W kasynie czuję się jak królowa

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Seniorzy mówią o swoim graniu jako o rozrywce. Hazard wypełnia im pustkę, jaką odczuwają po przejściu na emeryturę czy śmierci małżonka. Niektórzy mówią: niewiele mi już życia zostało, niewiele mam możliwości, by poczuć emocje, więc chociaż sobie pogram – mówi dr Bernadeta Lelonek-Kuleta”, współautorka unikatowego badania pt. „Hazard w życiu seniorów”.

NEWSWEEK: – Dlaczego zajęła się pani hazardem polskich seniorów?

DE BERNADETA LELONEK-KULETA: Na zachodzie Europy, w Kanadzie i na całym świecie jest coraz więcej badań, z których wynika, że coraz więcej seniorów uprawia różne formy hazardu, a branża dostosowuje się do ich potrzeb. W Polsce jak dotąd nie prowadzono badań nad zaangażowaniem w hazard osób starszych, stąd nie wiadomo było, jak wygląda to zjawisko oraz czym się charakteryzuje.

Czy seniorzy chętnie opowiadają o tym, że uprawiają hazard?

Współpracowaliśmy z profesjonalną firmą ankieterską, która miała za zadanie dotrzeć do potencjalnych badanych, zachęcić ich do udział w badaniach oraz przeprowadzić z nimi pogłębiony wywiad. W trakcie realizacji badań okazało się jednak, że ankieterzy spotykają się z bardzo dużym oporem ze strony starszych osób, które nie były chętne do rozmowy na temat własnego grania hazardowego. Z tego też powodu znacznie wydłużył się okres badań, a w pewnym momencie wydawało się nawet, że nie będzie możliwe dotarcie do założonej liczby 80 osób. Ostatecznie jednak udało się zebrać pełną grupę, niemniej jednak sytuacja ta pokazała, jak wrażliwym tematem dla osób starszych jest uprawianie przez nich gier na pieniądze.

Czy mówili, dlaczego to robią?

Seniorzy mówią o swoim graniu jako o rozrywce, przynajmniej na początku. Traktują to jako czas dla siebie, przyjemność. Granie wypełnia im pustkę, jaką odczuwają po przejściu na emeryturę czy śmierci małżonka. Niektórzy mówią: niewiele mi już życia zostało, niewiele mam możliwości, by poczuć ekscytację, emocje, więc chociaż sobie pogram. Ktoś powiedział: w kasynie czuję się jak królowa. Bo polscy seniorzy to bywalcy kasyn, choć pojawiają się tam zwykle o innej porze niż osoby młodsze. Nie wieczorem, tylko raczej przed południem, kiedy mogą wyjść z domu pod pozorem spaceru czy zakupów. Albo przy okazji tych zajęć. Polscy seniorzy grają też dla pieniędzy. Żeby spełnić swoje marzenia, pomóc dzieciom.

Czy ich rodziny wiedzą o tym, co oni robią?

Nie, oni ukrywają przed bliskimi, że grają. Nie mówią o tym sąsiadom ani znajomym. Po co ludzie mają wiedzieć? – pytają. – Zaraz by gadali, zazdrościli. A po co mają mnie obgadywać – przekonują. Jeden z ankietowanych przyznał, że znajomy go raz zobaczył w salonie gier i patrzył na niego z politowaniem, że się w kłopoty wpakował. I mimo że próbują bronić swojej rozrywki, to jednak się z nią kryją, jakoś się jej wstydzą.

Czy zdarza się, że popadają w uzależnienie od hazardu?

Część seniorów przyznaje, że granie stało się problemem. Kiedy pyta się ich, czy udaje im się trzymać je pod kontrolą, odpowiadają, że zdarza im się mieć poczucie winy. Że pojawia się niepokój, czy nie jest tego za dużo. Niektórzy wprost mówili, że chcieliby granie ograniczyć, bo mają poczucie, że zaniedbują rodzinę, oszukują współmałżonków, marnują pieniądze i czas. Ale zaraz przyznawali, że nie są w stanie zerwać z nałogiem, że potrzebna byłaby jakaś specjalistyczna terapia. Szarpią się sami z tym problemem, bo nie wiedzą, gdzie się zwrócić o pomoc. I znowu kilka zdań później bronili swojego prawa do grania. Jaki to jest problem? – pytali. Dla kogo? Dla mnie na pewno nie. Ile mi jeszcze tego życia zostało? Badania pokazują, że to, dlaczego ludzie grają, ma większe przełożenie na to, jak są podatni na uzależnienie. Granie dla przyjemności, po to, żeby się rozerwać, niesie o wiele mniejsze ryzyko, niż granie dla pieniędzy. Bo jak ktoś gra dla pieniędzy i przegra, to ma ogromną determinację, by się odegrać. Jak z kolei wygra, zaczyna wierzyć w swoje szczęście i gra jeszcze więcej.

I nieszczęście gotowe.

Nie trzeba demonizować hazardu uprawianego przez seniorów, nie trzeba przedstawiać go wyłącznie jako zła. Bo jest to rozrywka, legalna dla wszystkich, więc dlaczego seniorzy mieliby być z niej wykluczeni? Jest przecież tyle innych aktywności, których nie mogą uprawiać ze względu na stan zdrowia czy ograniczenia finansowe, więc dlaczego ich pozbawiać także tego? Oni mówią: tu nawet nie chodzi o pieniądze, tylko o to, że się spotkam z ludźmi, że się razem pośmiejemy, jest wesoło. Nie ma zbyt wielu rozrywek dla seniorów, a hazard może wypełniać tę pustkę, jaką ci ludzie odczuwają po przejściu na emeryturę czy śmierci małżonka.

Która historia najbardziej panią poruszyła?

Najbardziej utkwiła mi w pamięci historia mężczyzny, który teraz jest już na emeryturze, ale grać zaczął znacznie wcześniej, około czterdziestki. Do tej pory spłaca długi z tamtych lat i nadal gra. To takie poruszające, kiedy on mówi, że jedyne, czego w życiu żałuje, to tego, że ma poczucie, iż zmarnował życie bliskiej osobie. Ta osoba znalazła go i uratowała, kiedy próbował popełnić samobójstwo, bo nie radził już sobie z potężnymi problemami finansowymi spowodowanymi długami. To była dla niej taka trauma, że niedługo potem zmarła. I ten pan czuje głęboki ból, że to przez niego straciła życie, ma poczucie winy. Mniej się przejmuje własnymi problemami, które przecież nie zostały rozwiązane, niż właśnie tym.

Dr Bernadeta Lelonek-Kuleta z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego jest współautorką unikatowego badania pt. „Hazard w życiu seniorów”.

Źródło: newsweek.pl


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *