W Kambodży rośnie niechęć do Chińczyków

Chińską dominację gospodarczą widać szczególnie w mieście Sihanoukville nad Zatoką Tajlandzką. Mieści się tam jedyny głębokowodny port w kraju i dlatego miasto jest szczególnie istotne dla lansowanej przez Pekin globalnej logistycznej Inicjatywy Pasa i Szlaku (BRI).

W ciągu ostatnich dwóch lat senne miasteczko, popularne wśród zachodnich turystów, zmieniło się w wielki plac budowy. Chińczycy budują tu centrum hazardu, określane przez komentatorów jako „nowe Makau”.

Obecnie w mieście działa już ok. 80 chińskich kasyn. Odwiedzają je niemal wyłącznie chińscy turyści i biznesmeni, którzy mieszkają w chińskich hotelach, jedzą w chińskich restauracjach i kupują chińskie towary w chińskich sklepach. Według obserwatorów w Sihanoukville Chińczyków jest już więcej niż tubylców.

Inwestorzy korzystają m.in. ze słabej regulacji prawnej oraz niskiego efektywnego opodatkowania gier hazardowych. W Chinach hazard jest praktycznie zakazany, poza specjalnym regionem administracyjnym Makau, więc Chińczycy masowo przyjeżdżają do Kambodży, by grać tam w kasynach.

Wyłączność na rynku kasyn w Phnom Penh ma spółka NagaWorld, należąca do notowanej na giełdzie w Hongkongu firmy NagaCorp, kontrolowanej przez malezyjskiego miliardera chińskiego pochodzenia Chen Lip Keonga.

W 2017 roku kasyna NagaWorld w stolicy Kambodży osiągnęły dochód brutto z gier hazardowych (Gross Gaming Revenue – GGR) na poziomie 926 mln dolarów. Firma zadeklarowała, że odprowadziła z tego tytułu 8,12 mln dolarów podatku, co oznacza efektywną stawkę podatkową 0,87 proc. – podawał dziennik „Phnom Penh Post”. Dla porównania, w Makau podatek od kasyn wynosi co najmniej 35 proc. GGR.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *