Kryzys pokazał rolę więzi w biznesie

Totalizator Sportowy

– Dzięki cyfryzacji mogliśmy udostępnić nowe kanały dystrybucji i nowe produkty dedykowane tylko do internetu – mówi Olgierd Cieślik, prezes zarządu Totalizatora Sportowego. To sprawiło, że nawet w trakcie lockdownu w LOTTO grać mógł niemal każdy, a część środków ze sprzedaży trafiła nie tylko na sport i kulturę, lecz także na walkę z koronawirusem.

FORBES: Rzadziej graliśmy w LOTTO w trakcie pandemii?

OLGIERD CIEŚLIK, prezes zarządu Totalizatora Sportowego: Zdecydowanie rzadziej i było to głównie związane z dostępem do naszych produktów. Musieliśmy czasowo ograniczyć liczbę działających punktów sprzedaży w związku z wprowadzonymi restrykcjami. Ograniczeniom w przemieszczaniu towarzyszył też spadek chęci do zawierania zakładów. Kryzys dotknął więc również nas, ale dzięki podjętym działaniom zredukowaliśmy do minimum spadki sprzedaży. Pomógł nam w tym kanał online. Wdrożyliśmy specjalne programy dla naszych sprzedawców, które wspierały przekierowanie naszych klientów do internetu.

Widać już, że klienci wracają?

– Sieć naziemna jest już otwarta i odnotowujemy więcej zakładów stacjonarnych. Skala przychodów powoli się odbudowuje, ale jest to pewien proces, którego nie da się z dnia na dzień przywrócić do poziomu sprzed pandemii. Przykładowo ponownie otwarte punkty w galeriach handlowych wróciły do poziomu 60–70 proc. sprzedaży.

Kanał online utrzymał sporą dynamikę?

– Spadł w porównaniu z tymi ostatnimi dwoma miesiącami, ale wciąż notuje wyższe poziomy niż w naszym pierwotnym planie na ten rok, co pokazuje, że wielu klientów korzystających z naszych usług w sieci zostało przy tej formie rozrywki. Jednocześnie okazało się, że cały I kwartał był dla nas bardzo dobry. Stało się tak m.in. dzięki aktywnemu zaangażowaniu naszych pracowników, jak i dobrej kampanii wspierającej sprzedaż online. W ostatnim czasie uruchomiliśmy też pierwszą autorską grę Szybkie 600, która została wyprodukowana w Totalizatorze Sportowym i świetnie przyjęta przez naszych klientów.

Czyli opłacało się cyfryzować biznes w tzw. dobrych czasach?

– Zawsze się opłaca. Na jednej z debat w 2017 r. mówiliśmy, że wchodzimy w okres Przemysłu 4.0, niezbędne są transformacja technologiczna, cyfryzacja produktów i kanałów dystrybucji. I ktoś, kto na to nie zwraca uwagi, pewnie nie przetrwa w biznesie. Nawet cyfryzacja wewnętrznych procesów ma znaczenie. Jesteśmy w stanie pracować równie efektywnie zdalnie dzięki narzędziom, które pozostaną aktywne w wielu firmach. W kwestii produktowej jest to zwiększenie sprzedaży, zwiększenie efektywności, elastyczność marży i optymalizacja kosztów. To, co dla nas będzie ważne, to korzystanie z szerokiej bazy danych i analizy danych. Chodzi o to, żeby szyć na miarę ofertę dla naszych klientów, ale także wyprzedzać ich oczekiwania i kreować popyt na nasze produkty. Dzięki cyfryzacji mogliśmy udostępnić nowe kanały dystrybucji i nowe produkty dedykowane tylko do internetu. W okresie, gdy brak było dostępu do produktów tradycyjną metodą – kanał online pokazał, że jesteśmy w stanie w części nadrobić utracone przychody, a jednocześnie wesprzeć działania z segmentu CSR, które pomogą nam wszystkim w walce z pandemią.

Całość czytaj na: forbes.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *