Priorytetem dla Totalizatora stało się wdrożenie nowych gier

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (5 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

„Uważałem, i nadal tak sądzę, że realizacja monopolu nie może być podporządkowana jedynie celom fiskalnym.” Mówi w wywiadzie dla E-PLAY, Mirosław Roguski – były prezes Totalizatora Sportowego.

E-PLAY: Panie doktorze, w latach 2002 -2006 był Pan prezesem zarządu Totalizatora Sportowego, spółki realizującej monopol państwa w grach losowych. Podobnie jak obecnie wybrany, nowy prezes Totalizatora musiał Pan podejmować decyzje, które bezpośrednio lub pośrednio wymuszała na spółce uchwalona w 2003 roku nowelizacja prawa hazardowego. Czy może Pan wskazać na różnice w sytuacji spółki po uchwaleniu tamtych zmian , a wyzwaniami jakie przed spółką stawia ustawodawca i nowy jej właściciel, którym stał się minister finansów?

Mirosław Roguski: Uchwalona w 2003 roku znowelizowana ustawa nie zawierała zapisów zobowiązujących spółkę do zmiany celów i modelu jej działania. Nie nakładano na nas obowiązku prowadzenia działalności powszechnie uznawanej za „ostry hazard”, jakimi są internetowe kasyna gier czy automaty o niskich wygranych. Uznawano, że ten rodzaj działalności jest obciążony dużym ryzykiem wzrostu uzależnień grających, a więc negatywnymi skutkami społecznymi i ekonomicznymi. Takie oceny podzielał ówczesny właściciel, którym był minister skarbu i regulator rynku gier, którą to rolę pełnił minister finansów. Obecnie tworząc korzystne warunki dla spółki realizującej monopol nie oszacowano ryzyka strat wizerunkowych, jakie może w dłuższej perspektywie przynosić zajmowanie się uzależniającym hazardem.

Inną różnicą jest to, że przyjęte wówczas przepisy nie eliminowały metodami prawnymi i administracyjnymi naszej konkurencji, którymi były firmy prywatne. Uchwalana, pomimo protestów Totalizatora i Polskiego Monopolu Loteryjnego, ustawa umacniała ich pozycję, gdyż legalizowała działalność podmiotów oferujących gry na „automatach o niskich wygranych”. Liberalizowano także przepisy dotyczące działalności firm zagranicznych, które dominowały na rynku zakładów wzajemnych. Ustawodawca wprowadzając pod naciskiem środowisk sportowych dopłatę do stawek loterii pieniężnych Totalizatora i PML zmniejszał ich atrakcyjności dla graczy.

E-PLAY: Udało się wam sprostać nowym wyzwaniom. Jakie podjęliście wówczas decyzje?

Mirosław Roguski: Odnotowaliśmy znaczny spadek sprzedaży loterii pieniężnych. Jedyną drogą utrzymania pozycji rynkowej była szybka rozbudowa sieci kolektur oraz zdecydowanie się na nowe ich lokalizacje. Rok przed moim powołaniem do zarządu zawarta została kolejna, wieloletnia umowa z operatorem systemu online i dostarczycielem lottomatów. Umowa zakładała wymianę kilku tysięcy lottomatów na urządzenia nowszej generacji. Zwróciliśmy uwagę, że lottomaty, które miały być zgodnie z zawartą umową z operatorem wycofane z rynku polskiego, mogą jeszcze przez kilka lat być bezpłatnie serwisowane przez niego. Postanowiliśmy, że większość z nich nadal będziemy wykorzystywać oraz, że bierzemy wszystkie lottomaty nowej generacji. To pozwoliło nam do minimum ograniczyć koszty rozwoju sieci sprzedaży. Podobną rolę odegrała zmiana polityki tworzenia nowych kolektur. Postanowiliśmy nie budować kolejnych „budek”, a lokalizować lottomaty w centrach i sieciach handlowych, punktach sprzedaży prasy i na stacjach benzynowych. To zmniejszało nam koszty rozwoju sieci sprzedaży oraz wydłużało o kilka godzin dziennie czas dystrybucji naszych gier.

Obecne kierownictwo Totalizatora Sportowego stoi przed koniecznością poniesienia poważnych kosztów budowy nowych systemów i sieci sprzedaży. Musi dokonać zakupu gier i automatów, rekrutować nowe kadry itp. Komunikaty o poszukiwaniu firm polskich, które mogą dostarczyć i obsługiwać automaty do gier świadczą, że zaczęto sobie zdawać sprawę z wielkości wydatków czekających spółkę. Na marginesie planowanych inwestycji bardzo aktualnym i ważnym staje się pytanie, jak długo jeszcze Totalizator będzie opierał swoją działalność na kosztownych usługach zagranicznego operatora systemu online ?

W 2018 roku kończy się dotychczasowa umowa i najwyższy czas, aby podjęte zostały stosowne decyzje i działania. Tutaj upatruję możliwości redukcji kosztów działalności spółki oraz szansę na integrację systemów wykorzystywanych przez spółkę. Mamy wiele polskich firm informatycznych zdolnych podjąć się stworzenia takiego systemu.

E-PLAY: Dlaczego nie zdecydowaliście się na wejście na rynek takich gier jak: wideo loterie, automaty, kasyna itp.?

Mirosław Roguski: Rzeczywiście zarzucano nam pewien konserwatyzm i ostrożność. Po moim odejściu kolejne władze spółki podejmowały różne inicjatywy dotyczące zakupu kasyna, hazardu za pośrednictwem Internetu czy organizacji wideo loterii. Uważałem, i nadal tak sądzę, że realizacja monopolu nie może być podporządkowana jedynie celom fiskalnym. W wielu krajach monopol ustanawiany jest w celu kontroli hazardu i ograniczania jego najbardziej uzależniających form. Równie ważnym jest roztropne działanie państwa, które ma wiele bardziej wyrafinowanych instrumentów osiągania zysków z rynku gier niż paranie się organizacją i prowadzeniem gier uznanych za uzależniające. Sądzę, że uchwalając ostatnią nowelizację pominięto ocenę ryzyka narażenia spółki i państwa na społeczną krytykę w najbliższych latach jaką rodzić może wzrost uzależnień wśród młodego pokolenia. W trakcie prac legislacyjnych nie uwzględniono wyników badań nad ryzykiem uzależnień, które były prowadzone w Polsce w latach 2010-2016. Badania kilku instytutów i uczelni wyższych, finansowane ze środków nadzorowanych przez Ministerstwo Zdrowia, a które przekazuje Totalizator Sportowy z dopłat do stawek w grach liczbowych i loteriach pieniężnych wskazują na takie ryzyko związane z grami oferowanymi za pośrednictwem Internetu.

E-PLAY: Czy to oznacza, że nie podziela Pan opinii, że ostatnia nowelizacja może wpłynąć na rynkową pozycję Totalizatora Sportowego oraz bez negatywnych skutków społecznych zwiększyć dochody budżetowe?

Mirosław Roguski: Powiedział bym, że podobnie jak wielu ekspertów i niektórzy posłowie zachowuję dużą ostrożność w formułowaniu pozytywnych ocen wprowadzanych zmian. Po pierwsze poza kilkoma oświadczeniami i deklaracjami urzędników dotyczącymi kwoty 15 miliardów, która ma zasilić budżet w okresie przyszłej dekady nie mamy wielu danych je uwiarygodniających. Nie znamy wszystkich kosztów planowanych inwestycji, czasu zwrotu zainwestowanego kapitału. Brak jest symulacji wpływu nowych gier na planowaną wielkość dochodów uzyskiwanych z gier liczbowych i loterii pieniężnych. Totalizator ma prowadzić gry takie jak gry na automatach, gry oferowane za pośrednictwem Internetu, które nie są obciążone dopłatami do stawek. Większa niż w grach liczbowych i loteriach będzie w tych grach pula przeznaczona na wygrane. Zwiększy to ich konkurencyjność wobec tradycyjnych gier spółki przynoszących największe dochody do budżetu. Nie wiemy czy rozważano ryzyko zmniejszenia wpływów na sport i kulturę związane z przepływem do nich dużej grupy graczy. Pytań takich jest więcej. Wielu wewnętrznych zmian wymaga także sama spółka. Dużym wyzwaniem jest budowa nowych sieci sprzedaży. Wymaga to nowych kadr i procedur. Sądzę, że nowe władze spółki mogą sprostać nowej sytuacji. Wymagać to od nich będzie dużej rozwagi, bardzo dokładnego oceniania ryzyk i zagrożeń. Duże znaczenie ma to, że jak dotychczas spółka nie jest oskarżana o uzależnianie dużych grup graczy od hazardu. Troska o utrzymanie tej opinii to ważne zadanie jej nowych władz.

E-PLAY: Jakie zagrożenie uważa Pan za największe dla spółki?

Mirosław Roguski: Moje obawy związane są z możliwą marginalizacją gier liczbowych. Może ona następować niezależnie od intencji i decyzji zarządu spółki. Jej władze są bowiem poddane pewnej presji właściciela , który za spółkę zdefiniował jej cele i zadania. Określił je w ustawie oraz w wielu wypowiedziach. Priorytetem stało się wdrożenie nowych gier .Mają one przynieść znaczący wzrost dochodów budżetowych. Jednocześnie właściciel spółki ma problemy ze zdefiniowaniem swoich celów. W jego wypowiedziach i działaniach eksponowane są bez określenia priorytetów takie cele jak ochrona obywateli przed negatywnymi skutkami hazardu, ograniczanie szarej strefy oraz jednocześnie forsuje program rozwoju gier uznawanych za uzależniające. Ta sytuacja może mieć w przyszłości negatywny wpływ na postrzeganie i ocenę działalności spółki przez duże grupy obywateli, którzy zostaną bezpośrednio dotknięci negatywnymi skutkami uzależnień.

Wywiad przeprowadził
Iwo Bulski
E-PLAY


Otagowano jako

8 Komentarzy

  1. kolektor Odpowiedz

    Idzie nowe ? Będą miliardy z nowych gier. Kolektorzy niepotrzebni. Przedstawiciel załogi kol. Sołtysiński już zmniejsza prowizje kolektorom….brawo…..a może tak na emeryturkę?

      1. zablokowny automat Odpowiedz

        Sołtys pilnuje interesów GTechu a nie polskich pracowników. On ich sprowadził i wygląda że im nadal służy.

        1. grajek Odpowiedz

          Sołtys mleczarz nic dla nas nie zrobił. Tak samo Edzio w Radzie Nadzorczej. Załoga winna wybrać nowych ludzi do władz.

  2. kolektor Odpowiedz

    Te budki którym obniżono prowizję mają przynajmniej kapitał kadrowy i co ważniejsze finansowy, jest mnóstwo przypadków gdzie klient ma problem z wypłatą 100 zł na stacji w sklepie czy markecie.Wniosek , firma nastawiona wyłącznie na fiskalizm będzie traciła swoje dobre punkty które od lat nie dostały podwyżek przy rosnących kosztach pracy.Prowadzę tz. Złotą Kolekturę już 18 lat i mogę powiedzieć jedno, firma która obniża zarobki swoim wieloletnim współpracownikom niedługo ich straci.

    1. kolektor warszawski Odpowiedz

      O prawa i płace kolektorów powinien dbać członek zarządu wybierany przez pracowników. Od wielu lat jest to ta sama osoba. Dawno powinna być chyba na emeryturze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *