Państwo przegrało już na automatach 50 mln zł

automaty do gier

Wojskowe Zakłady Łączności nr 1 miały zostać gigantem w produkcji jednorękich bandytów. Za to, że nie wyszło, pracownicy obwiniają zarząd.

Nowelizacja ustawy hazardowej, przyznająca monopol na gry na automatach poza kasynami Totalizatorowi Sportowemu (TS), weszła w życie 1 kwietnia 2017 r. Miesiąc wcześniej hazardowy gigant ogłosił, że projekt zalania kraju aż 35 tys. jednorękich bandytów zrealizuje w ramach „strategicznej współpracy” z również państwowymi Wojskowymi Zakładami Łączności nr 1 (WZŁ). Minęły ponad dwa lata i co? I nic. Do dziś WZŁ nie dostarczyły TS ani jednego automatu, a projekt, na który według informacji „PB” wojskowe zakłady wydały już około 50 mln zł, od miesięcy jest w zawieszeniu. Potwierdza to pismo pracowników WZŁ z maja 2019 r. skierowane do władz spółki, a także jej właściciela, czyli Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ).

Mrzonki o miliardzie

A miało być tak pięknie. W marcu 2017 r. Radosław Śmigulski, ówczesny p.o. prezesa TS, mówił, że „skoro na automaty mamy wydać miliard złotych, to lepiej nie kupować urządzeń za granicą, lecz zainwestować te pieniądze w polski przemysł”. Głównym beneficjentem tegoż miliarda miały być WZŁ, które w konsorcjum z dwiema innymi spółkami skarbu państwa — Exatelem i Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych (PWPW) — miały wyprodukować i dostarczyć automaty do salonów TS oraz spiąć je w system informatyczny, pozwalający na raportowanie spółce i Krajowej Administracji Skarbowej.

Grzegorz Banecki, prezes WZŁ, które wcześniej nie miały absolutnie nic wspólnego z hazardem, zapowiadał, że testy prototypów automatów zakończą się już we wrześniu 2017 r. i wtedy też będą gotowe do masowej produkcji. Znawcy branży hazardowej nie mieli wątpliwości, że plan jest nierealny. I nie pomylili się — nawet umowa między TS a WZŁ została podpisana dużo później, bo w… lutym 2018 r.

Czcze obietnice

Fiasko „strategicznej współpracy” z WZŁ sprawiło, że Totalizatorowi, już pod kierownictwem obecnego prezesa Olgierda Cieślika, zaczął się palić grunt pod nogami. Spółka skorzystała więc z „zakupu interwencyjnego” — nabyła od niemieckiego Merkur Gaming 600 automatów wraz z systemem do ich obsługi autorstwa kanadyjskiej spółki Axes Network. I to jedynie na tych maszynach można grać w zaledwie 40 salonach, które do dziś udało się otworzyć TS.

Mimo to zarówno TS, jak też nadzorujący go resort finansów wciąż robiły dobrą minę do złej gry. W lipcu 2018 r. Marian Banaś, ówcześnie wiceminister, a dziś minister finansów, w odpowiedzi na interpelację poselską pisał, że WZŁ, Exatel i PWPW „kończą prace” nad „zakrojonym na szeroką skalę” projektem, który pozwoli na zbudowanie „nowych kompetencji w polskiej gospodarce”, a nawet „potencjału eksportowego polskich firm”.

W tym samym miesiącu Olgierd Cieślik zapewniał, że automaty WZŁ „przechodzą ostatnie testy”, a „pierwszy salon, w którym staną, powinien ruszyć pod koniec sierpnia”. Tymczasem z ustaleń „PB” wynika, że ponad 1200 gotowych automatów pod marką WZŁ od wielu miesięcy stoi w magazynach wojskowej firmy w podwarszawskim Zegrzu Południowym, a testy akceptacyjne maszyn WZŁ i obsługującego ich systemu TS przeprowadził dopiero w grudniu 2018 r.

Status quo

Według prawie 50 pracowników działu automatów wojskowej firmy, którzy podpisali się pod listem skierowanym do władz WZŁ i PGZ, zarówno te testy, jak też niezależne zewnętrzne audyty maszyn WZŁ i systemu do ich obsługi zakończyły się pozytywnie. To dlatego wyrażają „wielkie zaniepokojenie i obawy ze względu na brak działań oraz brak oficjalnych informacji ze strony zarządu spółki o przyszłość realizowanego przez nas projektu”.

Twierdzą, że od kilku miesięcy nic się nie dzieje, choć postawione przed nimi cele zostały „w pełni osiągnięte”, a produkty mają „gotowość produkcyjną” i mogą konkurować z gigantami rynku jednorękich bandytów, takimi jak Merkur, Novomatic, IGT czy EGT. Pracownicy pośrednio oskarżają też zarząd WZŁ o torpedowanie projektu, pytając m.in. , dlaczego spółka nie prowadzi działań marketingowych o automatach i systemie nie ma żadnych informacji na stronach internetowych WZŁ oraz dlaczego nie przeprowadzono żadnego pokazu dla mediów, który udowodniłby, że produkty WZŁ działają.

(Nie)zrozumienie załogi

Co na to Grzegorz Banecki, prezes wojskowych zakładów, i Piotr Komorowski, członek zarządu nadzorujący dział automatów? Nie wiadomo — WZŁ nie odpowiedział na pytania „PB”. Biuro prasowe PGZ przekazało nam natomiast, że zarząd WZŁ, podobnie jak pracownicy, dąży do realizacji umowy z TS, „a zwłaszcza przekazania wyprodukowanych terminali wraz z oprogramowaniem do klienta”. Zapewniło jednocześnie, że „wszelkie wątpliwości strony społecznej zostały już wyjaśnione”, a „stanowisko zarządu spółki, jak i rady nadzorczej WZŁ spotkało się ze zrozumieniem załogi”.

Czy tak jest rzeczywiście? Nasze źródła zapewniają, że o żadnym „zrozumieniu” załogi WZŁ nie ma mowy.

Całość czytaj na: pb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *