W Zamościu jak w Las Vegas

kasyno

O utworzenie kasyna gry w Zamościu od kilka lat rywalizowały największe firmy hazardowe w Polsce. Gra szła o dużą stawkę, emocje były porównywalne z tymi, jakie towarzyszą choćby przy ruletce czy partyjce blackjacka. „Bank rozbiły” Polskie Kasyna Sp. z o.o. z Wrocławia, uzyskując koncesję. Właśnie otworzyły kasyno w czterogwiazdkowym hotelu „Zamojski”, w sąsiedztwie ratusza.

Na Lubelszczyźnie to trzecia (bo na tyle zezwala ustawa; w Polsce jest ich 52) tego typu działalność. Dwa pozostałe kasyna są zlokalizowane w lubelskim hotelu Victoria.

W Zamościu gracze już mogą próbować swojego szczęścia i poczuć prawdziwy dreszczyk emocji. Ruletka zakręciła się tu po raz pierwszy we wtorek, 26 marca. Krupierzy tasowali karty, barek serwował drinki, kolorowymi światłami rozbłysły automaty do gry. Lokal w hotelu „Zamojski” otworzyło swoje podwoje na 6 lat, bo koncesja wydana przez Ministerstwo Finansów wygasa dopiero w 2025 roku.

Poker, kulka i szulerzy

Jak to jest w prawdziwym kasynie? Czy, jak wieszczyli na sesjach niektórzy zamojscy radni i przeciwnicy tego typu przybytku, należy się go bać?

Nic podobnego, to jedyna legalna działalność hazardowa w Polsce – zapewnia Włodzimierz Mękarski, prezes zarządu Polskich Kasyn Sp. z o.o., który od trzech miesięcy (koncesja uprawomocniła się 27 grudnia ub. r.) nadzoruje prace w „Zamojskim”. – Ludzie sobie źle kojarzą kasyno, ale tylko dlatego, że nie mają pojęcia jak funkcjonuje. I nie wiedzą, że to miejsce bezpieczne, z wysoką kulturą, swoistym klimatem, gdzie można się zabawić, ale też poczuć adrenalinę. Wszyscy mają w sobie coś z hazardzisty. Przecież od dziecka się zakładamy, a za przegraną – mamy to w naturze – chcemy się odegrać. Bywa, że emocje sięgają zenitu. Ale w hazardzie nie ma nic strasznego, pod warunkiem, że ludzie podchodzą do tego rozsądnie. Zresztą, tak samo jak z alkoholem, grami komputerowymi czy komórkami. Od wszystkiego można się uzależnić – dodaje.

Zajrzeliśmy do środka niedługo przed otwarciem zamojskiego kasyna. Prowadzą do niego trzy wejścia: jedno z zewnątrz budynku, dwa z hotelu (schodami i windą). To osiem połączonych ze sobą i luksusowo wykończonych pomieszczeń. Jeszcze pachną dębowym drewnem, którym wyłożone są ściany. W jednej części sala gier żywych: blackjack (podobna do gry w „oczko”), poker i ruletka. Stoły do gier, na specjalne zamówienie, wykonano na Łotwie.

– Bo tam jest firma, która produkuje najbardziej precyzyjne koła do ruletki. Nie mogą być wykonane z drewna, bo skąd wziąć klocek dębu o średnicy 2 metrów? A jeśli nawet, to drewno wysycha, pracuje, łapie wilgoć, odkształca się. Są klejone pod specjalnym rygorem: z polskiej brzozy albo dębu, szwedzkiej najtwardszej stali i solidnej amerykańskiej farby – opowiada długoletni pracownik kasyn w Polsce, który zdobywał też doświadczenie na Malcie, we Włoszech czy Monako. Bywał w najsłynniejszym kasynie w Las Vegas i najpotężniejszym dziś chińskim Makau.

– A kulki? Kiedyś robiono je z kości słoniowej, teraz z materiału syntetycznego. I na pewno, wbrew krążącym legendom, nie ma tam żadnego magnesu. Nie ma też żadnego specjalnego pedału pod stołem, który zatrzymuje kulkę w odpowiednim dołku z liczbą – dodaje inny doświadczony krupier. Mówi też o sztuczkach szulerów, którzy na stołach karcianych próbują znaczyć damy, lub asy np. paznokciem czy biżuterią.

– Po każdej grze inspektor kasyna sprawdza karty. Jeżeli ma choć cień wątpliwości, wymienia talię. A gracza, który stosuje nielegalne techniki może wykluczyć z gry, a nawet wyrzucić z kasyna – opowiada nasz rozmówca. Pamięta przypadki, gdy klienci umawiali się z krupierem (początkujący zarabia niewiele: minimalna krajowa plus napitki, które są opodatkowane). Za oszustwo słono płacili.

Magdalena Walczak, dyrektor zamojskiego kasyna (wcześniej pracowała w Chełmie) dodaje, że klienci, którzy obrażają krupierów i innych gości, próbują oszukiwać, awanturują się dostają zakaz wstępu.

Kto jest chory, albo ma problemy z nałogami, może sam siebie zablokować: pisemnie, albo notarialnie. Bywa, że w przypadku osób ubezwłasnowolnionych robią to sądy, albo rodzina. My to respektujemy.

Dane, fotka i kamery

W kolejnych salach rozstawiono 45 automatów do gier (przepisy pozwalają na 70), jedne z najnowocześniejszych, przywiezione z Austrii. Ile kosztują automaty? Tego firma nie zdradza. Ale od naszych rozmówców-krupierów wiemy, że każda kosztuje 10-18 tys. euro.

To drogi interes. Na sam początek trzeba wyłożyć 7-10 min zł. Samo zabezpieczenie to 1,2 min zł, koncesja 1,5 min, wyposażenie. A kiedy się zwraca? To zależy od obrotu i wyników. Pierwsze polskie kasyno założone 15 lipca 1989 r. w hotelu „Pod Różą” w Krakowie wyszło na zero po miesiącu działalności. Dziś to byłby kosmos. Ale wtedy kasyna mogły prowadzić tylko firmy zagraniczne. Bez podatku, więc wywoziły pieniądze workami. Potem podatek od zysku w kasynie wynosił 9 proc., później był progowy: 7-19-33 proc. Dziś firmy prowadzące kasyna płacą aż 50 proc. podatku. A każdą wygraną od sumy 2 280 zł muszą zgłosić do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej – wylicza nasz rozmówca.

Pamięta, że kiedyś pierwszymi graczami w kasynach byty tzw. „niebieskie ptaki”, ludzie, którzy handlowali walutami, złotem, cinkciarze. Teraz każdy, kto ma pieniądze i lubi dreszczyk emocji. 30 lat temu kasyna najwięcej zarabiały na grach żywych -ludzie chcieli się pokazać i być jak filmowy James Bond. Teraz goście najchętniej grają na maszynach.

Każdy (tylko powyżej 18 lat, górnej granicy nie ma) kto chce wejść kasyna, musi się zarejestrować. Okazuje dokumenty: może to być dowód osobisty, paszport, kartę stałego pobytu. Nie honoruje się prawa jazdy, legitymacji poselskiej, legitymacji radnego. Każdy podaje adres, automat robi mu zdjęcie twarzy. Odpowiada też na pytanie: czy wykonuje ważne funkcje państwowe, publiczne? Jeśli to poseł, prezes spółki, prezydent, wypełnia szereg załączników, podając najrozmaitsze dane. Wszystkie dokumenty muszą być przechowywane 3 lata. Są tajne, ale w każdej chwili mogą po nie sięgnąć służby: CBA, prokuratura, policja, sąd. Wszystkie pomieszczenia kasyna są monitorowane, a przy grach żywych nagrywany jest także – ważny przy reklamacjach – głos.

Całość czytaj w: Tygodnik Zamojski

1 komentarz w “W Zamościu jak w Las Vegas

  1. Panie Bartoszu bardzo proszę o nie powielanie błednych informacji. Kasyno nie ma obowiązku zgłaszać do Generalnego Inspektora każdej wygranej powyżej 2 280 Zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *