Soczi jak Las Vegas, o ile wcześniej nie zbankrutuje

Choć od Olimpiady w Soczi minęło już 5 lat, nadal nie wiadomo ile jej zorganizowanie kosztowało Rosję. Oficjalna narracja, podobnie jak i w przypadku zeszłorocznego Mundialu, jest prosta – sukces i tyle.

Znalazło to nawet swój wyraz we wczorajszym orędziu prezydenta Putina do Rady Federacji, kiedy to naczelnik państwa rosyjskiego wezwał rząd do zrobienia wszystkiego, aby więcej turystów przyjeżdżało zachwycać się wspaniałościami rosyjskiego pejzażu czy architektury. I też w tym wypadku Władimir Władimirowicz posłużył się przykładem wielkich imprez sportowych organizowanych przez Rosję, które jego zdaniem były wielkim sukcesem.

Ekonomia ma to do siebie, że ma związek z liczbami, i ocena przedsięwzięcia, tego czy jest ono rentowne, czy przeciwnie generuje straty, winna być zadaniem dość prostym. Ale i w tym wypadku Rosjanie wnieśli swój twórczy wkład. Bo nic w przypadku Igrzysk w Soczi nie jest oczywiste.

Zacznijmy od podstaw. Ile kosztowało zorganizowanie olimpiady w Soczi? Według informacji rosyjskiego odpowiednika NIK 324 mld rubli, czyli według dzisiejszego kursu ok. 5 mld dolarów, według kursu rubla z czasów, kiedy trwały prace budowlane, ponad 7 mld. Ale zdaniem jednego z urzędników pracujących w rządowym komitecie organizacyjnym, oficjalne oceny wskazywały na to, że była to kwota bliższa 900 mld rubli. Z kolei eksperci szacują, że gdyby policzyć wszystkie koszty „pod klucz”, tzn. poniesione zarówno przez państwo, jak i zachęcone do inwestowania podmioty prywatne, włączając w to wydatki na infrastrukturę komunikacyjną regionu, to należy mówić o wydatkach rzędu 1,5 bln rubli, czyli około 30 mld dolarów.

A jaka jest druga strona bilansu? W rosyjskich mediach znaleźć można sporo opinii, których autorzy dowodzą, że jak do tej pory, na olimpiadzie nikomu nie udało się zarobić. Ani państwu, ani firmom państwowym, ani tym bardziej prywatnym. Oficjalne dane Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego mówią o zysku na poziomie 3,25 mld rubli, co daje ok. 1% stopy zwrotu na zainwestowanym kapitale. Przy założeniu, że wydano 324 mld. Ale to są to dość optymistyczne szacunki, na co wskazują inne pojawiające się informacje. I tak jeden z audytorów komitetu organizacyjnego mówi nieoficjalnie dziennikowi ekonomicznemu Kommersant, iż rentowność sprzedaży firm, które zainwestowały i zbudowały hotele w Soczi, w najwyższym sezonie, nie przekraczała 3,2%, a rentowność zainwestowanego kapitału 1%. Teraz jest jeszcze gorzej, na co wskazują informacje napływające z rosyjskiego sektora bankowego.

W 2017 roku ówczesny prezes państwowego Wnieszekonombanku ujawnił informacje o zaangażowaniu jego instytucji w finansowanie inwestycji państwowych firm w Soczi w związku z igrzyskami. Otóż wyasygnowano na ten cel kredyty o łącznej wartości 240 mld rubli, z czego na duże i prestiżowe projekty, takie jak ośrodek narciarski Krasna Polana, czy kurort Roza Hutor, poszło 190 mld rubli. Łącznie państwowy bank sfinansował budowę 17 obiektów olimpijskich, a obecnie umowy na 12 z nich już są po restrukturyzacji. Nowe umowy przewidują spłatę zobowiązań do 2051 roku, oraz przedłużenie wakacji na spłatę odsetek do 2031 roku. Według informacji napływających z rosyjskiego oddziału Cushman & Wakefield, na potrzeby olimpiady w Soczi oddano do eksploatacji 22 tys. pokoi hotelowych. Obecnie czynnych jest ich tylko 5 tys.

Choć w ostatnich latach w związku z wahaniami kursu rubla mniejsza liczba Rosjan wyjeżdża na urlop poza granice, premier Miedwiediew w jednym ze swych publicznych wystąpień mówił nawet, że rynek turystyki krajowej urósł o 25%, to liczby te, w przypadku Soczi, są dalece skromniejsze. Porównując rok 2018 do 2017 liczba gości odwiedzających czarnomorski kurort wzrosła tylko o 1,5%.

Sochi Casino i Resort

Niewiele pomagają temu specjalne posunięcia władz. Otóż niedawno zakończyło działalność zbudowane w szczerym polu Azow City, miasteczko hazardu, które corocznie odwiedzało 500 tys. ludzi. Azow City to dziś miasto widmo, prócz hoteli i kasyn nic w nim nie ma, a do najbliższej wsi jest stamtąd 17 km. Wzniesione tam hotele są względnie nowe, bo otwarto je dla gości w 2009 roku. Co się stało? Władze postanowiły, chcąc zwiększyć liczbę gości w Soczi, tam właśnie umieścić strefę hazardu. A, że w Rosji regulacje zabraniają lokalizacji dwóch takich ośrodków w jednej guberni, Azow City trzeba było zamknąć. Co z tego, że dystans między obydwoma miejscami to 600 km, prawo jest prawem.

Jeśli kogoś ciekawi dlaczego Rosja, mimo napływających setek miliardów petrodolarów, nadal jest krajem biednym, w którym 200 tys. dzieci, jak powiedział w swym orędziu prezydent Putin, nadal uczy się w szkołach pozbawionych kanalizacji, to niech zastanowi się ile takich Azow City zbudowano tam w ostatnich latach.

Źródło: wei.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *