Hazard kwitnie wśród dzieci

W Olsztynie jak grzyby po deszczu powstają kolejne lokale z automatami do gier. Jedyny sposób, by ich ekspansję powstrzymać to udowodnić, że korzystają z nich nieletni. Czy będzie to trudne? Niekoniecznie, bo rodziców, którzy szukają pomocy, bo ich dzieci tracą na gry całe kieszonkowe, jest coraz więcej.

Kiedyś mówiło się o nich jednoręki bandyta. Częściej to po prostu automaty do gier, a bardziej fachowo automaty o niskich wygranych. – Automaty przyciągają klientów – przyznaje jeden z pracowników lokalu z urządzeniami do gier. – Nagrody nie są duże, ale zdarzają się dosyć często.

Co znaczy „niska wygrana”? Polskie przepisy mówią, że wartość jednorazowej wygranej nie może być wyższa niż 60 zł, a klient nie może płacić za udział w jednej grze na automacie więcej niż 50 gr. Prawnicy branży hazardowej mają tu pole do popisu. Bo „jednorazową wygraną” i „jedną grę” często interpretują inaczej niż urzędnicy.

Czytaj całość na: wiadomosci.gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.