Gdy w końcu wygrał, nie dowiedział się o tym bo…zmarł

Andrew Gillon ze Szkocji wiedział, że kiedyś nadejdzie ten dzień, gdy w końcu los się do niego uśmiechnie i wygra na loterii. 59-latek nie pomylił się. Nie przewidział jednak tylko, że o wygranej nigdy się nie dowie. Dobra wiadomość dotarła bowiem do jego rodziny krótko po tym, jak Andrew zmarł po tragicznym wypadku.

Andrew Gillon z niewielkiego Wishaw w Szkocji od lat regularnie grał w lokalnej loterii. Miał wielką nadzieję, że w końcu wygra odpowiednią sumę pieniędzy, by zabrać całą swoją rodzinę na zasłużone wakacje.

Mimo milionów na koncie, jego życie legło w gruzach W końcu w tym roku do domu mężczyzny dotarł szczęśliwy list z informacją, że Andrew wygrał ponad 8 tys. funtów (ponad 46 tys. zł). Niestety, było już za późno, by 59-letni mężczyzna mógł się cieszyć wygraną. Andrew zmarł bowiem na początku stycznia po tym, jak w Sylwestra upadł w domu przyjaciela i złamał kark. Lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie, jednak nie udało się go uratować. Andrew Gillon zmarł 7 stycznia podczas operacji.

Bliscy Andrew byli w szoku, gdy okazało się, że mężczyzna wygrał w loterii. Uważają, że to znak od zmarłego.

„Kiedy dostaliśmy potwierdzenie, byłam zdruzgotana. Jedyne, co miałam w głowie, to głos taty przez telefon, który mówi mi, że wygrał. Wiem, że jego pierwszą myślą było zarezerwowanie dla nas wszystkich wakacji. Teraz wciąż mi smutno, że nie ma go tu z nami, by się tym cieszyć, ale jestem też podekscytowana, bo wiem, że tata miał z tym coś wspólnego. Odkąd nas opuścił było już tak wiele „znaków”, że jestem pewna, że nas obserwuje i mówi: „a nie mówiłem?”

– mówiła Lisa Thomas, córka Andrew.

Kobieta wspomina, że jako wielki fan loterii, jej tata pierwszą kartkę bożonarodzeniową w zeszłym roku otrzymał właśnie od jej organizatorów.

„Śmiałam się z niego, a on odpowiedział tylko: „nie będziesz się śmiać, gdy wygram!”. I miał rację, nie śmiałam się, płakałam” – wspomina Lisa.

Lisa planuje teraz wydać wygrane pieniądze na wakacje dla rodziny na Florydzie. „Tam pobrałam się z mężem i mam stamtąd wiele wspaniałych wspomnień z tatą. Byłam tam pięć razy i nigdy bez taty, więc będzie trochę przykro, ale wiem, że chciałby, żebyśmy to właśnie tam pojechali” – kończy kobieta.

Źródło: fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.