Hazardowa w końcu się zmieni… na gorsze

O konieczności zmiany ustawy hazardowej pisano na łamach „Uważam Rze” wielokrotnie. Przepisy autorstwa wiceministra Jacka Kapicy doprowadziły do deregulacji rynku, a także strat dla skarbu państwa liczonych już w dziesiątkach miliardów złotych. Wszystko po to, żeby szef Służby Celnej mógł prowadzić prywatną walkę z legalnie działającymi operatorami automatów o niskich wygranych.

 

Konieczność zmian zauważyli już posłowie wszystkich partii. W końcu uległo nawet Ministerstwo Finansów. Tylko czy nowe przepisy będą lepsze, jeżeli opracowuje je ten sam autor? Hazardowa miała trzy słabości. Pierwsza wynikała z pośpiechu i niedbalstwa autorów. Ustawę uchwalono w zaledwie dwa dni. Miała zdelegalizować działającą dotychczas legalnie branżę automatów o niskich wygranych. Od tej pory maszyny miały być umieszczane wyłącznie w kasynach. Problem w tym, że takie przepisy (tzw. techniczne w rozumieniu dyrektywy 98/34/WE) należy na etapie projektu notyfikować Komisji Europejskiej.

Tego zaś nie uczyniono. Przepis stał się więc martwy. Mimo to podlegli Kapicy celnicy rzucili się do konfiskowania automatów i wytaczali sprawy karne ich operatorom. Jak dotąd właściwie wszystkie sprawy z art. 107 Kodeksu karnego skarbowego kończą się umorzeniem postępowania albo uniewinnieniem. Praktycznie w każdej z tych spraw sądy uznały, że brak notyfikacji powoduje bezskuteczność przepisu, czyli jednym słowem – nie można nikogo skazać za złamanie przepisu, którego nie wolno stosować.

Czytaj całość w Uważam Rze. Inaczej pisane 30.06.2014 str. 12

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.