Bratysława kontra hazard – tym żyją Słowacy

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Mieszkańcy Bratysławy nie zgadzają się z decyzją państwowych organów, które działają na korzyść właścicieli salonów gier i kasyn. W komentarzach słowackich mediów – obok zaskoczenia – pojawiają się domysły o korupcji i działaniu lobbystów, reprezentujących interesy branży.

Na miesiąc przed wyborami samorządowymi na Słowacji rozpoczęto trzecią akcję zbierania podpisów pod petycją o zakazie hazardu, zaś stosunek do problemu czerpania dochodów z salonów gier i kasyn staje się testem wyborczym dla kandydatów w całym kraju.

Działalność salonów gier i kasyn w słowackiej stolicy stała się tematem w debacie publicznej w 2012 roku. Wówczas to miasto wnioskowało do rządu o zmianę w zapisach ustawy regulującej działalność podmiotów świadczących rozrywki hazardowe. Korekta miałaby umożliwić jednostkom miejskim (odpowiedniki polskich dzielnic i osiedli) decydować o ewentualnym zakazie działalności kasyn i salonów gier. Sześć lat temu Ministerstwo Finansów Republiki Słowackiej – z niezrozumiałych przyczyn – nie przychyliło się do wniosku władz stolicy.

Kolejna odsłona walki o zakaz hazardowej działalności to rok 2015, gdy rozpoczęła się procedura zbierania podpisów pod petycją, na podstawie której mieszkańcy Bratysławy mogli żądać od rady miejskiej wprowadzenia stosownego zakazu w tej sprawie. Prawo państwowe stanowi bowiem, że rada miasta może albo zabronić hazardu całkowicie albo nie stosować zakazu wobec żadnego podmiotu. Większość radnych miejskich poparła wówczas wniosek i wydawało się, że jedyną barierą będzie przekroczenie granicy minimum popierających petycję. W czerwcu 2016 roku odnotowano już ponad 136 tys. podpisów, co oznaczało, że w zamieszkałej przez 426 tys. osób Bratysławie próg prawie jednej trzeciej (30 proc.) liczby dorosłych popierających petycję został przekroczony.

Konsekwencją obywatelskiej aktywności powinno być obligatoryjne poddanie zakazu pod obrady rady miejskiej. Stało się jednak inaczej, ponieważ w czerwcu 2016 roku połowę głosów… skradziono z bratysławskiego magistratu. Kradzież wywołała oburzenie i zmusiła władze do obniżenia progu wymaganych podpisów pod petycją z 30 proc. dorosłych do 15 proc. (zmiana dotyczyła także Koszyc, gdzie prowadzona była podobna akcja społeczna). W 2016 roku radni Bratysławy najpierw poparli całkowity zakaz działalności hazardowej, ale po kilku tygodniach nie udało się już zebrać większości i uchwała upadła.

Całość czytaj na: pch24.pl


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *