Ustawa hazardowa – setki milionów zł nie dla Polski

ustawa hazardowa

Eksperci są zgodni – Polska ma jedną z najgorszych ustaw hazardowych w Europie. Nie tylko nie zabija szarej strefy, ale także sprawia, że pieniądze liczone w setkach milionów złotych trafiają do budżetów ościennych krajów. Jednocześnie Ministerstwo Finansów przekonuje, że założenia nowelizacji z 2017 roku są skutecznie realizowane, wpływy Skarbu Państwa z tego tytułu zadowalające, a przy okazji Polacy są odciągani od hazardu. Gdy się jednak przyjrzeć temu z bliska, nie do końca się to zgadza.

Według badania przeprowadzonego w 2019 roku przez CBOS, 27 tys. Polaków jest uzależnionych od hazardu. Biorąc pod uwagę, że w kraju mieszka 38 mln ludzi, można mówić, że problem jest marginalny – choć jego skutki faktycznie są zgubne nie tylko dla hazardzistów, ale także dla ich rodzin. Ministerstwo przekonuje, że utrzymanie liczby nałogowych hazardzistów na takim – lub niższym – poziomie jest dla niego kluczową sprawą, że państwo nie musi na hazardzie zarabiać, byle tylko Polacy się nie uzależniali i nie tracili swoich majątków.

Ale jednocześnie rządy (celowo liczba mnoga, bo ten problem nie ma barw politycznych, za czasów Platformy Obywatelskiej wyglądało to podobnie) podzieliły hazard na lepszy i gorszy. Do tego pierwszego zaliczyły lotto (grę w 100 proc. hazardową, absolutnie losową, której najdroższy zakład – 12 skreśleń na 10 losowań – w cenniku kosztuje… 3696 zł) i zakłady bukmacherskie, do drugiego wrzuciły m.in. ruletkę, automaty i pokera. Właśnie obecność tam tej ostatniej gry zadziwia ekspertów, bo wg badań, poker nie jest grą losową, a taki ma jedynie element (nie można zatem mówić o stuprocentowym hazardzie). W 2015 roku grupa kanadyjskich naukowców z Uniwersytetu Alberta stworzyła komputerowy program, który – jak przekonują – nie może przegrać z żadnym człowiekiem. To jeden z dowodów na to, że w tej grze decyduje matematyka i umiejętności, a nie ślepy los.

Państwo jednak świadomie zrezygnowało z wieluset milionowych przychodów z tego tytułu, jednocześnie nie chroniąc obywateli. Rząd nie ma bowiem żadnych narzędzi, by zablokować grę w sieci (mechanizm opiszemy niżej), więc dziesiątki tysięcy Polaków tworzą ogromną szarą strefę grając w Internecie, siłą rzeczy w przypadku zwycięstw nie odprowadzają żadnych podatków, nawet jeśliby chcieli. Rząd nie jest też w stanie chronić ich od gry na żywo, gdyż w Czechach i na Słowacji przynajmniej raz w miesiącu organizuje się wielkie turnieje, w tym cyklicznie pokerowe mistrzostwa Polski, na które przyjeżdżają tysiące naszych rodaków, na życzenie naszych władz zasilając budżety tamtejszych hotelarzy, restauratorów, przewoźników oraz tamtejszych Skarbów Państwa.

Polska nie chce setek milionów, więc przygarniają je inni

– Polska ustawa hazardowa jest absolutnie absurdalna – mówi wprost Sławomir Mentzen, właściciel kancelarii podatkowej, który wnikliwie śledzi kwestie ustawy hazardowej. – W przypadku pokera wygląda to tak, że w praktyce gra w niego na terenie Polski jest niemożliwa. Nie znam wszystkich ustaw hazardowych działających w Europie, więc nie mogę powiedzieć, że nasza jest najgorsza na kontynencie, spodziewam się, że gdzieś na Wschodzie, albo przykładowo w Albanii może być jeszcze gorzej, ale wśród zachodnich państw na pewno gorszej nie znajdziemy – dodaje.

Dawid Jędrzejczak jest założycielem pierwszej i zarazem największej firmy organizującej turnieje pokera. Inicjatywa obejmuje obecnie już 32 miasta w całej Polsce i skupia łącznie kilkadziesiąt tysięcy graczy. Od 2017 roku można organizować turnieje poza kasynami, pod warunkiem, że do wygrania nie będą pieniądze, a nagrody rzeczowe. Tymi są vouchery na zakupy w galeriach handlowych, więc de de facto różnica w porównaniu do gotówki jest minimalna. Dodatkowo gracze toczą walkę o wyjazdy na zagraniczne turnieje i tu już Skarb Państwa traci wpływy na własne życzenie.

– My naszym graczom gwarantujemy pakiety startowe w innych krajach. Oni tam jadą, wygrywają legalnie pieniądze i przywożą je do Polski, która z ich zwycięstw nic nie ma, a wszystko odbywa się w świetle obowiązującego prawa. Ustawa hazardowa zmusza Polaków do wywożenia pieniędzy za granicę i zasilania budżetów innych krajów. Taka sytuacja niestety ma miejsce regularnie, bo takie festiwale organizowane specjalnie dla Polaków rozgrywane są co kwartał. Straty przy okazji każdego z nich można liczyć w milionach złotych. Takich imprez w całej Europie jest więcej, dlatego wielkość strat ciągle się mnoży. Pod koniec roku kalendarzowego na Słowacji organizowane są mistrzostwa Polski, których skala i zasięg jest największa w tej części Europy i w przypadku tak dużych imprez możemy mówić o bardzo dużych pieniądzach, które zamiast obracać w naszym kraju, trafiają do budżetów firm zagranicznych – komentuje Jędrzejczak.

Całość czytaj na: sport.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *