We Wrocławiu powstał państwowy salon „jednorękich bandytów”

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (2 głosów, średnia: 3,50 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Państwowy salon gier na automatach hazardowych otworzył w centrum Wrocławia Totalizator Sportowy. Jest to pierwszy w regionie salon uruchomiony w oparciu o nowe przepisy dotyczące hazardu. Państwowa firma ma monopol na organizowanie gier na hazardowych automatach.

Wszystkie inne punkty z automatami, które do Totalizatora nie należą, są nielegalne i powinny być ścigane przez policję i Krajową Administrację Skarbową. Czym taki salon różni się od punktów z automatami, które dotąd spotykaliśmy w różnych miejscach miasta? Po pierwsze każdy kto wejdzie do środka – niezależnie od tego czy chce grać czy tylko sobie popatrzeć – zostanie wylegitymowany i poproszony o wypełnienie deklaracji.

Musi podać swoje dane, które trafią do centralnego rejestru prowadzonego przez służby skarbowe. Będą tam przechowywane przez trzy lata. Mogą być udostępnione funkcjonariuszom policji, służb celno – skarbowych, sądowi, prokuraturze ale także „uczestnikom gry zgłaszającym reklamacje”.

Jeśli ktoś chce grać, musi dodatkowo wyznaczyć limit dzienny. Po pierwsze – ile czasu chce przeznaczyć na granie i ile w ciągu jednego dnia chce wydać na tę „rozrywkę”. Jeśli przekroczy limit finansowy, albo czasowy nie będzie mógł dalej grać. System zablokuje jego „kartę gracza” na 24 godziny. Prawo nie przewiduje jednak żadnych ograniczeń co do ustanawiania takich limitów. Choć nie można ich łączyć. Teoretycznie – przyznają pracownicy Totalizatora – gracz mógłby ustalić, że jego dzienny limit to 24 godziny.

A suma jaką chce wydać jest wyjątkowo wysoka. Co wtedy? Gdyby grał 24 godziny, to po wyczerpaniu limitu musi mieć kolejne 24 godziny przerwy. I znowu może grać. Tak samo po wyczerpaniu limitu dziennego wydanych pieniędzy na grę. Jest centralny rejestr więc wyczerpanie limitu w jednym salonie zablokuje gracza we wszystkich innych.

Czytaj całość na: gazetawroclawska.pl


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *