespotykaną butą i cynizmem w zarządzaniu swoimi podległymi strukturami służbowymi, zyskując miano „szeryfa” do trudnej roboty. I jak każdy nuworysz (w tym przypadku urzędniczy), chcąc wykazać się przed swoimi nadzorującymi, podjął się karkołomnej pracy „zawracania kijem Wisły” czyli krucjaty z hazardem.

Efekt był nietrudny do przewidzenia – kompletne rozregulowanie rynku automatów, wprowadzenie przygotowywanego przez Kapicę prawa z błędem legislacyjnym, które ten chaos powiększył. Oraz nienawiść swojego środowiska, czyli pracowników celnych, którzy czując się marginalizowani i wykorzystywani do prywatnej walki Kapicy dawali temu upust w branżowych portalach i prywatnych rozmowach.

Wywiad w „Piaskiem po oczach” obnażył coś jeszcze, co na pewno będzie przez prokuratora Masłowskiego skrupulatnie przepatrywane – polityczny wątek afery, jaka wybuchła i była początkiem nieudolnych działań Kapicy, wykonywanych na zlecenie swoich mocodawców z Rządu.

To, że celem jest Tusk, nie trzeba nikogo przekonywać, to jasne jak słońce nawet dla laika nie zajmującego się polityką. Ale to nie Tusk przygotował bubel prawny, to nie Tusk miał za zadanie zrobić porządek z hazardem. To nie były premier z zawiścią zwalczał wszelkie formy porozumienia i tłumaczenia, jak ważne jest unormowanie tej wrażliwej sfery gospodarki. Nie podejmując żadnych prób a zajmując się bezwzględną likwidacją, to właśnie Kapica doprowadził do rozwoju szarej strefy, do zaistnienia setek tysięcy punktów i lokali z automatami, to tylko dzięki jego decyzji ten unormowany poprzedni świat automatów stał się niewidoczny. To można zawdzięczać tylko działaniom Generała Kapicy.

Rodzą się jednak teraz zasadnicze pytania.

Kto miał w takim razie główny cel wprowadzenia tego chaosu?
Kto na tym skorzystał i czy aby nie w sposób świadomy?
Czy aby nie na rękę było doprowadzenie do tego bezhołowia aby móc korzystać z rozregulowanego rynku?

Ktoś kto chce podejmować działania skuteczne, zawsze powinien najpierw odrobić lekcję historii a w tym przypadku historii prohibicji w USA w latach 20-tych. Czyste fakty z tej lekcji dają jedną odpowiedź – zakazy wzmacniają rozwój przestępczości i szarej strefy. Regulacja lub ewolucyjne podejście do utworzonego prawa daje najlepsze rezultaty. Wystarczy spojrzeć na rynki uregulowane w Europie – Wielka Brytania, Włochy, Niemcy, Czechy, Rumunia.

Ale na tych rynkach było zawsze większe poszanowanie istniejącego prawa i ….. na szczęście nie mieli tam swojego Kapicy.

Panie Jacku, za twe winy i butę, za twoją arogancję i brak jakichkolwiek prób zrozumienia tej materii, za zniszczenie wielu struktur mozolnie budowanych, za wiernopoddańcze realizowanie celów swoich przełożonych, za nieskuteczną „krucjatę” jaką sam podjąłeś w walce z wyimaginowanym przeciwnikiem, za te urzędniczą pychę, życzę Ci jednego.

Abyś się teraz bał, abyś miał stres, że znów mogą po Ciebie przyjść nad ranem, żebyś miał majątek zastawiony i obyś się martwił o przyszłość swojej Rodziny. Obyś się wreszcie dowiedział, że to nie „mafia hazardowa” a pokrzywdzeni przez Twoje decyzje normalni ludzie tym się zajmujący, bacznie obserwują rozwój wypadków Twojego upadku. Obyś na lewo i prawo przekonywał wszystkich, że Ty tylko „wykonywałeś rozkazy”, co już kiedyś w historii było i zostało osądzone.

Historia nie takich jak ty osądziła, teraz na Ciebie kolej, Panie Jacku.

Iwo Bulski
wydawca E-PLAY

 


Otagowano jako

7 Komentarzy

  1. D... Odpowiedz

    Jeśli regulacją rynku hazardowego nadal zajmować się będą dyletanci, ignoranci czy po prostu idioci, to nie ma szans na racjonalną, mądrą ustawę. Od bardzo wielu lat wszelkie nowelizacje, zmiany, akty wykonawcze powstają w gabinetach urzędników i polityków, którzy nie mają choćby tylko bladego pojęcia o bardzo trudnym rynku hazardowym, który chcą uregulować. Efekty każdy widzi, kaplica nie był tu żadnym wyjątkiem. Jeśli sobie przypomnieć pracę podkomisji przy ostatniej nowelizacji (tej obowiązującej od 1 kwietnia 2017 roku), to kierowniczką tego zacnego gremium była babulinka wieku dalece emerytalnego, która wyglądała tak, że jej znajomość hazardu definiować mogłaby typowa scenka babci z wnusią, gdy słychać: „chodź skarbie, babcia jeszcze kupon na totolotka wyśle, może nam się dzisiaj poszczęści…”
    Dopiero gdy władza, z którejkolwiek opcji, pójdzie po rozum do głowy i zacznie o nowej regulacji rozmawiać z fachowcami, czyli z branżą oraz ich doradcami czy prawnikami, to pojawi się szansa na dobrą, skuteczną ustawę, która będzie powszechnie szanowana.
    Inaczej bałagan nadal będzie panował i eskalował, bo na rynku jest bardzo liczna klientela, która poszukuje usług hazardowych wysokiej jakości za uczciwą cenę.

  2. ObSerwator Odpowiedz

    Nosił wilk razy kilka poniosa i wilka co się myślę zmaterializuje
    Plan Rycha Zbycha i Mira spalił na panewce Grzesiu dał ciała bo nakazał wstrzymać wydawanie zezwoleń w 2009 roku co Jacuś skrzętnie realizował pisząc nowe prawo na kolanie.Ten pośpiech i panika Donka doprowadziły do kompletnej deregulacji rynku i utraty wpływów do budżetu. Cóż było robić , Jacyuś wymyślił bandytów którzy czyhają na jego głowę i poszło jak poszło. Mozolna pracę prokuratury zniweczyl Czarus erudyta skubnal ja do Poznania A tam jego znajomkowie ja zamorzyli.Chawla tym co ja wznowili i chcą dociec prawdy dlaczego zabito kurę znosząca złote jaja ? Może uda się tą zagadkę rozwiązać. Oby !

  3. Marian Odpowiedz

    A co z firmami które się z rynku musiały wycofać? Co z ludźmi tam pracującymi, oni płacili podatki, ZUS, podatki płaciły także bary i ich pracownicy. Czy to wchodzi w tą sumę 21 mld uszczupleń? czy to jest kalkulowane jako strata do budżetu? Czy za to Kapica też będzie odpowiadał, czyli za zaniechanie urzędnicze? Pytań jest dużo a kto odpowie?

  4. Wiktor Odpowiedz

    Z Kapicą jest taki problem, że nic nie rozumie. Jako Główny Celnik miał nadzorować i pilnować a nie zmieniać i destabilizować. Samowładztwo urzędnicze jeszcze nigdzie nie dało pozytywnego rezultatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *