Jak były szef Kedrosu uprawiał lobbing w Totalizatorze

Nowelizacja ustawy hazardowej, dająca monopol na gry na automatach poza kasynami Totalizatorowi Sportowemu (TS), weszła w życie 1 kwietnia 2017 r. Przez ponad dwa lata gigant, znany dotychczas z gier Lotto i zdrapek, zamiast planowanych ponad 35 tys. „jednorękich bandytów” wprowadził na rynek zaledwie… 600. Wszystkie dostarczyła niemiecka firma Merkur Gaming z grupy Gauselmann.

Jej przedstawicielem w Polsce był Kamil Kliniewski, były szef giełdowego Kerdosu (wcześniej znanego jako Hygienika). „PB” ustalił, że jego firmę, TMT Investments, w latach 2017-18 łączyły z Gauselmannem trzy umowy: konsultingowa, na usługi PR i marketingowe oraz na lobbing. Łączna wartość tych kontraktów przekroczyła 1,6 mln EUR (około 7 mln zł).

Zakup interwencyjny

O tym, że projekt automatowy TS jest nie tylko drastycznie opóźniony, ale też prowadzony w sposób wzbudzający w branży hazardowej wielkie kontrowersje, pisaliśmy w „PB” kilkakrotnie. Najpierw, na początku 2017 r., Radosław Śmigulski, ówczesny p.o. prezesa TS, zapowiadał, że dostawcą automatów i systemu informatycznego do ich obsługi zostaną również państwowe, lecz niemające absolutnie nic wspólnego z hazardem Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 (WZŁ). Kiedy zgodnie z przewidywaniami ekspertów nic z tego nie wyszło, w połowie 2018 r., czyli już za kadencji Olgierda Cieślika, obecnego prezesa, hazardowy gigant skorzystał z „zakupu interwencyjnego”.

W jego ramach zgłosiło się kilkunastu chętnych, a sześć firm przedstawiło oferty. Wybrano dwóch dostawców, ale jeden się wycofał i ostatecznie kontrakt podpisano z niemieckim Merkurem, który na potrzeby pilotażu projektu automatowego TS dostarczył 600 jednorękich bandytów i system do ich obsługi kanadyjskiej spółki Axes Network. Wątpliwości wzbudziła m.in. stosunkowo wysoka cena maszyn zaoferowanych przez Niemców — było to bowiem aż około 60 tys. zł za sztukę, czyli łącznie 36 mln zł. Najwięcej kontrowersji wiązało się jednak z wyborem tylko jednego, a nie kilku dostawców. Pojawiły się głosy, że Merkur w ten sposób osiąga znaczną przewagę konkurencyjną. By je uciszyć, TS na przełomie lat 2018/19 otworzył kolejne postępowanie zakupowe. W jego rezultacie w salonach TS ostatnio pojawiły się automaty trzech kolejnych firm: Promaticu, Novomaticu i EGT.

Trwają także rozmowy z kolejnymi dostawcami w celu dywersyfikacji oferty w salonach gier na automatach
— zapewnia Aida Bella, rzeczniczka prasowa TS.

Pytania bez odpowiedzi

Nieoficjalne informacje o tym, że wcześniej praktycznie nieobecny na polskim rynku Merkur niespodziewany sukces w pierwszym postępowaniu TS zawdzięcza głównie swojemu przedstawicielowi, czyli Kamilowi Kliniewskiemu, zaczęły docierać do „PB” już na początku 2019 r. Zapytaliśmy wtedy Olgierda Cieślika m.in. o to, ile razy on, inni członkowie zarządu TS i jego pracownicy odpowiedzialni za projekt automatowy spotkali się z byłym szefem Kerdosu oraz czy te spotkania były protokołowane i czy dochodziło do nich także poza siedzibą TS, m.in. na targach hazardowych poza Polską oraz w jednej z warszawskich restauracji, jak głosiła rozpowszechniana na rynku plotka.

Pytania te były zasadne, bo branża hazardowa jest specyficzna i od lat wstrząsana różnymi podejrzeniami o nielegalne czy nieetyczne działania. Dla przykładu można wspomnieć głośną aferę hazardową z 2009 r., która zakończyła kariery polityczne dwóch prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej: Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego.

Czy ujawnione przez „PB” w 2006 r. informacje o tym, że na doradztwo przy zdobyciu i obsłudze lukratywnego kontraktu na obsługę TS (m.in. „monitorowanie polskiego rządu”) amerykański GTech (dziś IGT) wydał aż 20 mln USD. Tym bardziej więc obecny projekt automatowy państwowego giganta powinien być prowadzony w sposób maksymalnie transparentny.

Odpowiadając na pytania, prezes TS przekazał nam, że „pan Kliniewski został przedstawiony spółce jako oficjalny przedstawiciel handlowy na Polskę firmy Gauselmann, z którą współpracujemy” oraz że „w ramach tej współpracy odbywają się liczne spotkania z menedżmentem i pracownikami tej firmy, w tym również z panem Kliniewskim”. Olgierd Cieślik nie odniósł się do pytania o protokołowanie spotkań czy ich rzekome odbycie się w restauracji. W przypadku targów i wydarzeń branżowych podkreślał, że reprezentanci państwowego giganta spotykali się na nich z kilkunastoma różnymi firmami, w tym Gauselmannem i jego przedstawicielami.

Usunięty w cień

Z informacji „PB” wynika, że do kolejnego spotkania przedstawicieli TS z szefami Gauselmanna doszło w lutym 2019 r. na targach hazardowych w Londynie. Z kilku różnych źródeł wiemy, że to na nim właśnie Olgierd Cieślik miał usilnie prosić szefów Merkura o usunięcie Kamila Kliniewskiego w cień w związku z pytaniami dziennikarzy, dotyczącymi jego osoby. Tak też się stało.

Kiedy bowiem w kwietniu 2019 r. ponownie zapytaliśmy o byłego szefa Kerdosu, władze państwowego giganta zapewniły, że już nie jest przedstawicielem Merkura w relacjach z TS. Athanasios Isaakidis, szef działu międzynarodowego w Merkur Gaming, co prawda przyznawał, że Kamil Kliniewski nadal jest przedstawicielem spółki na polskim rynku, ale jednocześnie zapewniał, że ponieważ kontrakt z TS wchodzi w nową fazę, „jego rola diametralnie się zmieniła i dziś mamy znacznie bardziej bezpośrednie kontakty z TS”.

Również Kamil Kliniewski, z którym spotkaliśmy się w maju 2019 r., zapewniał, że „na dziś nie uczestniczy w realizacji kontraktu Merkur Gaming z Totalizatorem Sportowym i w relacjach z tą spółką” i „nie widzi w ogóle takiej potrzeby”. Równocześnie były szef Kerdosu zapewniał, że krążąca po rynku teza, jakoby miał jakiś istotny wpływ na sposób realizacji przez TS projektu automatowego, jest nieprawdziwa.

Przed wejściem w życie ustawy hazardowej, czyli przed 1 kwietnia 2017 r., nie miałem żadnych kontaktów z zarządem i innymi przedstawicielami TS. Od czasu podjęcia współpracy już po podpisaniu umowy z Merkur Gaming z zarządem TS widziałem się maksymalnie cztery razy razem z przedstawicielami Merkur Gaming, tylko i wyłącznie w celu omawiania bieżących aspektów współpracy na linii Niemcy — TS. Chodziło m.in. o przygotowywanie analiz dotyczących możliwości inwestycyjnych, systemu podatkowego, analiz lokalizacji, zakładanie firm czy rekrutowanie pracowników — zapewniał Kamil Kliniewski, dodając, że dla grupy Gauselmann świadczył usługi doradcze i konsultingowe.

Lukratywne kontrakty

Jakie ramy formalne miała ta współpraca? „PB” udało się ustalić, że w lutym i marcu 2017 r., a więc tuż przed wejściem w życie nowelizacji ustawy hazardowej, dającej TS monopol na jednorękich bandytów, kontrolowana przez Kamila Kliniewskiego firma TMT podpisała z grupą Gauselmann aż trzy umowy: konsultingową, na usługi PR i marketingowe oraz na usługi lobbingowe. Wszystkie obowiązywały od początku 2017 r. — jedna przez pół roku, a dwie do końca 2018 r. Miesięczne wynagrodzenie TMT w przypadku każdej z umów wahało się między 15 a 40 tys. EUR, a łączna wartość trzech kontraktów sięgała 1,6 mln EUR (około 7 mln zł).

Zapytaliśmy Merkur o zakres i cel tych umów. W szczególności o to, czy ich celem było doprowadzenie do zawarcia kontraktu z TS.

Nie mogę mówić o szczegółach naszych kontraktów z panem Kliniewskim z powodu umowy o poufności
— usłyszeliśmy od Athanasiosa Isaakidisa.

Szef biznesu międzynarodowego Merkur Gaming chętniej odpowiedział na pytanie dotyczące powodów nawiązania relacji akurat z Kamilem Kliniewskim. Były szef Kerdosu został wybrany, bo „okazał się bardzo dynamiczny, a nawet nachalny”.Nachalny w jakim sensie? W takim, że „dobrze rozumie polskie środowisko biznesowe”.

Lobbing tylko na papierze

Umowy Gauselmanna i TMT, do których dotarliśmy, mają napisane w preambułach, że spółka Kamila Kliniewskiego „ma bogate doświadczenia w dziedzinie dostarczania usług PR i marketingowych” oraz „ma wieloletnią wybitną wiedzę i doświadczenie na polskim rynku gier hazardowych”. Jakie konkretnie wieloletnie wiedzę i doświadczenie? Nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że firma TMT powstała pod koniec 2015 r., czyli… mniej niż półtora roku przed podpisaniem kontraktów z Gauselmannem.
Jeszcze ciekawszą preambułę ma ostatnia z umów — na usługi lobbingowe. Można z niej się dowiedzieć, że TMT „ma doskonałe stosunki polityczne w Polsce i zapewnia dostosowane do potrzeb i wysoko wykwalifikowane rozwiązania problemów politycznych, legislacyjnych i administracyjnych swoich klientów.”

Poprosiliśmy Kamila Kliniewskiego o wyjaśnienie tego zapisu. Nie odpowiedział.

Tymczasem ani jego samego, ani TMT nie znajdziemy w rejestrach lobbystów, w których powinny być zarejestrowane podmioty zajmujące się działalnością lobbingową. Dlaczego? Kamil Kliniewski zapewnia, że w ramach umowy na usługi lobbingowe TMT świadczyła jedynie usługi z zakresu PR.

„Nigdy nie świadczyła natomiast i nie miała zamiaru świadczyć usług polegających na jakimkolwiek wpływie na stanowienie prawa w Polsce, a więc nie podlega i nie podlegała rygorom ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa”
— zapewnia Kamil Kliniewski, dodając, że „nie może potwierdzić” kwoty 7 mln zł, na jaką — według naszych informacji — opiewały trzy kontrakty TMT z Gauselmannem.

Ambitne plany i bankructwo

Kamil Kliniewski znany jest inwestorom z GPW jako były prezes i duży akcjonariusz produkującej artykuły higieniczne Hygieniki. Kiedy był prezesem (w latach 2010-15) spółka zmieniła nazwę na Kerdos Group i zaczęła kreślić mocarstwowe plany. Dzięki sieci drogerii Dayli miała wręcz stać się polskim odpowiednikiem Rossmanna.

Niewiele z tego wyszło. W 2015 r. niespodziewanie sprzedał wszystkie akcje Kerdosu i przestał być jego prezesem. W 2016 r. wobec spółki otwarto postępowanie sanacyjne, ale zakończyło się klapą i w sierpniu 2017 r. sąd ogłosił jej upadłość. Kulisom bankructwa Kerdosu przygląda się prokuratura, m.in. na wniosek niezaspokojonych obligatariuszy i KNF. Nadzór dwukrotnie karał Kerdos: w 2016 r. 300 tys. zł za nieprawidłowości przy sporządzaniu sprawozdań finansowych, a w 2019 r. 200 tys. zł za nieprzekazanie informacji poufnych. Na obie kary spółka zapracowała, gdy kierował nią Kamil Kliniewski. On sam zapewnia, że jego decyzje były zgodne z prawem, a ambitnych planów nie udało się zrealizować „na skutek splotu wielu niezależnych ode mnie czynników”.

Źródło: pulsbiznesu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *