Stawka wyższa niż licencja

Przedstawiciele branży hazardu internetowego są zgodni – planowana nowelizacja ustawy hazardowej nie rozwiąże problemów, a może je zaognić.

Filip, 32 lata, pracownik firmy motoryzacyjnej, od wielu lat regularnie gra w pokera za pośrednictwem zagranicznej strony internetowej. Owszem, wie, że w Polsce gra w pokera (poza kasynami) jest nielegalna i grożą za nią sankcje – kara pieniężna do 16 tys. zł lub kara pozbawienia wolności do lat trzech. Mimo to nie traktuje sankcji poważnie, bo jego zdaniem to martwe przepisy, do tego absurdalne. – Nie rozumiem, czemu promuje się losową grę w Lotto, a zabrania pokera, w którym wiele zależy od umiejętności gracza – dziwi się. Dobrą wiadomością dla niego może się okazać planowana od nowego roku nowelizacja ustawy hazardowej, która zakłada m.in. legalizację gry w pokera w internecie. Złą – że dostęp do stron, z których Filip obecnie korzysta, zostanie zablokowany.

Licencja na granie

Aby prowadzić działalność hazardową w internecie na terenie Polski, trzeba mieć licencję Ministerstwa Finansów. Firm, które ją posiadają, jest zaledwie kilka. Autorzy raportu „Przeciwdziałanie szarej strefie w Polsce” (przygotowanego przez Global Compact w Polsce i firmę doradczą EY) szacują, że do tej siódemki należy jedynie 10 proc. polskiego rynku hazardu w internecie (jest on wart ok. 5,3 mld zł). Resztę trzymają w garści firmy zarejestrowane w innych europejskich krajach. Jedną z nich jest Betclic, firma dobrze znana polskim graczom, której twarzą jest dziennikarz sportowy Mateusz Borek. – Prowadzimy naszą działalność zgodnie z prawem unijnym i, co najważniejsze, w ramach unijnej swobody świadczenia usług. Posiadamy licencję na Malcie i całkowicie przestrzegamy jej warunków – przekonuje Francesco Postiglione, dyrektor rynków międzynarodowych w Betclic.

Więcej czytaj na: e-play.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *