Od pliszek do mariasza

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Brak ocen)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly

Z historii hazardu. Austriacy zakazują krakowianom kartograjstwa. Kto nosił surdut, musiał grać w wista. Chudopachołek dzięki kartom zostaje milionerem.

Kiedy w 1846 roku skończyła się Rzeczpospolita Krakowska, skończyły się także swobody – liberalizm ekonomiczny oraz społeczny. Austro-węgierska biurokracja wzięła się za karcięta oraz inne rodzaje hazardu.

Zarządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na terytorium Wielkiego Księstwa Krakowskiego, podobnie jak wcześniej w całym cesarstwie, zostały zakazane następujące gry:
Faraon, baseta, gra w kości, passadieci, diabełek, kwindecz, tryszak (tryzetka, tryzaczek), kwaranta (quarante), szumek, (Rauschen), ferbel, straszak, brenta (Brennten), molina, walacho, maczek, półdwunasta (halbik, Mezzododici, Undici e mezzo), dwadzieścia jeden (oczko), birybi (Wirbisch), oka (straszydło), gra w kupki (Häufeln), szczypawka czyli doboszówka (Zupferlspiel, Trommel-Madame), czerwone czarne (Rouge et noir), arlekin kręgielny (Hanserlspiel, Hanswurstspiel),dzbanek i jelonek (Krügelspiel, Hirschelspiel), holowanie (Schriffziehen), kręgielki bilardowe, gdzie kulkęporusza sprężyna lub maszyna, ćwik albo labet, drgawka (Riemstechen, Zapperln), cetno albo licho (Gradoder Ungrad), wysokonisko (Hochoder Unterspiel).

W szynkowniach i kawiarniach publicznych: loterya, loteryjka delfina (Lotto Dauphin), dar dle loteryjne, zwane także ptacznicą (Vogelspiel), gra w kostki, dar dle, dar dle żydowskie, dardle małe.

Ministerialne zarządzenie przewidywało kary nie tylko dla grających, ale także dla tego, który w mieszkaniu swoim grać pozwala. W praktyce zapewne niewiele sobie robiono z zakazu, skoro Maria Estreicherówna wśród budzących grozę uprawianych w Krakowie hazardowych gier wymienia diabełka i dodaje doń jeszcze rumel-pikietę oraz kiksa.

Kartograjstwo, stare jak ś wiat, niekiedy bywało wręcz obowiązkiem. Jędrzej Kitowicz stwierdzał, iż wielki pan lub panicz, którzy nie potrafiłby grać w karty i od czasu do czasu nie przegrał lub wygrał kilkuset tysięcy – uchodziłby za grubianina i żmindę, czyli skąpca.

Nie inaczej było w poczciwym Krakowie, gdzie według historyka Ambrożego Grabowskiego gra w wista w pewnych sferach uchodziła wręcz za obowiązek: Gra w karty dziś tak powszechna i rozszerzona, jak chleb lub ziemniaki.
Upowszechnienie jej jest szczególniej teraz w Polsce, gdzie nie wolno o polityce mówić- a zresztą są i takie czasy, w których niema mówić oczem. Teraz zejdzie się towarzystwo, przywitają się, posiędą około stolików, zaczną grę i w salonie panuje jak najzupełniejsza cisza. Jest to zło, które wypchnęło z towarzystwa zło większe, to jest pijatykę, bo ci, co przy wiście siedzą, mało piją.

Czytaj całość na: dziennikpolski24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *