Jednoręcy bandyci rozłożą rząd

Bloomberg Businessweek Polska:  W sądach rusza lawina spraw zagrażających budżetowi. Ustawa hazardowa z 2009 roku może słono kosztować państwo.

Co nagle, to po diable. Ta prawda ciągle jest aktualna. Kiedy trzy lata temu, po wybuchu tzw. afery hazardowej, rząd wziął się za bary z hazardem, wydawało się, że wygra tę walkę. I to walkowerem. Branża podniosła co prawda raban, ale szybko został ściszony. Zmiany w prawie najdotkliwiej mieli odczuć właściciele wszechobecnych wówczas automatów do gry o niskich wygranych. Przyjmowana w błyskawicznym tempie – bo w ciągu dwóch dni – ustawa zakłada, że do 2015 roku automaty całkiem znikną z polskich ulic, barów i stacji benzynowych. Prowadzenie takiej działalności poza kasynami będzie zaś zakazane. A tymczasem…

Okazuje się, że teraz to właściciele tzw. jednorękich bandytów mogą 
położyć rząd na łopatki. Śledzenie tej walki byłoby może pasjonujące, gdyby nie jeden drobiazg. Coraz bardziej 
realne staje się zagrożenie, że za bubla prawnego będziemy musieli słono 
zapłacić. Wszyscy.

Przełomowym wydarzeniem, dzięki któremu branża automatów złapała wiatr w żagle, był wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z listopada ubiegłego roku. Rozstrzygał on konflikt między Izbą Celną w Gdyni a spółkami Fortuna, Forta i Grand, 
które chciały przedłużenia zezwoleń 
na prowadzenie działalności na automatach i dostały odmowę. Firmy argumentowały, że administracja nie może 
powoływać się na przepisy ustawy o grach hazardowych.

– Podlegały one konsultacjom Komisji Europejskiej, których nie przeprowadzono – dowodziła spółka. Prowadząc tę sprawę, gdański sąd zawiesił postępowanie i zwrócił się o opinię do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten zaś uznał, że dokładnie tak właśnie może być, choć rozstrzygnąć powinny to sądy krajowe. To było pierwsze ups. Na tej podstawie sąd w Gdańsku uznał, że Polska rzeczywiście powinna była skonsultować przepisy, na podstawie których ogranicza liczbę 
automatów poza kasynami, a docelowo chce je zlikwidować. Skoro zaś tego nie zrobiła, nie może przepisu stosować. Efekt? Sąd nakazał gdyńskiej izbie celnej wydawać zezwolenia na prowadzenie działalności na automatach na podstawie wcześniejszej ustawy o grach i zakładach wzajemnych. 4 stycznia Izba Celna w Gdyni złożyła co prawda na ten wyrok skargę kasacyjną, ale lawina ruszyła.

Więcej w najnowszym numerze Bloomberg Businessweek: http://sklep.rp.pl/sklep/bloomberg_businessweek.php

Do dyskusji zapraszamy na nasz profil na Facebooku

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.