Ostatnia aktualizacja: 5 czerwca 2024
Co nagle, to po diable. Ta prawda ciągle jest aktualna. Kiedy trzy lata temu, po wybuchu tzw. afery hazardowej, rząd wziął się za bary z hazardem, wydawało się, że wygra tę walkę. I to walkowerem. Branża podniosła co prawda raban, ale szybko został ściszony. Zmiany w prawie najdotkliwiej mieli odczuć właściciele wszechobecnych wówczas automatów do gry o niskich wygranych. Przyjmowana w błyskawicznym tempie – bo w ciągu dwóch dni – ustawa zakłada, że do 2015 roku automaty całkiem znikną z polskich ulic, barów i stacji benzynowych. Prowadzenie takiej działalności poza kasynami będzie zaś zakazane. A tymczasem…
Okazuje się, że teraz to właściciele tzw. jednorękich bandytów mogą położyć rząd na łopatki. Śledzenie tej walki byłoby może pasjonujące, gdyby nie jeden drobiazg. Coraz bardziej realne staje się zagrożenie, że za bubla prawnego będziemy musieli słono zapłacić. Wszyscy.
Przełomowym wydarzeniem, dzięki któremu branża automatów złapała wiatr w żagle, był wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z listopada ubiegłego roku. Rozstrzygał on konflikt między Izbą Celną w Gdyni a spółkami Fortuna, Forta i Grand, które chciały przedłużenia zezwoleń na prowadzenie działalności na automatach i dostały odmowę. Firmy argumentowały, że administracja nie może powoływać się na przepisy ustawy o grach hazardowych.
– Podlegały one konsultacjom Komisji Europejskiej, których nie przeprowadzono – dowodziła spółka. Prowadząc tę sprawę, gdański sąd zawiesił postępowanie i zwrócił się o opinię do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten zaś uznał, że dokładnie tak właśnie może być, choć rozstrzygnąć powinny to sądy krajowe. To było pierwsze ups. Na tej podstawie sąd w Gdańsku uznał, że Polska rzeczywiście powinna była skonsultować przepisy, na podstawie których ogranicza liczbę automatów poza kasynami, a docelowo chce je zlikwidować. Skoro zaś tego nie zrobiła, nie może przepisu stosować. Efekt? Sąd nakazał gdyńskiej izbie celnej wydawać zezwolenia na prowadzenie działalności na automatach na podstawie wcześniejszej ustawy o grach i zakładach wzajemnych. 4 stycznia Izba Celna w Gdyni złożyła co prawda na ten wyrok skargę kasacyjną, ale lawina ruszyła.
Więcej w najnowszym numerze Bloomberg Businessweek: http://sklep.rp.pl/sklep/bloomberg_businessweek.php
"zakaz reklamy TS !!!! Obchodzą zakaz reklamy !!!! Powinna być kara , dokładnie taka sama jak dla Poczta Polska"
"No i co nowi milionerzy? Wygraliście po jednej bańce, dane Wam niczym ochłap przyznany przez tzw. Totalizatora Sportowego w nagrodę dla frajerów. ON tzw. TS ma ze sportem tyle wspólnego co poranne oddanie m…zu. Kolejne losowania będą, aż do kolejnej kumulacji realizowanej na konkretne „zamówienie! Porzućcie wszelką nadzieję na wygraną. Nie macie szans z mistrzami oszustw! Zastanówcie się, dlaczego zlikwidowali tzw. Komisję Społeczną? Po to, aby popuścić wszelkie moralne hamulce."
"Panstwo niema nic z Kasyn online jak rowniez niema nic z Kasyn legalnych ... jedynie co mieli bardzo duzo pieniedzy to bylo z podatku POG gdy byly automaty ogolnodostepne na rynku wtedy kazdy placil OOG od automatu zatrudnial ludzi wynajmowal lokale wsztstko zistawalo w Polsce ,niestety ci skurwysyny wola nie miec nic aby nie zostawalo w kraju .."
"Konkretna debata. - za duży podatek dla bukmacherów - uwolnić kasyna on line żeby była nad nimi kontrola. Oprócz jednego Pana który bronił „ fikcyjnego monopolu „ na zlecenie Toto."
"A dlaczego do tej pory były? Bo celnicy nadzorujacy ten teren byli oplacani i nie widzieli tych salonikow proste! Jeszcze jest ich sporo na sandomierzu."