Jak pani Kasia oskubała CBA

CBA

Zaniedbania ABW i brak kontroli w CBA – dlaczego Katarzyna G. mogła wynieść w torebce 9,2 mln zł i nikt tego nie widział.

30 grudnia ubiegłego roku o godz. 10.40 Katarzyna G. zadzwoniła do swojego szefa – dyrektora finansowego w CBA Daniela Arta, prosząc o spotkanie. Już w siedzibie Biura powiedziała, że nie może zawieźć do NBP pieniędzy, które zostały CBA, bo ich nie ma. Przyznała, że z kasy wzięła 4 mln zł – dla teściowej, której grozi utrata pensjonatu w Bieszczadach – i przekazała je mężowi. W „notatce służbowej” kasjerka podała, że jej mąż zdeponował środki u bukmachera, „by spłacić matkę” i oddać pieniądze CBA.

O aferze zostało zaalarmowane całe kierownictwo CBA z Ernestem Bejdą na czele.

Kiedy sześć godzin później funkcjonariusze CBA zatrzymywali kasjerkę, jej mąż Dariusz miał na hazardowym koncie już tylko 50 groszy. „Rzeczpospolita” – na podstawie aktu oskarżenia małżonków G. – odsłania prawdziwe kulisy jednej z największych afer w specsłużbach III RP.

Kasjerka bez kontroli

Śledztwo Prokuratury Regionalnej w Warszawie wykazało, że Katarzyna G. ukradła nie 4 mln, ale co najmniej 9 mln 230 tys. 194 zł – wynosiła je z Biura od marca 2017 roku. Z analizy rachunków zrobionych do śledztwa przez biegłych wynika, że mąż G. pomnożył je do ponad 30 mln zł. I prawie wszystko przegrał.

(…)

„Brasco81” i wpłaty

Dariusz G. w świecie hazardu ma pseudonim „Brasco81″. Gra tylko w STS – największej firmie bukmacherskiej w kraju -ma tam status VIP. Obstawiał internetowo głównie mecze piłki nożnej.

Kasjerka w śledztwie zaniża wyniesioną sumę. Dopiero analizy konta online, przepływy finansowe (w tym wpłaty i wypłaty przez bankowe konto ojca Dariusza G.) pozwoliły śledczym ustalić skalę przywłaszczenia. Okazuje się, że pierwsze wielkie wpłaty tego gracza pojawiły się w czerwcu 2017 r. – 23 na ponad 100 tys. zł. Np. w grudniu 2018 roku jest już 67 wpłat na 676 tys. zł, a w styczniu ubiegłego – 88 na kwotę 738 tys. zł. „Brasco81″ dokonał łącznie 1591 wpłat na 10 mln 288 tys. zl i 573 zł – podliczyła prokuratura, zakładając, że to są środki CBA. Mąż kasjerki dzieli stawki po 20 tys. zl, by zmylić służby skarbowe.

„Dariusz G. przekonał Katarzynę G. do tego, że jest w stanie wygrywać pieniądze w sportowych grach hazardowych prowadzonych u bukmachera” -podaje akt oskarżenia.

Prokurator jednak wystawia kasjerce fatalne świadectwo -uważa, że od początku kłamała. Najpierw mówiąc, że z CBA wyniosła 3,5 mln-4,5 mln zł, i tylko w jednym 2019 r. Dlaczego Katarzyna G. miałaby kluczyć? Bo według śledczych przeszła „suchą stopą” przez kontrole w kolejnych w latach (2017-2019), więc mogła sądzić, że nikt nie wykryje, że „skubała” kasę CBA od blisko trzech lat.

Prokurator nie daje także wiary, że G. to „zdominowana przez męża i zmanipulowana ofiara przemocy psychicznej” (biegła oceniła, że w relacjach z mężem „była osobą dominującą”), choć „faktem jest, że mąż okłamywał ją na temat rzekomych wygranych”.

Według prokuratury Dariusz G. na pieniądzach z CBA wygrał 20 mln zł, ale ostatecznie i tak wszystko przegrał. Nie ma dowodu, by część z przywłaszczonej lub wygranej sumy G. wytransferowali za granicę.

Całość czytaj na: rp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *