Jednoręki Kaczyński

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (2 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

PiS odebrało mafii automaty do gry. Efekt: do dziś nie powstał nawet jeden salon gier.

Pod koniec 2016 r. prezydent Duda podpisał nowelizację ustawy hazardowej. To miał być koniec patologii, bo odtąd urządzanie wszelkich gier hazardowych, w tym na automatach, zostało objęte monopolem państwa, a wyłączność do działania na odcinku ryzykownych gierek zyskał Totalizator Sportowy – spółka skarbu państwa.

Zmianę przepisów tłumaczono „koniecznością ograniczenia występowania zjawiska szarej strefy w środowisku gier hazardowych, zapewnienia jak najwyższego poziomu ochrony graczy przed negatywnymi skutkami hazardu oraz podniesienia poziomu społecznej świadomości co do zagrożeń wynikających z korzystania z usług nielegalnych operatorów hazardowych i potrzebą zmniejszenia występowania szkodliwych społecznych i ekonomicznych skutków hazardu”. W istocie pod pozorem troski o dobro grających Polaków PiS chciało połknąć ładowaną w automaty forsę, aby korumpować wyborców transferami socjalnymi. Partii rządzącej przyświecał więc niemal taki sam cel jak grupom towarzyskim. Różnica jest jedna, za to znacząca: mafia zakładany efekt biznesowy osiągnęła, zaś zasoby intelektualne i organizacyjne polityków z Nowogrodzkiej okazały się zbyt skromne, co prowadzi do wniosku, że gang jest organizacją bardziej efektywną od usiłującego wszystkim sterować państwa.

PiS plany ma ambitne. Przewiduje utworzenie 40 tys. salonów wyposażonych w teleinformatyczną rejestrację wpłaconych stawek i wypłaconych wygranych, stały monitoring działania automatów i rejestr danych o ich awariach i związanych z tym ingerencjach obsługi. Aby to było możliwe, każda z maszyn musi zostać podpięta do ogólnopolskiego systemu. Na dodatek ten, kto zechce zagrać, będzie musiał okazać ważny dokument tożsamości, zaś przed automatem zasiądzie dopiero wtedy, gdy zostanie zarejestrowany w systemie.

To nie koniec epokowych wyzwań, bo skądś trzeba wytrzasnąć 60 tys. automatów, a szkopuł w tym, że partia rządząca przyjęła, że grać będzie można jedynie na automatach wyprodukowanych w Polsce. A jednorękich bandytów w barwach narodowych na razie nie ma.

Nadzorowana przez Totalizator Sportowy sieć salonów z automatami do gier miała zacząć powstawać w zeszłym roku. Ale nie zaczęła. Za to w czerwcu Ministerstwo Finansów poinformowało, że „uruchomienie przez Totalizator Sportowy sp. z o.o. działalności w zakresie gier na automatach w salonach gier jest przedmiotem intensywnych prac analityczno-projektowych, w ramach których prowadzone są m.in.rozmowy ze spółką z Polskiej Grupy Zbrojeniowej”.

Komunikat wzbudził spore zdumienie wśród miłośników gier, bo zbrojeniówka zasadniczo zajmuje się automatami do zabijania, a nie do grania, ale uznali, że to humbug.

Co było o tyle łatwe, że przez kolejne miesiące efektów prac analityczno-projektowych i rozmów z PGZ widać nie było.

We wrześniu Ministerstwo Finansów wydało drugi komunikat. Wynikało z niego, że umowa z PGZ została sfinalizowana, wykonawcą prototypu polskiego automatu do gier zostaną Wojskowe Zakłady Łączności nr 1 w Zegrzu, a pierwszych kilkaset maszyn trafi do pięćdziesięciu salonów przed końcem roku.

Rok się skończył. Do salonu nie trafił ani jeden automat, co jest zupełnie zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że WZŁ nawet nie zbudowały prototypu. Totalizator ogłosił wobec tego, iż salony uruchomi w pierwszym kwartale 2018 r. Kwartał ten, jak wiadomo, dobiegł końca wraz z ostatnim dniem marca, salonów wciąż nie ma, dlatego poseł Bartosz Józwiak złożył interpelację w sprawie dostaw, obsługi i serwisowania urządzeń objętych znowelizowaną ustawą o grach hazardowych.

Resort od finansów odpowiedział, że „projekt uruchomienia salonów gier na automatach aktualnie znajduje się w fazie wdrażania”. I zapewnił, iż uruchomienie pierwszych salonów nastąpi w II kwartale w ramach programu pilotażowego. „Pilotaż będzie trwał do końca 2018 r. W tym okresie planuje się udostępnienie do gry minimum 1220 automatów” – pisze ministerstwo, zwłokę tłumacząc „restrykcyjnymi regulacjami ustawy o grach hazardowych, dotyczącymi uruchomienia i prowadzenia salonów oraz wysokimi kosztami realizacji projektu”.

Całość czytaj w: Dziennik Cotygodniowy Nie, autor: Maciej Mikołajczyk, data wydania 27.04.2018


Otagowano jako

4 Komentarzy

  1. Gorgio Odpowiedz

    Hahahaha tak jasne a u mnie w mieście co tydzień następny powstaje. Już jest z 5 miejsc do pogrania. W jednym z nich ktoś kogoś zakosował, była policja i dalej można tam grać.

    1. Kondziorek Odpowiedz

      U mnie jest 12 punktów. I wiem, że będzie więcej. Zabierają i wstawiają, więc nieważne czy futura, czy csani – masz dobrą umowę to działasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *