Znaleźli sposób, jak poradzić sobie z ustawą hazardową

niekasyno

Kasyno nazwane „niekasynem”, krupier określany jako „niegracz” i „nieszatnia” w roli baru – tak wygląda krajobraz po wprowadzeniu ustawy hazardowej. Waldemar Leszcz znalazł sposób, jak zorganizować sobie przestrzeń, w której pasjonaci emocji przy kartach mogą się trochę rozerwać, nie przejmując się rygorystycznymi przepisami egzekwowanymi przez resort finansów oraz – zapewne – świetnie przy okazji zarobić. I co ważne – wszystko w granicach prawa.

– Jesteśmy klubem niehazardu dla niedzieci! – stąd nazwa Niekasyno! – piszą na swojej stronie twórcy Niekasyna – pierwszego miejsca w Polsce, w którym przy akompaniamencie brzdęku szklanek wypełnionych whisky miłośnicy gry w karty mogą ze sobą porywalizować, unikając wścibskich oczu urzędników.

Prezes Niekasyna znalazł w ten sposób wyjście z patowej sytuacji. Odkąd były poseł PO Zbigniew Chlebowski wpadł na pomysł, by spotkania biznesowe odbywać na cmentarzu, w Polsce obowiązuje rygorystyczne prawo dot. gier losowych.

Koncesja na prowadzenie kasyna

Teraz kasyna nie można już sobie postawić ot tak. Koncesje na prowadzenie takich przybytków rozdaje Ministerstwo Finansów i mocno je przy okazji limituje. Dzisiaj na każde 250 tys. mieszkańców może przypadać co najwyżej jedno. A że Lublin liczy sobie ich 340 tys. – miejsca pozostaje niewiele – prawo zezwala ledwie na dwie lokalizacje.

Całość czytaj na: innpoland.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *