Chcemy, żeby z sieci pochodziła jedna trzecia wpływów Totalizatora

Olgierd Cieślik

Do końca roku otworzymy ponad 200 salonów gier – deklaruje Olgierd Cieślik, prezes Totalizatora Sportowego.

Rzeczpospolita: W grudniu wprowadziliście możliwość zawierania zakładów Lotto przez internet. W sieci zaczęła też działać wasza platforma z grami hazardowymi online Total Casino. Czy ta oferta chwyciła?

Olgierd Cieślik: Tak. Z pełnym przekonaniem powiem, że nasi klienci czekali na nią. Świadczy o tym chociażby liczba graczy rejestrujących się na obu platformach. Co ważne, mówimy tu głównie o klientach aktywnych, czyli takich, którzy doskonale wiedzą, czego szukają i czego oczekują.

Rzeczpospolita: Chcecie odciągnąć ludzi od kolektur?

Olgierd Cieślik: Absolutnie nie. Uruchomienie nowego kanału sprzedaży i wejście w obszar gier kasynowych online oznacza po prostu omnikanałowość dostępu do produktów. Jest to nie tylko zgodne z naszą strategią, ale przede wszystkim z potrzebami rynku. Każda firma chce wykorzystać wszystkie możliwości dotarcia do klientów.

Nie spodziewamy się dużej migracji klientów z sieci naziemnych. Mało tego, widzimy potrzebę dalszej rozbudowy sieci kolektur – z obecnych 17 tysięcy do poziomu co najmniej 20 tysięcy. Powód jest bardzo prosty – rosnące zapotrzebowanie.

Rzeczpospolita: Jaką część przychodów waszego biznesu ma generować działalność online?

Olgierd Cieślik: Liczymy, że cała sprzedaż online w ciągu trzech, czterech lat będzie stanowić ok. 30 procent przychodów. Warto podkreślić, że nasze kasyno online jest atrakcyjne nie tylko dzięki ciekawej ofercie, jest przede wszystkim legalne.

Jeżeli chodzi o gry liczbowe i loterie pieniężne, to ideałem byłoby osiągnięcie wyników zbliżonych do tych, które są osiągane w krajach skandynawskich, gdzie sprzedaż tych produktów przez internet sięga nawet 60 proc.

Rzeczpospolita: Tylko, że klienci mogą zagłosować pieniędzmi i wydawać je u zagranicznej konkurencji, nielegalnej z punktu widzenia przepisów. Czym chcecie ją przebić?

Olgierd Cieślik: Różnorodnością i atrakcyjnością palety gier i rozwiązań, które powodują, że klient jest w centrum uwagi. Nowelizacja ustawy o grach hazardowych miała na celu przede wszystkim ochronę gracza. I to realizujemy. Wprowadziliśmy standardy odpowiedzialnej gry, dając na przykład możliwość samodzielnego ograniczenia przez klienta wydanej kwoty i czasu spędzanego w grze. W naszym kasynie, w przeciwieństwie do wielu innych, klient może czuć się bezpiecznie i być pewnym, że środki wpłacone przez niego są bezpieczne, a także że otrzyma wygrane kwoty. Istotna jest też ochrona danych osobowych graczy, co jest dla nas najważniejszą kwestią.

Rzeczpospolita: Innych nowych produktów online nie będzie?

Olgierd Cieślik: Jeśli mówimy o produktach online, o których do tej pory niewiele pisano, to planujemy uruchomić zakłady wzajemne na gonitwy i wyścigi konne.

Rzeczpospolita: Wasze stacjonarne salony gier miały być otwierane jeszcze w 2017 roku. Na większą skalę zaczynają działać dopiero teraz. Dlaczego idzie to tak powoli?

Olgierd Cieślik: Z miesiąca na miesiąc zwiększamy liczbę salonów, obecnie mamy ich 23 w całej Polsce. Kilkadziesiąt kolejnych jest przygotowywanych. Nie jest to prosta sprawa – my w przeciwieństwie do szarej strefy musimy przejść całą ścieżkę administracyjną i zadbać o pełną infrastrukturę, o bezpieczeństwo czy chociażby kwestie związane z BHP. Proszę mi wierzyć, że lokali, które spełniają wszystkie wymogi nie jest wcale dużo. Będziemy oczywiście tę sieć poszerzać. Będziemy też budować bardziej różnorodną ofertę, wprowadzając nowych producentów gier i maszyn.

Całość czytaj na: rp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *