Czego nauczyła mnie praca w nielegalnym kasynie

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Brak ocen)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Wszystko zaczęło się od tego, że moja kuzynka, która pracowała jako krupierka, zapytała mnie, czy chciałabym sobie jakoś dorobić. Jej tata od lat grywał w karty i niedawno doszedł do wniosku, że chciałby sam zacząć organizować nielegalne turnieje. Szukał hostessy.

Mój wujek jest trochę podejrzanym typkiem i zdecydowanie to po nim widać – ma duże, czarne wąsy, nosi wielkie awiatorki, a jego nadgarstek zdobi okazały, błyszczący zegarek.

Miałam wtedy 19 lat i bardzo zainteresowała mnie ta robota – moja kuzynka wspomniała, że małym nakładem pracy zarobię duże pieniądze. Mogłam zacząć praktycznie od razu, musiałam jedynie przejść krótkie szkolenie pod okiem wuja. Już pierwszego dnia pracowałam jako krupierka w dużym, luksusowym hotelu przy plaży i przy moim stole, gdzie siedzieli sami wielcy pokerzyści, miało miejsce otwarcie turnieju. Od razu popełniłam błąd nowicjusza i spoconymi rękami rozdałam złe karty. Na szczęście reszta wieczoru upłynęła już bez żadnych problemów.

Mój wujek przez jakiś czas prowadził również nielegalne kasyno. W Holandii można ich znaleźć całkiem sporo i wszystkie z nich są w jakiś sposób wyjątkowe – widziałam zarówno takie, które przypominały szopę i podawano w nim piwo z orzeszkami, jak i luksusowe apartamenty, gdzie gra toczyła się przy kawiorze i paniach do towarzystwa. W nielegalnych kasynach swojego szczęścia próbują najróżniejsze osoby, poczynając od niezdrowo wyglądających, zaniedbanych hazardzistów, a kończąc na eleganckich kobietach noszących mopsy w swoich torebkach od Louisa Vuittona.

Miejsce, w którym zazwyczaj pracuję, niegdyś było magazynem i z zewnątrz nie prezentuje się szczególnie okazale. Najczęściej odwiedzają je inni właściciele nielegalnych kasyn, profesjonalni pokerzyści i osoby, które prowadzą holenderskie coffeeshopy.

Większość kierowników takich domów gry dorobiła się swoich pieniędzy w podejrzany sposób. Często są ważnymi postaciami w świecie przestępczym: za dnia sprzedają narkotyki albo handlują kradzionymi dobrami, a wieczorem dorabiają sobie prowadzeniem takiej placówki. Jednak w samych kasynach najczęściej pracują takie osoby, jak ja – studenci, którzy chcą zarobić coś ekstra. Moje zmiany trwają bardzo długo, od 19:30 do 11:30 następnego dnia, a podczas jednej zarabiam średnio od 300 do 500 euro (1270-2120 złotych), nie wliczając w to napiwków. Podczas moich przerw, kiedy wszyscy goście są skupieni na grze i nie trzeba ich doglądać, siadam w kątku i w spokoju się uczę.

Całość czytaj na: vice.com


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *