Polsko – niemiecka wojna o Totolotka

Trzeci w kraju bukmacher trafił w ręce niemieckiej Grupy Gauselmann. W jaki sposób? Tym zajmuje się sad i prokuratura od 17 grudnia 2018 r.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) poinformował, ze wpłynął do niego wniosek dotyczący przejęcia Totolotka przez społke XTIP Polska, czyli joint venture niemieckiej społki Merkur Sportwetten (MS) z grupy Gauselmann i polskiej irmy inwestycyjno-konsultingowej TMT Investments, kontrolowanej przez Kamila Kliniewskiego, byłego szefa giełdowego Kerdosu (wcześniej znanego jako Hygienika).

Kamil Kliniewski

10 kwietnia 2019 r. ten sam urząd zawiadomił, ze udzielił zgody na przejecie kontroli nad Totolotkiem, ale… samemu MS. W związku z ta zmiana Kamil Kliniewski poszedł do sadu i prokuratury. Bukmacher ze stratami Totolotek to trzeci co do wielkości bukmacher w Polsce, z udziałem w rynku wynoszącym 7,3 proc., który od 2005 r. był kontrolowany przez grecki Intralot. W 2018 r. sprzedaż w internecie i sieci 260 punktów stacjonarnych przyniosła spółce przychody na poziomie 382,3 mln zł i 10,2 mln zł straty netto. To właśnie regularnie notowane w ostatnich latach straty sprawiły, ze na koniec 2018 r. Totolotek miał ujemne kapitały własne (-10,9 mln zł), a jego krótkoterminowe zobowiązania przewyższały aktywa obrotowe o 14,5 mln zł.

W tych okolicznościach nie powinno dziwić, ze — jak wynika z informacji „PB” — MS zapłacił za Totolotka tylko około 5 mln EUR (21 mln zł). Kwota ta możne się zwiększyć nawet dwukrotnie, o ile bukmacher przedłuży wygasającą w tym roku licencje na sprzedaż zakładów w internecie i osiągnie określone w umowie wyniki. Czy tak się stanie, nie wiadomo. Pewne jest natomiast, ze Totolotek zmienił barwy z greckich na niemieckie, a nie polsko-niemieckie, jak miało byc według pierwotnych ustaleń Kamila Kliniewskiego i grupy Gauselmann.

Podchody pod licencje

Współpraca byłego szefa i znaczącego akcjonariusza Kerdosu oraz niemieckiego giganta branży hazardowej, którego obroty w 2018 r. przekroczyły 3,5 mld EUR, zaczęła sie w 2016 r. W jej ramach w 2017 r. powstała spółka XTIP Polska, w której po 50 proc. udziałów objęły kontrolowany przez Kamila Kliniewskiego TMT Investments oraz MS, działający już w branży bukmacherskiej w Niemczech, Austrii, Danii i Belgii. O ile jednak polski wspólnik wyłożył na swe udziały jedynie 1 mln zł, o tyle Niemcy wyciągnęli z kieszeni ponad 20 razy więcej. Zapewne dlatego statut gwarantował im większość w radzie nadzorczej XTIP, a tym samym kontrole nad spółka. Umożliwiło to Niemcom odwołanie Kamila Kliniewskiego z funkcji prezesa XTIP w lutym 2019 r. Ale po kolei…

Strategicznym celem MS i Kamila Kliniewskiego było uzyskanie polskiej licencji bukmacherskiej przez XTIP lub kontrolowaną przez grupę Gauselmann spółkę Cashpoint z siedziba na Malcie. Ta ostatnia wystąpiła nawet w 2017 r. do Ministerstwa Finansow, ale ze względu na braki formalne licencji nie otrzymała. W 2018 r. udało się ja natomiast pozyskać firmie Bestbet, której jedynym udziałowcem było TMT Investments Kamila Kliniewskiego.

Równocześnie ze staraniami o licencje Niemcy i Kamil Kliniewski rozmawiali z Intralotem na temat przejęcia Totolotka. Trwało to az do 20 lutego 2019 r., kiedy MS wypowiedział zawarte w listopadzie 2017 r. porozumienie wspólników XTIP, a sama spółkę postanowił rozwiązać. Zdaniem Kamila Kliniewskiego nie miał do tego prawa.

Zabezpieczenie roszczeń

Wiemy o tym z pozwu, jaki pod koniec maja 2019 r. TMT złożyło w Sadzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie. Spółka byłego szefa Kerdosu wnosi w nim o ustalenie, ze umowa społki XTIP i porozumienie jej wspólników wciąż obowiązują, a przejecie przez MS kontroli nad Totolotkiem stanowi naruszenie tegoż porozumienia. W związku z tym TMT zastrzegło, że „rozważa rozszerzenie powództwa o zapłatę odszkodowania”.

Jak stwierdza w uzasadnieniu pozwu spółka Kamila Kliniewskiego, biznesplan dla Totolotka, zaproponowany przez MS, zakładał, że TMT de facto nie odniesie żadnych korzyści z nabycia tej spółki. Bukmacher miał bowiem być finansowo drenowany przez grupę Gauselmann (Totolotek w ciągu 3 lat miał przekazać jej ponad 14,5 mln EUR z tytułu opłat serwisowych). Zdaniem TMT wypowiedzenie porozumienia wspólników XTIP i rozwiązanie tej spółki było bezprawne i „służyło jedynie przejęciu za plecami TMT kontroli nad spółką Totolotek”.

Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego TMT zwróciło się o zabezpieczenie roszczeń, uznał je za uprawdopodobnione. Nakazał MS, by wykonywał porozumienie wspólników, i zakazał Niemcom wykonywania opcji kupna udziałów TMT w XTIP oraz „podejmowania jakichkolwiek czynności zmierzających do likwidacji” tej spółki. Postanowił też, że za każdy dzień niestosowania się do tych obowiązków MS będzie zobowiązany do zapłaty na rzecz TMT 10 tys. zł.

Wzajemne zarzuty To nie koniec.

Równocześnie z pozwem spółka Kamila Kliniewskiego złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez przedstawicieli MS kilku przestępstw, dotyczących transakcji przejęcia Totolotka. Chodzi o tzw. karalną niegospodarność i działanie na szkodę XTIP, oszustwo na szkodę TMT, a także bezprawne ujawnienie MS informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa XTIP.

Co na to wszystko Niemcy?

Nie mamy wiedzy na temat jakichkolwiek działań prawnych lub nakazów sądowych przeciwko nam. Żadne z takich wezwań nie zostało nam doręczone. Nie możemy zatem tego komentować
— mówi Mario Hoffmeister, dyrektor ds. komunikacji grupy Gauselmann.

W mało prawdopodobnym przypadku podjęcia działań prawnych przeciwko nam będziemy odpowiednio bronić swojego stanowiska
— zapowiada Mario Hoffmeister.

Informuje, że MS zakończył wszelką współpracę z Kamilem Kliniewskim „w zgodzie z obowiązującymi argumentami”. Wypowiedzenie porozumienia wspólników Niemcy tłumaczą tym, że ani XTIP, ani Cashpoint nie uzyskały licencji na zakłady bukmacherskie, a TMT odmówiło dalszego finansowania XTIP oraz nie spłaciło tej spółce pożyczek z 2017 r. w wysokości 8 mln zł. TMT wszystkie zarzuty uważa za bezpodstawne.

Zapewnia, że nigdy nie odmówiło dofinansowania XTIP, partnerzy mogli prowadzić działalność na podstawie licencji Bestbetu, a terminy spłaty pożyczek wziętych przez TMT zostały w zgodzie ze statutem XTIP wydłużone do grudnia 2020 i 2021 r.

Pożyczki a II wojna światowa

Sprawa pożyczek, których Kamil Kliniewski jako prezes XTIP udzielił TMT z pieniędzy wpłaconych przez MS, pojawia się też w protokole z posiedzenia rady nadzorczej XTIP z lutego 2019 r. Można w nim przeczytać, że „członkowie rady nadzorczej (przedstawiciele MS — red.) oświadczyli, iż prezes zarządu spółki — pan Kamil Kliniewski — mógł działać na szkodę spółki przez nieuprawnione przedłużenie terminu spłaty zawartych przez spółkę umów pożyczek”. Mowa w nim także, że „mógł działać na szkodę spółki” przez dokonanie w lutym 2019 r. płatności w wysokości prawie 300 tys. zł na rzecz TMT i 150 tys. zł na rzecz jednej z kancelarii prawnych.

To ze względu na te okoliczności rada nadzorcza XTIP, „kierując się interesem spółki oraz w celu ochrony majątku spółki”, odwołała Kamila Kliniewskiego z funkcji prezesa XTIP. Kiedy jednak jeszcze w maju pytaliśmy przedstawicieli grupy Gauselmann o protokół z posiedzenia rady nadzorczej, próbowali wycofywać się z zawartych w nim sformułowań.

Co ma do powiedzenia w tej sprawie Kamil Kliniewski?

Zapewnia, że nigdy nie działał na szkodę XTIP, a zarzuty MS nazywa „kompletnie absurdalnymi”. Tłumaczy, że za zgodą i wiedzą niemieckich partnerów TMT prowadziła całość prac związanych z działalnością XTIP, a tym samym ponosiła koszty — m.in. dokonała analizy biznesu Totolotka i korzystała ze wsparcia prawnego. Pożyczka, która — jak zapewnia — będzie spłacona w terminie, była formą refinansowania tych prac.

Po zakupie Totolotka przez MS TMT pozostał z kosztami sięgającymi ponad 2,5 mln zł rocznie. Jeśli przedstawiciele Merkura zapomnieli, to muszę przypomnieć, że II wojna światowa skończyła się definitywnie prawie 75 lat temu. A wraz z nią rekwizycje okupacyjne. Dlatego oszustwo, a takie zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa złożyłem w prokuraturze, nie może pozostać bez odpowiedzi
— mówi Kamil Kliniewski.

Ambitne zapowiedzi i bankructwo

Kamil Kliniewski znany jest inwestorom z GPW jako były prezes i znaczący akcjonariusz produkującej artykuły higieniczne Hygieniki. Za jego kadencji (był prezesem w latach 2010-15) spółka zmieniła nazwę na Kerdos Group i zaczęła kreślić mocarstwowe plany. Dzięki reklamowanej przez siostry Radwańskie sieci drogerii Dayli Kerdos miał wręcz stać się polskim odpowiednikiem Rossmana.


Niewiele z tego wyszło. We wrześniu 2015 r. Kamil Kliniewski niespodziewanie sprzedał wszystkie akcje Kerdosu, a niedługo później przestał być jego prezesem. W maju 2016 r. wobec spółki otwarto postępowanie sanacyjne, ale zakończyło się ono klapą i w sierpniu 2017 r. sąd ogłosił upadłość.

Kulisom bankructwa Kerdosu przygląda się prokuratura, m.in. na wniosek niezaspokojonych obligatariuszy spółki i Komisji Nadzoru Finansowego. Rynkowy nadzorca dwukrotnie karał Kerdos: w listopadzie 2016 r. 300 tys. zł za nieprawidłowości przy sporządzaniu sprawozdań finansowych, a w maju 2019 r. 200 tys. zł za nieprzekazanie informacji poufnych.

Na obie kary spółka zapracowała w czasach, gdy kierował nią Kamil Kliniewski.

Dawid Tokarz

Źródło: pulsbiznesu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *