Otwarcie sezonu na Służewcu: 50 dni wyścigów konnych, 438 gonitw

Na tegoroczny sezon zaplanowano w sumie 438 gonitw, które będą się odbywać w każdy weekend. Weźmie w nich udział łącznie ponad 1000 koni zgłoszonych z całej Polski, w tym prawie 600 stacjonujących i trenujących na stałe na Torze Służewiec.

Wielkie emocje, dużo fajnych dni wyścigowych począwszy od otwarcia sezonu, przez Derby, gdzie będziemy świętować i zachwycać się damskimi kapeluszami, Wielką Warszawską – święto stolicy, gdzie bawimy się jak w latach międzywojennych, wtedy kapelusze, kaszkiety, panowie w cylindrach się pojawiają, poprzez piękne gonitwy arabskie, ważne gonitwy koni pełnej krwi angielskiej. Będzie się wiele działo
– powiedział Sylwester Puczeń, rzecznik Toru Służewiec.

Na tegoroczny sezon przypada również jubileusz toru. 5 maja rozpocznie się świętowanie 80-lecia obiektu. Bomba w górę poszła na Służewcu 3 czerwca 1939 roku. Pierwszy sezon nie trwał zbyt długo, niestety przerwała go wojna (ostatnie gonitwy przed jej wybuchem rozegrano 31 sierpnia 1939 roku), ale już w 1946 roku konie powróciły na Służewiec i od tej pory nieprzerwanie do dnia dzisiejszego startują.

Tory Służewieckie to 140 hektarów pięknego terenu – w tej chwili już w samym centrum Warszawy, a dawniej na uboczu – specjalnie odnalezione zostało przez Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni po to, żeby sport, który był przez Polaków uwielbiany, czyli wyścigi konne, przenieść z Pola Mokotowskiego.

Obiekt zaprojektowany został przez architekta hrabiego Zygmunta Plater-Zyberka, przy współpracy z Juliuszem Żórawskim, wzbudzał zachwyt widzów. Był to bowiem najpiękniejszy i najbardziej nowoczesny obiekt tego typu w Europie, łączący modny w latach 30. XX wieku styl funkcjonalistyczny i styl okrętowy. Składał się z dwóch torów i trzech trybun. Trybuny skierowane na wschód w celu uniknięcia popołudniowego nasłonecznienia różniły się przeznaczeniem dla konkretnych grup użytkowników.

Cały kompleks miał wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych, m.in. tunel łączący teren stajen i wybiegu, sztuczne zraszanie, mieszkania dla pracowników, magazyny, w tym zbożowy na 550 ton ziarna, stajnie dla 800 koni i wielki parking.

Tor Służewiec jest zabytkiem, śmiało mogę powiedzieć, że zabytkiem klasy światowej – zaznaczył rzecznik obiektu. Wskazał, że ewenementem nie jest jedynie sam tor, na którym rozgrywane są gonitwy, ale fakt, że powstało tu całe miasteczko wyścigowe z zapleczem dla koni, z osobnym torem treningowym, mieszkaniami dla obsługi stajni, dżokejów czy trenerów. Planowano nawet przedszkola, sklepy dla tych osób, aby to miejsce było samowystarczalne. Stąd nazwa „miasteczko”. Tor główny można przyrównać wielkościowo do warszawskich Łazienek Królewskich, a jego obwód to ok. 2,5 tys. metrów.

W ciągu dnia wyścigowego odbywa się najczęściej około 8-10 gonitw, w każdej bierze udział od pięciu do kilkunastu koni, odbywają się co pół godziny
– poinformował Puczen.

Jednocześnie zaznaczył, że zakłady wzajemne na koniach to jedna z najtrudniejszych gier, która wymaga dużej wiedzy. Wytrawni gracze, wytrawni widzowie potrafią opowiedzieć np. trzy pokolenia wstecz o tym, kim byli dziadkowie danego konia, na jakich dystansach biegali, jakie gonitwy wygrywali, kim była babcia tego konia, kim matka, gdzie startowały i to później się przekłada gdzieś w planowaniu tych koni, potencjalnych zwycięzców plus to, co już osiągnęły. To są dni spędzone przez te osoby przy historii danego konia, żeby wytypować spośród tych kilku, kilkunastu startujących w danej gonitwie zwycięzcę.

Jesteśmy w pięknym terenem, żeby tu przyjść w weekend i odpocząć od zgiełku i ruchu Warszawy
– podsumował Puczeń.

Źródło: TVP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *