Gry to moja pasja

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Brak ocen)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Wywiad z Pawłem Abramczukiem – miłośnikiem i propagatorem gier, aktualnie Prezesem Stowarzyszenia Popularnych Gier Towarzyskich „Mariasz” oraz Polskiej Federacji Pokera Sportowego. Rozmawia Krzysztof Spaliński.

KS: Jesteś postacią znaną w polskim świecie gier i graczy, skąd wzięła się ta pasja?

PA: Gry towarzyszą mi, od kiedy sięgam pamięcią. Tradycją rodzinną było wspólne granie w różne gry. Moja babcia, namiętnie grywała w brydża. Organizowała, niezbyt dobrze postrzegane w tamtych czasach, wieczorki brydżowe, na które przychodzili różni znani ludzie – tak zapoznałem się z tą grą. W domu zawsze były karty, szachy, planszówki. Jako dziecko grywałem w szachy, osiągając nawet przyzwoite wyniki, ale ta gra nigdy mnie jakoś nie wciągnęła z uwagi na swoją małą „dynamikę”. Później nastąpił dosyć znaczący przypadek w moim życiu. Znalazłem się w szpitalu, rozpoznano u mnie nowotwór. Przez kilka dni leżałem rozmyślając, co będzie dalej. Pomyślałem, że nie ma sensu dalej się ścigać z karierą, że ostatnie swoje dni spędzę bawiąc się. Po tych kilku dniach okazało się, że w badaniach był błąd i jestem zdrowy – jednak przy postanowieniu pozostałem- bawię się graniem.

KS: I stałeś się twórcą Stowarzyszenia „Mariasz”, organizacji czynnej na polu popularyzacji i organizacji rozgrywek, akcji propagacyjnych i tym podobnych działań. Skąd pomysł i co uważasz za najważniejsze dokonania na tym polu?

PA: Zawsze doceniałem wychowawczą rolę gier w kształtowaniu osobowości człowieka. Moim marzeniem, w świecie elektroniki i mody na gry video, był powrót do korzeni, do gry przy stole z żywymi ludźmi, bezpośrednia rywalizacja – radość z wygranej, ale także umiejętność godnego godzenia się z porażką i umiejętnością szczerego pogratulowania zwycięzcy. Znaczącym momentem dla środowiska graczy w naszym kraju było powstanie portalu gier on-line kurnik.pl. Jak wielu innych trafiłem do tego portalu i zacząłem grać w różne gry. W ten sposób nawiązały się pierwsze kontakty, które z czasem przerodziły się w przyjaźnie i zażyłość. Po pewnym czasie grupa graczy, głównie w „kierki – 16″, postanowiła spotkać się, poznać wzajemnie i zagrać na żywo. Na tej bazie, po kilku mityngach, wyłoniła się grupa osób, w tym także ty, która postanowiła zawiązać organizację, działającą dla dobra i w imieniu graczy. Tak powstał „Mariasz”. W ramach stowarzyszenia zorganizowaliśmy wiele spotkań i turniejów, których zwieńczeniem stał się doroczny festiwal gier „Warsaw Open”. Odbyło się już kilka jego edycji cieszących się dużym powodzeniem, na każdej imprezie mieliśmy po około 1000 graczy, w tym także gości z 11 krajów. Obok tego Stowarzyszenie współpracowało i współpracuje z różnymi organizacjami typu Ośrodki Pomocy Społecznej, szkoły, samorządy lokalne itp. W organizacji wolnego czasu młodzieży czy niepełnosprawnych.

KS: A plany na bieżący rok? Kolejne Warsaw Open?

PA: Oczywiście! W październiku odbędzie się kolejna edycja festiwalu gier. W Warszawie w hali Arena Usynów, w połowie października. Nieco ulega zmianie formuła festiwalu oraz zmienia się jego nazwa na WO!!!. Będzie to bardziej spotkanie entuzjastów i miłośników gier niż jak poprzednio rywalizacja sportowa, a to z uwagi na przepisy ustawy antyhazardowej, wykluczające współzawodnictwo w grach mających elementy losowości. No cóż, w zasadzie wszystko, z czym się stykamy w życiu nosi takie znamiona, ale prawo obowiązuje i trzeba się temu podporządkować.

Bardzo ważną akcją rozpoczynającą się w nowym roku szkolnym jest realizowany przez „Mariasz” unijny program „Przedszkole równych szans”. W przedszkolach prywatnych elementy gier, w tym nauka gry w szachy, są czynnikiem wychowania już najmłodszych dzieci. Przedszkola publiczne tego dotychczas raczej nie robiły. „Przedszkole równych szans” ma zmienić tę sytuację, wprowadzając dodatkowe zajęcia także w placówkach publicznych. Program ten, wspierany przez unie europejską, realizowany będzie na warszawskim Ursynowie, we współpracy z Urzędem Dzielnicy, a w jego zakres wejdą nauka gry, planowania i umiejętność radzenia sobie z porażką poprzez najprostsze gry planszowe. Dodam, że analogiczny program przyniósł wspaniałe rezultaty w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście udział Stowarzyszenia w tej akcji, jak i w innych przedsięwzięciach, jest całkowicie społeczny.

KS: A później przyszło zainteresowanie sportową odmianą pokera – texas hold’em. Jak to się stało?

PA: Haha, widzę, że zapomniałeś! Przecież to TY kilka lat temu po powrocie z zagranicy, na jednym ze spotkań turniejowych pokazałeś mi i paru innym osobom tą grę, zachwalając jej tempo, dynamikę, a także wskazując na niezbędne umiejętności potrzebne, aby uzyskiwać dobre wyniki. Zademonstrowane zasady gry i pierwsze próby były tak obiecujące, że zaczęliśmy się w to bawić. Okazało się, że gra ta, podobnie jak na całym świecie, zaczęła zdobywać rzesze miłośników. Niestety w obowiązującej w kraju mentalności, gra ta miała konotacje gry o charakterze hazardowym. Grupa entuzjastów postanowiła to zmienić – i w ten sposób doszło do założenia i rejestracji Polskiej Federacji Pokera Sportowego, która aktualnie posiada już wiele oddziałów regionalnych i mimo obostrzeń wynikających z mocy prawa, nadal prężnie się rozwija, bo ludzie po prostu chcą w to grać!

KS: No tak, istnieją liczne przeszkody w rozwoju – co Federacja robi w tym względzie?

PA: Rozmawiamy, spotykamy się, tłumaczymy. Rozmawiamy z Ministerstwem Finansów, ale także z sejmową komisją ds. sportu. Na sesji powakacyjnej chcemy dokonać multimedialnej prezentacji nowej dyscypliny sportu, jaką jest poker sportowy. Będziemy mieli także kolejne spotkania z przedstawicielami Ministerstwa. Zobaczymy….

KS: Co sprawiłoby Ci satysfakcję?

PA: Zobaczyć sportową wersję pokera na Olimpiadzie sportów umysłowych już w Londynie, a są na to duże szanse!

KS: Dziękuję za rozmowę.


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *