Znowu padła jaskinia hazardu

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Kary są drakońskie, bo obecnie za każdy nielegalny automat do gier, wynoszą 100 tys zł. Jednak maszyny wciąż się kręcą. I nie trzeba ich szukać gdzieś w podziemiach, wystarczy spojrzeć z krajowej „szesnastki”. Tak zrobili reporterzy Gazety Olsztyńskiej.

Budka z kolorowymi światełkami od razu przykuła naszą uwagę. Stała niedaleko stacji paliw koło Mrągowa, blisko krajowej „szesnastki”. Aż wierzyć się nie chciało, że mogłyby być tam automaty do gier, bo takie pierwsze skojarzenie przyszło nam do głowy na widok błyskających światełek. Ale żeby tak na widoku, tak wręcz bezczelnie, to było aż niepojęte. Przecież kary są drakońskie, za każdy nielegalny automat do gier można dziś zapłacić 100 tys zł kary. Majątek. Niedawno wszak Warmińsko-Mazurski Urząd Celno-Skarbowy zdecydował, że olsztyniak, który miał siedem nielegalnych automatów do gier, ma zapłacić 700 tys. zł kary. I to było pierwsze takie rozstrzygnięcie w naszym regionie, w oparciu o przepisy nowej ustawy hazardowej, która weszła w życie 1 kwietnia ubiegłego roku. Czy kary niektórym są niestraszne?

Wspomnianą budkę zobaczyliśmy, gdy wracaliśmy ze spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w Piszu. Rok temu, kiedy jeszcze ówczesny minister był w Olsztynie, zapytaliśmy go o wchodzącą właśnie w życie nową ustawę hazardową. Czy myśli, że wszystkie automaty, które są dziś w budkach, blaszakach, przestaną działać?

To nie nastąpi z dnia na dzień, ale mamy ogromną determinację, żeby tego dokonać — odparł nam wtedy Mateusz Morawiecki. — Nie pozwolimy sobie na to, na co państwo sobie pozwalało przez ostatnie osiem lat, że wchodziła kontrola do jakiegoś lokalu, a właściciel wyjmował wtyczkę z kontaktu, twierdząc, że to jest tylko taki bezużyteczny mebel. Gwarantuję, że od 1 kwietnia będzie tutaj zupełnie inne podejście. Tych automatów szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy, a państwo polskie było okradane na miliard, może nawet parę miliardów złotych — mówił ówczesny minister finansów.

Postanowiliśmy sprawdzić, co kryje się w budce. Zajechaliśmy na stację. Do budki, ustawionej kilkadziesiąt metrów od terenu stacji, prowadził elegancki, drewniany podest. Ktoś najwyraźniej zadbał o to, żeby można było się tu przedostać suchą nogą. Niestety do środka kontenera nie udało nam się wejść. Drzwi były zaryglowane i najwyraźniej otwierane zdalnie, o czym świadczyły blokady elektroniczne. Nad nimi wisiała kamera. No i żeby wejść do środka trzeba było zdjąć nakrycie głowy, jak głosiła tabliczka przytwierdzona na budce. Co za tajemnice skrywa kontener? Nie wiedzieliśmy na pewno.

Całość czytaj na: gazetaolsztynska.pl


Otagowano jako

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *