Państwowe salony gier na automatach otwarte

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (4 głosów, średnia: 4,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Już są państwowe salony gier. W ciszy i bez promocji uruchomiły się w ostatnich dniach czerwca – wynika z informacji money.pl. Pierwsi gracze już grają na jednorękich bandytach, tracą i wygrywają pieniądze.

Państwowe salony gier miały szybko wyplenić lukę po zdelegalizowanej branży hazardowej i przynieść miliony złotych budżetowi państwa. Miały, bowiem ich otwarcie wciąż mocno się odwleka. Do końca II kwartału Totalizator Sportowy zobowiązał się rozpocząć pilotaż gier na automatach. Uruchomienie pierwszych państwowych jednorękich, ostatniego dnia czerwca, potwierdza Aida Bella, rzecznik spółki.

„Gotowe są już pierwsze salony, w których zagrali pierwsi gracze – wyjaśnia Bella. – Uruchomienie następnych nastąpi wkrótce – obecnie trwają ostatnie prace potwierdzające poprawność funkcjonowania wszystkich procedur i systemów.”

Dochody budżetu państwa z tytułu podatku od gier w 2017 roku miały wynieść 1,7 mld zł. Tak zakładał resort finansów. Ostatecznie jednak kasę państwową zasilił nieco ponad 1,47 mld zł, czyli 230 mln zł mniej. Kolejny rok – 2018 – ma być lepszy, a pomóc w tym mają własnie salony gier na jednorękich bandytach. Jednak automaty miały zacząć zarabiać już październiku 2017 roku. Mimo tego Totalizator Sportowy, który jest wyłącznym legalnym operatorem miał problem z ich uruchomieniem. Kolejno przekładał terminy: koniec roku 2017, I kwartał 2018, II kwartał, ostatecznie zapowiadany i – jak przekonuje Aida Bella – uruchomiony program pilotażowy w końcu czerwca, który ma trwać do końca roku.

Ponad półroczne przeterminowanie salonów hazardu, to straty dla budżetu. A przypomnijmy, że docelowe zyski z hazardu mają bowiem przynosić ponad 2,3 mld zł rocznie, co w skali dekady ma przynieść ponad 23 mld zł. Tym czasem przez 6 miesięcy 2018 roku zysk będzie generować około 1,2 tys. maszyn. W sumie lokali ma być 50. Ministerstwo zakładało, że ostatecznie budżet państwa ma wspierać 35 tys. urządzeń. Państwowa spółka mówi nawet o 38 tys. To jednak dopiero w perspektywie w ciągu 4-5 lat.

„Pilotaż pozwoli przeanalizować potencjał rynku, ocenić strukturę sieci sprzedaży, a także oszacować przepływy graczy pomiędzy legalnym a nielegalnym rynkiem. Jest to projekt niezwykle kapitałochłonny, wymaga też budowy nowych kompetencji”

– informuje Totalizator Sportowy.

Dziura po bogatej branży

Państwowe salony gier miały szybko wyplenić lukę po zdelegalizowanej branży hazardowej. Na mocy obowiązującej od kwietnia ubiegłego roku ustawy hazardowej zarekwirowanych zostało ponad 80 tys. nielegalnych automatów do gier – co potwierdza Ministerstwo Finansów. Do końca ubiegłego roku Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) prześwietliła 37,5 tys. lokalizacji automatów w całej Polsce. Rynek jednak nie znosi pustki. Zwłaszcza, że z badań Totalizatora wynika, że 17 proc. Polaków gra, a 60 proc. zna automaty. Skoro jednak długo nie funkcjonował legalny hazard w postaci automatów o niskiej wygranej, dobrze miała się szara strefa. Naloty KAS, sankcje karne i grzywny wysokości 100 tys. za każdą nielegalną maszynę nie odstraszają wystarczająco skutecznie. To przynosi wymierne straty. Szacunki Global Compact pokazały, że co najmniej 552 mln zł rocznie nie trafiało do wspólnej kasy z powodu działalności mafii hazardowej.

Maszyny od państwowych spółek i… Niemców

Kto dostarcza maszyny do państwowych salonów gier? Zgodnie z informacją przekazywaną przez Totalizator, w tej kwestii współpracował on z konsorcjum spółek Skarbu Państwa: Wojskowymi Zakładami Łączności, firmą Exatel oraz Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych.

Jednak jak się okazało, choć polski wciąż ma być system i rejestr, to maszyny już niekoniecznie. Choć pierwotnie zapowiadano, że jednoręcy będą tylko krajowej produkcji, ostatecznie TS zawiązał współpracę z niemiecką firmą Merkur Gaming. Państwowy operator zamówił 300 niemieckich maszyn i nie wyklucza kolejnych. Wartość kontraktu nie została ujawniona. Jednak ich wykorzystanie ma, zdaniem TS, pozwolić na dywersyfikację oferty i lepszą analizę preferencji graczy.

Jak wygląda państwowa jaskinia hazardu?

Na to pytanie próbujemy znaleźć odpowiedź od dłuższego czasu – o czym już pisaliśmy. Pytany o to przez money.pl, a odpowiedzialny za ich uruchomienie i prowadzenie, Totalizator Sportowy, wciąż unika oficjalnych odpowiedzi. Wszelkie próby uchylenia rąbka tej tajemnicy kwituje odesłaniem do oficjalnych komunikatów. Z nich natomiast możemy jedynie wnioskować, że lokale muszą mieć powierzchnię co najmniej 100 m kw. Jednak ani słowa o tym, jak dokładnie będą wyglądały te wzorcowe. Czy będą obrendowane logiem Totalizatora Sportowego, czy znaki pojawią się na maszynach? Tego mamy dowiedzieć się później.

– Jeszcze w lipcu w jednym z salonów planujemy organizację specjalnego wydarzenia dla mediów, podczas którego będzie można zapoznać się z funkcjonowaniem salonów –

poinformowała rzecznik Aida Bella.

Źródło: money.pl


Otagowano jako

6 Komentarzy

  1. Ambroży co więcej wyciąga niż włoży Odpowiedz

    Bydgoszcz jak zawsze pierwsza. Co to miasto ma takiego w sobie. Poznańska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *