Jak zapewnić bezpieczeństwo dzieci w sieci internet

W stosunku do wielu zagrożeń potrafimy skutecznie zadbać o bezpieczeństwo dzieci. Wprowadziliśmy ustawowy zakaz sprzedaży oraz podawania dzieciom alkoholu i wyrobów tytoniowych. Obowiązuje też granica 18 lat, przy wejściu do salonów gier hazardowych.

Można trafić do więzienia za sprzedaż materiałów pirotechnicznych dzieciom. Nie wiadomo tylko dlaczego nie dotyczy to niebezpiecznych treści jakie czyhają na dzieci w sieci internet. Powtarza się tylko w kółko, że to rodzice i opiekunowie mają zadbać o to, aby dzieci nie sięgały po niebezpieczne treści. Jak mają to zrobić skoro część rodziców i opiekunów należy do grupy wykluczonych informatycznie, a zdecydowana większość pozostałych jest bez szans w stosunku do wiedzy informatycznej jaką dysponują ich podopieczni.

Obecnie, nawet dla rodziców i opiekunów, którzy mają dostateczne kwalifikacje informatyczne, skuteczna kontrola jest zupełnie nieefektywna, bo obecnie dzieci, z powodu nauki zdalnej, mają niekontrolowalny dostęp do internetu przez kilka godzin dziennie i często pozostają w tym czasie same w domu. To, że są zalogowane zdalnie na lekcji, to nie oznacza, że nie mogą podłączyć się do internetu przez vi-fi za pomocą innego urządzenia niż to przeznaczone do lekcji, które ewentualnie kontrolują rodzice.

Możliwe że brak prawnych zabezpieczeń, takich jak w przypadku alkoholu, tytoniu, hazardu i materiałów pirotechnicznych wynika ze stosunkowo krótkiego okresu powszechnego dostępu do internetu. Może być jednak zupełnie inny powód braku prawnych zabezpieczeń dzieci przed szkodliwymi treściami. Najwięksi gracze, którzy dzięki internetowi zarabiają wielkie pieniądze nie są zainteresowani jakimikolwiek ograniczeniami tego medium.

Taka postawa jest charakterystyczna dla firm i środowiska IT, bo tylko w tej sferze gospodarki nie ma żadnej kontroli państwa nad jej produktami. Jak powiedział, w wywiadzie dla ONET, Christopher Wylie, sygnalista, który przyczynił się do ujawnienia afery Cambridge Analytica:

“Nie spotykamy się z sytuacjami, by wejście do budynku, na drzwiach którego wiszą “warunki i zasady użytkowania”, zdejmowało z architekta odpowiedzialność za bezpieczeństwo – czyli np. za sprawne instalacje i wyjścia ewakuacyjne we właściwych miejscach. Nie działa tu żaden przycisk “akceptuj”. To nie ty masz “wyrazić zgodę” na korzystanie z takiego budynku, wchodząc do środka. To architekt powinien zapewnić, że tam będzie bezpiecznie – a jeśli taki budynek się zawali albo spali, to nie winimy za to ofiar, które były w środku. Kiedy wsiadasz do samolotu, to też nie klikasz zgody na “warunki użytkowania” – po prostu wiesz, że ktoś wcześniej dał zielone światło, dopuszczając tę maszynę do lotu i potwierdził: jest bezpiecznie.”

Te wskazane powyżej warunki bezpieczeństwa użytkowników nie dotyczą produktów IT i kapitał oraz firmy robiące interesy w sferze IT będą robić wszystko, aby tak pozostało. My jednak powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo naszych dzieci i ochronić je przed szkodliwymi treściami z internetu za pomocą instrumentów prawnych. Przy tej okazji, bądźmy szczerzy, te treści o których mowa nie mają istotnego znaczenia dla kultury i cywilizacji.

Jeśli uznajemy je za dostępne dla osób dorosłych, to tylko w oparciu o zasadę, że wszystko jest dozwolone, co nie jest zakazane. Czas wprowadzić prawne ograniczenia w dostępie dzieci do określonych szkodliwych treści w internecie. Jak to technicznie zrobić? To nie nasz problem, tylko problem sfery IT. To oni muszą znaleźć sposób na to, aby dzieci nie miały dostępu do tych treści. Nikt się nie martwi tym jak handel radzi sobie z realizacją zakazu sprzedaży alkoholu, tytoniu i materiałów pirotechnicznych dzieciom, a usługodawcy z dostępem dzieci do hazardu.

Prowadziliśmy zakaz i oczekujemy jego skutecznego egzekwowania, a jak nie to są za to odpowiednie kary. To samo musimy zrobić ze szkodliwymi dla dzieci produktami IT. W pierwszej kolejności obowiązkiem ochrony dzieci należy prawnie obciążyć właścicieli stron zawierających treści, które uznamy za szkodliwe dla dzieci, a w następnie kolejno właścicieli serwerów, na których są umieszczone, następnie serwerów i innych urządzeń przez które te treści trafiają do odbiorcy.

Jak ktoś dorosły chce z tych treści koniecznie korzystać, to może to robić jako zarejestrowany i zweryfikowany użytkownik i wtedy będzie odpowiadał za hasło dostępu jak za klucz do barku z alkoholem.

Źródło: Christopher Wylie: Ludzie nie są głupi, ale podatni na manipulację. Wszyscy

 

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.