Jednoręcy bandyci zamknięci, szefowie mafii na wolności

Służby skarbowe wymierzyły w ubiegłym roku ponad 462 mln zł kar za nielegalne używanie automatów do gier. Z tej kwoty udało się wyegzekwować jedynie milion złotych.

Tymczasem skarbówka musiała zapłacić 2,6 mln zł za ekspertyzy w tych sprawach oraz 14,6 mln zł za przechowywanie zajętych maszyn. Prawdziwi szefowie hazardowych mafii pozostają nieuchwytni. Ujawnione w ostatnich tygodniach statystyki potwierdzają trwającą od lat niemoc fiskusa w zwalczaniu nielegalnego hazardu z użyciem automatów do gier. Wprawdzie w czerwcu br. doszło do spektakularnego zatrzymania pięciu funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej na Śląsku, podejrzanych o korupcję. Równocześnie zatrzymano 17 wtedy osób podejrzanych o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się nielegalnym hazardem. Jednak to nie oznacza przełomu w dość bezsilnej walce z hazardową mafią.

Gdy w 2017 roku zaostrzono przepisy o grach hazardowych, rząd zapowiadał że poważnie zredukuje szarą strefę w hazardzie. Częściowo udało się to w przypadku gier urządzanych w internecie. W analizie przedstawionej w marcu br Ministerstwo Finansów wyliczyło, że w latach 2016-2021 udało się zredukować szarą strefę w wirtualnym hazardzie z 79,7 proc. rynku do 17,9 proc.

Jednoręcy często nielegalni

Znacznie gorzej jest z nielegalnie używanymi automatami do gier, zwanymi potocznie „jednorękimi bandytami”. W wydanej 13 czerwca odpowiedzi na poselską interpelację nr 33475 Ministerstwo Finansów podaje, że w ciągu 2021 roku Krajowa Administracja Skarbowa wydała 2,3 tys. decyzji, nakładających kary za nielegalne używanie automatów do gier. Łączna kwota tych kar wyniosła 462 140 509,60 zł. Jednak ukarani wpłacili tylko 1 016 640,20 zł. Czyli zaledwie 0,21 proc. z 462 milionów.

MF przyznaje, że aż 1325 osób lub podmiotów zostało już ukaranych w poprzednich latach. W samym tylko 2021 roku dwukrotna kara dla tej samej osoby lub podmiotu zdarzyła się 158 razy, a więcej niż dwukrotnie – aż 377 razy.

Niestety, zjawisko słabej egzekucji występowało także poprzednio. MF informowało o tym w wydawanych wcześniej odpowiedziach na poselskie interpelacje. W latach 2017-2019 nałożono kary na niemal 973 mln zł, z czego wpłacono 4,57 proc. W 2020 r. nałożono kary na kwotę 446,6 mln zł, z czego wpłacono 0,13 proc.

Zarabiają biegli i magazynierzy

Z danych MF wynika nie tylko niska ściągalność kar. Znaczne środki pochłaniają też wynagrodzenia osób zatrudnianych przez KAS do ekspertyz w zakresie zatrzymywanych automatów. Otrzymało je 25 osób, a łączna kwota ich wynagrodzeń wyniosła 2,6 mln złotych. Jeden z ekspertów zainkasował ponad 650 tys. zł. MF w informacji na ten temat nie chce podawać nazwisk tych ekspertów. Używa zresztą pojęcia „podmiot/osoba”, sugerując że może chodzić nie tyle o konkretnych ludzi, co firmy eksperckie.

Są jeszcze inne poważne wydatki związane ze zwalczaniem nielegalnych salonów z automatami. Otóż gdy takie maszyny zostaną zarekwirowane, trzeba je zgodnie z prawem zabezpieczyć i magazynować przez pewien czas. W tym celu KAS wynajmuje magazyny u podmiotów zewnętrznych. W 2021 roku za wynajem takich przechowalni, a także transport „jednorękich bandytów” skarbówka zapłaciła aż 14,6 mln zł. Rok wcześniej – 12,6 mln zł.

Skarbówka mówi oficjalnie i nieoficjalnie

O zwalczanie hazardu redakcja Prawo.pl zapytała Ministerstwo Finansów. Resort zapewnia, że walka trwa, bo w 2021 r. wraz z Policją CBŚP, ABW i CBA przeprowadzono 34 akcje, w wyniku których zatrzymanych zostało 140 osób. W przypadku 50 z nich zgromadzony materiał uzasadniał zastosowanie tymczasowego aresztowania, a w stosunku do pozostałych zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju, poręczenie majątkowe. Co więcej, dokonano zabezpieczenia majątkowego na ustalonym przez KAS majątku podejrzanych, w tym osób kierujących grupami przestępczymi, w kwocie około 250 mln złotych.

Swoją diagnozę mają też sami pracownicy skarbówki. Zastrzegający anonimowość doświadczony pracownik KAS zauważa, że podawane co jakiś czas przez kierownictwo komunikaty o sukcesach w zwalczaniu hazardu są pustymi słowami.

„Prawdziwymi beneficjentami takiego „machania szabelką” jest nieliczne grono osób wykonujących ekspertyzy. Podatnik ponosi koszty bezproduktywnych, nieudolnych działań KAS, a czerpiącym zyski z nielegalnego hazardu nie dzieje się krzywda”.

Bossowie daleko od salonów

Według adwokata Marcina Stępnia, prowadzącego sprawy sądowe z zakresu przepisów hazardowych, najczęstszą przyczyną nieściągalności kar za nielegalne używanie automatów jest to, że spółki prowadzące salony gier po prostu nie mają pieniędzy.

„Najczęściej są to spółki zależne od prawdziwych organizatorów hazardu, a ci ostatni pozostają nieuchwytni dla służb skarbowych” – zauważa Marcin Stępień.

Ministerstwo Finansów potwierdza taką diagnozę, przyznając że operatorzy nielegalnych salonów gier nie angażują własnego majątku w prowadzoną działalność, stąd też egzekucja tego rodzaju należności jest bardzo utrudniona.

„Mamy do czynienia z podmiotami, które nie posiadają dokładnego adresu siedziby spółki (w rejestrze przedsiębiorców KRS, jako siedziba wpisana jest tylko nazwa miasta, np. Wrocław) bądź ich siedziba znajduje się w biurze wirtualnym. Są to też niejednokrotnie podmioty, które nie posiadają organu uprawnionego do reprezentowania spółki, a ich kapitał zakładowy wynosi 5 000 zł”

– czytamy w wyjaśnieniach MF.

automatyMinisterstwo dodaje też, że wśród podmiotów, na które nadkładane są tego rodzaju kary pieniężne znajdują się spółki, w których 100 proc. udziałów posiadają np. obywatele państw azjatyckich. A może trzeba coś poprawić w przepisach? Marcin Stępień twierdzi, że nieskuteczność walki z salonami urządzającymi nielegalne gry hazardowe nie jest kwestią samych przepisów.

„Mamy prawidłowo napisana ustawę hazardową. Na tle podobnych ustaw w Europie jest ona dość rygorystyczna. Jednak jest problem z jej praktycznym egzekwowaniem” – zauważa.

Według niego dochodzenie do osób, które realnie nielegalny hazard organizują, wymagałoby zastosowania technik operacyjnych w stylu raczej policyjnym, niż czysto urzędniczym.

„To oczywiście są kosztowne działania, ale wierzę, że gdyby przeznaczyć na ten cel większe środki finansowe m.in. te, które dziś są wydawane na przechowywane zajętych automatów, to zwiększyłoby to szanse na skuteczną walkę z nielegalnymi hazardem” – sugeruje Marcin Stępień.

„Dane o zwalczaniu nielegalnych automatów do gier pokazują coś zupełnie innego, niż słyszymy w propagandzie uprawianej przez MF, jakoby skutecznie łapali mafie hazardowe”

– konkluduje posłanka Izabela Leszczyna (PO), współautorka interpelacji.

Zauważa ona, że w takiej sytuacji, skoro resort nie radzi sobie z przestępcami, to powinien przynajmniej ujawnić nazwiska osób inkasujących spore środki za ekspertyzy.

Przecież tu chodzi o pieniądze podatników przejrzystość finansów publicznych – wskazuje. Resort twierdzi jednak, że ujawnić tych danych nie może.

„Opinia biegłego jako uczestnika postępowania stanowi tajemnicę tego postępowania w rozumieniu upubliczniania wiadomości z postępowania karnego. Jedynie na podstawie art. 156 kodeksu postępowania karnego prokurator może wyrazić zgodę na udostępnienie akt lub informacji z postępowania karnego”

– tak MF uzasadnia swoje milczenie na temat osób, które pobierają wynagrodzenia za ekspertyzy co do zajętych automatów.

Źródło: prawo.pl

O Autorze

1 thought on “Jednoręcy bandyci zamknięci, szefowie mafii na wolności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.