Otworzą, nie otworzą? Niemiecka nie-precyzja

Niemiecki rynek to interesujący kąsek dla każdej firmy, która chce zarabiać i odnosić sukcesy w branży hazardowej. Przede wszystkim jest bogaty, PKB per capita w 2018 wyniosło 53 tysiące dolarów. Ten 83 milionowy kraj jest pełen rekreacyjnych graczy.

Podobnie rzecz ma się w sąsiadującej Austrii, mentalność jest bowiem zbliżona. Ważniejsza jest frajda niż wysokość wygranej. Mimo to, Niemiec czy Austriak to gracz wymagający i specyficzny. Istota sprawy leży w tym, by wiedzieć jak do niego podejść.

Cenny gracz

Bogaty, dobrze sytuowany, pewny siebie, stabilny, a co za tym idzie wierny. Taki jest niemiecki gracz. Gdy już cię pokocha, miłość może okazać się dozgonna. Jeśli tylko twoja firma spełni jego wygórowane oczekiwania. Trzeba jednak pamiętać, że dla niego to naprawdę głównie rozrywka, sposób na relaks. Z uśmiechem wspominam czasy, gdy pracowałem jeszcze w banku. W pokoju siedziałem z kolegą, który uwielbiał zakłady sportowe. Zanim z samego rana odpaliliśmy terminale Bloomberga i sprawdziliśmy zamknięcie Wall Street z dnia poprzedniego, on już obstawiał. Zwykle grał za jedno, dwa euro. Na moje pytanie, dlaczego obstawia tak nisko, odpowiadał: „wysokość wygranej nie jest ważna, ważne jest, że mam z tego frajdę i czy mam rację”. Kolega okazał się typowym przedstawicielem graczy niemieckich i austriackich. Ważne jednak, że wciąż grał u tego samego bukmachera. Zdobycie takiego gracza jest niemałym wyzwaniem.

Regulacja, czyli krótka historia rodzinnych niesnasek

Obecnie obowiązuje ustawa hazardowa z 2012 roku (niem.: Glückspielstaatsvertrag <GlüStV>, ang.: Interstate Treaty on Gambling ) z późniejszymi zmianami. Co prawda ostatecznie doprowadziła ona do poluzowania państwowego monopolu i została ratyfikowana przez wszystkie 16 krajów związkowych (landów), to jednak nie zawsze było tak kolorowo. Szlezwik-Holsztyn, mający od zawsze własny pomysł na tę branżę, obrał w grudniu 2011 roku własną drogę i wprowadził bardziej liberalną regulację rynku. Zgodnie z nią został jedynym landem, który udzielił licencji zarówno bukmacherom jak i kasynom internetowym. Zezwolenia zostały przyznane na okres sześciu lat i wygasły w grudniu 2018 roku. Jednak niedługo po wprowadzeniu liberalizacji w landzie nastąpiła zmiana rządu. W 2013 r. nowa władza ratyfikowała wcześniej odrzuconą ustawę. Wbrew poprzednikom rzecz jasna. Szlezwik zboczył z obranego wcześniej kursu, co dało pełne poparcie dla regulacji na poziomie krajowym jednocześnie blokując możliwość wydawania dalszych licencji w landzie.

Ostatecznie ustawa hazardowa zdetronizowała monopolistę. Wcześniej zakłady sportowe mogły oferować jedynie państwowe podmioty: Fußball-Toto i Oddset. W 2012 roku, pod namową Hesji wprowadzono tzw. „klauzulę eksperymentalną” na mocy, której umożliwiono wydanie 20 ogólnokrajowych licencji dla prywatnych bukmacherów, ważnych do 30 czerwca 2019. Zgłosiło się po nie 80 firm, a 35 przeszło do kolejnego etapu. Część z tych, którzy nie znaleźli się w ścisłym finale, wśród owych 20-stu wybrańców, złożyli skargi, m.in. Tipico czy Tipwin. Argumentem była m.in. nieprzejrzysta procedura. W maju 2015 Sąd Administracyjny Drugiej Instancji we Frankfurcie postanowił zawiesić postępowanie koncesyjne do czasu rozstrzygnięcia pozwów. Żadnej z licencji do dziś nie wydano, zaś działalność tych 35 firm jest tolerowana.

Kolejna rozgrywka

W grudniu 2016 roku premierzy krajów związkowych zrobili drugie podejście do nowelizacji ustawy. Zgodzili się na regulację rynku zakładów bukmacherskich, ale dopiero za dwa lata. Oczywiście skoro był powód, to poprzednia procedura licencyjna została zamrożona. Spokój premierów nie trwał długo, bo już w trzy miesiące od uchwalenia nowelizacji, Szlezwik-Holsztyn złożył veto. Nie podobało im się, że wprowadzane zmiany owszem, miały liberalizować hazard w Internecie, ale tylko częściowo. Kasyna online byłyby nadal zabronione, co byłoby niezgodne z prawem europejskim i wspierałoby dalszą deregulację rynku. Pod koniec ubiegłego roku Hesja przeszła na stronę Szlezwiku. Obecnie nowy rząd Hesji deklaruje wprowadzenie własnego prawa hazardowego, jeśli do końca bieżącego roku nie zostanie wypracowana zadowalająca nowelizacja na poziomie centralnym. Chce w ten sposób wywrzeć presję na pozostałe landy, gdyż zegar tyka i obecna ustawa traci ważność w połowie 2021 roku, a to oznacza, że czasu jest niewiele.

A co się stanie, jeśli po prostu upłynie jej ważność i dlaczego to takie straszne? Wtedy każdy kraj związkowy musiałby osobno uregulować swój rynek i przyznawać licencje. Oznaczałoby to podział wewnątrz kraju, kolosalne nakłady oraz powrót do czasów sprzed ustawy, a tego Hesja nie chce. Jak widać w Niemczech nadal panują, przynajmniej częściowo, regulacyjny nieład i szara strefa. Wszyscy uczestnicy rynku mocno liczą na to, że latem 2021 roku to się zmieni wraz z nową ustawą hazardową.

Legalne i zabronione

Rynek hazardowy w Niemczech dzieli się na rynek regulowany, rynek nieuregulowany i czarny rynek. Czym się zatem różnią? Rynek regulowany to ten, na którym wszystkie działania są prowadzone w oparciu o licencję i prawo niemieckie. To loterie i zakłady bukmacherskie oferowane przez 16 państwowych firm, a także kasyna naziemne oraz automaty w salonach gier i zakładach gastronomicznych.
Rynek nieuregulowany (szara strefa) to te działalności hazardowe, które nie mają ogólnokrajowej licencji, ale posiadają licencję z innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. To zakłady bukmacherskie (np.: Tipico czy bwin), zakłady na loterie, kasyna online i poker roomy. Zgodnie z literą prawa niemieckiego są one nielegalne, jednak są tolerowane i się reklamują, a „pomaga” im w tym paradoksalnie, niejasna sytuacja prawna.
Mamy jeszcze czarny rynek, który obejmuje działalności, które nie mają ani niemieckiej licencji, ani też żadnej innej w Unii, czyli są nielegalne w Europie.

Kto i jak przetnie węzeł gordyjski

Różnice zdań i interesów wydają się nie mieć końca, dlatego rząd Hesji opracował pięć wytycznych, według których hazard może zostać uregulowany we wszystkich krajach związkowych:
1. regulacja kasyn i pokera online, do tej pory obowiązuje ścisły ich zakaz, tylko bukmacherka jest legalna,
2. zniesienie limitu ilościowego przyznawanych licencji bukmacherskich, a więc każdy kto spełni warunki może ją dostać,
3. zastąpienie miesięcznego limitu depozytów w wys. 100 EUR, miesięcznym limitem strat oraz uproszczenie procesu rejestracji graczy,
4. powołanie centralnej instytucji odpowiedzialnej za przydzielanie licencji, nadzór oraz prowadzenie centralnego rejestru wykluczonych graczy,
5. utworzenie krajowego rejestru graczy, aby zapobiegać uzależnieniom od hazardu.

Obowiązująca ustawa wygasa w 30 czerwca 2021 roku i do tego czasu nie zostanie znowelizowana. Nowe, ogólnokrajowe licencje, także nie zostaną przyznane. „Klauzula eksperymentalna” najprawdopodobniej, także zostanie przedłużona do 2021. Nieprzedłużenie jej oznaczałoby powrót do państwowego monopolu na bukmacherkę, niezgodnego z prawem unijnym (orzeczenie TSUE), a tego bardzo chcą uniknąć zarówno politycy, jak i firmy branży rozrywkowej.

Co z Internetem?

Kraje związkowe w znacznej mierze ustaliły warunki dotyczące zakładów sportowych już siedem lat temu w procedurze koncesyjnej. W pozostałych obszarach zdania nadal pozostają podzielone. Jedną z ważniejszych kwestii jest ta dotycząca kasyn online, bo jak poradzić sobie w przyszłości z istniejącym rynkiem? Hesja, Nadrenia Północna-Westfalia czy Szlezwik-Holsztyn, chcą ostatecznie uregulować ten rynek, podczas, gdy inne landy, takie jak Berlin, odrzucają tę propozycję. Licencje wydane w 2012 roku w Szlezwik-Holsztyn wygasły z końcem minionego roku. Rynek wpadł w panikę, ale w odpowiedzi na panujący chaos legislacyjny wprowadzono rozwiązanie przejściowe, które rozporządzeniem utrzymało ważność przyznanych licencji. Można jakoś działać dalej.

Bardzo pozytywnym sygnałem jest zaszczepienie w świadomości decydentów pojęcia „white listing”, forsowanego przez grupę wspierającą proces regulacji. Określenie to, dotyczy kształtu nowelizacji oraz listy firm, które spełniają obecne warunki licencyjne, ale nie mogą jej dostać. Chodzi o to, by mogły w Szlezwik-Holsztyn ubiegać się o tzw. tolerancję (w nowym języku prawnym forsowane jest określenie „white listing “) oraz prowadzić działalność w okresie przejściowym, czyli do czasu ponownego otwarcia licencji, a gdy tylko będzie ponownie przyznawana mogłyby natychmiast się o nią ubiegać.

VATowska ciekawostka

Niemcom w tej chwili brakuje narzędzia do karania operatorów hazardowych działających nielegalnie. Dlatego ich jedynym narzędziem stał się fiskus ścigający tych, którzy nie płacą w Niemczech podatku VAT. To dosyć absurdalna sytuacja, gdyż z jednej strony operatorzy nie mogą działać leganie ze względu na brak centralnej regulacji i licencji, a z drugiej są ścigani za niepłacenie VATu. Aktualnym przykładem jest Paddy Power Betfair. Firma została w lutym ukarana wyrokiem sądu w Hesji za nieodprowadzanie podatku VAT i musi zapłacić 14 milionów EUR, zaległych od 2012 r.

43 miliony EUR – tyle rocznie wydają firmy hazardowe na sponsoring sportowy w Niemczech. Co najciekawsze, większość sponsorów pochodzi z szarej strefy. Firmy liczą jednak na to, że zniknie ona w 2021 roku wraz nowelizacją ustawy i wszyscy staną się w pełni legalni. Dlatego coraz chętniej angażują się w sponsoring, by nie tylko wspierać sport, ale także zaznaczyć swoją obecność.

W tej chwili rośnie presja na wszystkie kraje związkowe dotycząca nowej ustawy i ostatecznej regulacji rynku. Politycy z landów najbardziej aktywnych i zainteresowanych regulacją są tak zdeterminowani, że tym razem nie spodziewam się tylko „małej” nowelizacji, tak jak to miało miejsce w przeszłości. Wiele wskazuje na to, że dojdzie do dużej zmiany, która ureguluje wszystkie obszary hazardu. Kolejne kluczowe posiedzenie premierów krajów związkowych odbędzie się 21 marca 2019 w Berlinie i na agendzie jest ustawa hazardowa.

Wojciech Trzaska – Business Development Director w LV BET. Ekspert branży hazardowej. Z rynkiem związany od ponad 12 lat (m.in. bet-at-home, Cashpoint, Greentube/Novomatic). Specjalizacja: kraje niemieckojęzyczne. Od ponad dwudziestu lat mieszka w Wiedniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *