Las Vegas przegrywa z zarazą

las vegas

„Poker w maseczkach? To jakiś żart”. Miasto kasyn, którego gospodarka w pełni zależy od turystyki i hazardu, z powodu koronawirusa od dwóch miesięcy jest całkowicie sparaliżowane – i nie widać żadnych perspektyw na wyjście z matni.

W kaplicy szybkich ślubów Viva Las Vegas Elvis Presley będzie zawsze. Czy znów będzie udzielał ślubów – to się okaże. Właściciel kaplicy Ron Decar opowiada, jak jego źródło dochodu wyschło z dnia na dzień. Przez ostatnie dwa miesiąca powszechnej izolacji wywołanej koronawirusem w jego kaplicy nie odbyło się 600 planowanych ślubów.

W zeszłą środę Decar pokazywał, jakie zmiany wprowadził w tym typowym dla Las Vegas miejscu. Ma zamiar otworzyć 15 maja, zgodnie z rozporządzeniem odnośnie do luzowania obostrzeń związanych z kwarantanną wydanym przez stan Nevada. Na podłodze umieścił naklejki wyznaczające odległość między gośćmi, którzy będą siedzieć na ławkach w dwumetrowych odległościach. Bedzie tez żel dezynfekujący. Decar nadal będzie się przebierał za Elvisa, ale założy maseczkę.

Całość czytaj na: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *