Kary za nielegalny hazard są wysokie, ale nikt nie płaci

Nielegalny hazard wciąż kwitnie. Nakładane są milionowe grzywny, ale ściągane tylko symboliczne kwoty albo nic. Za urządzanie gier na nielegalnych automatach grożą dotkliwe kary finansowe – 100 tys. zł od każdej ujawnionej maszyny, nie mówiąc o trzech latach więzienia.

Jednak mafie hazardowe mimo nalotów mają się dobrze. Powód? Restrykcje finansowe pozostają głównie na papierze. Z łącznej kwoty 462 mln zł nałożonych w ubiegłym roku kar za łamanie przepisów ustawy o grach hazardowych odzyskano niewiele ponad 1 mln zł, czyli 0,21 proc. – wynika z danych Ministerstwa Finansów dla posłów.

Bezbronne państwo

„Państwo nie radzi sobie z nielegalnym hazardem. KAS zajmuje nielegalne automaty, wymierza milionowe kary, ale ich egzekucja jest mizerna. Jeśli dodać do tego koszty przechowywania zajętych urządzeń i wynagrodzeń ekspertów, którzy je badają, to okazuje się, że „karuzela się kręci”, ale niewiele z tego wynika”

– mówi nam poseł Janusz Cichoń, który wraz z Izabelą Leszczyną w odpowiedzi na interpelację uzyskał dane dotyczące nielegalnego hazardu.

„0,21 proc. Taki odsetek kar, nałożonych za nielegalny hazard w 2021 roku, udało się wyegzekwować”

Nielegalni „jednoręcy bandyci”, choć już bardziej dyskretnie niż kiedyś, stawiani są w niepozornych lokalach, nawet w małych miejscowościach. 350 takich urządzeń wartych 4,2 mln zł wraz z zawartością – 600 tys. zł gotówki – KAS i CBŚP zajęły w maju, w kilkudziesięciu lokalach w woj. warmińsko-mazurskim oraz podlaskim. Z jeszcze większym rozmachem działała rozbita jesienią ub.r. grupa, która urządzała nielegalne gry w 9700 miejscach na terenie całego kraju dzięki 30 tys. automatów – na procederze mogła zyskać kilkaset milionów złotych. Z kolei mafia hazardowa na Śląsku miała blisko 40 punktów z 209 takimi nielegalnymi urządzeniami – tu lokale bez koncesji działały, bo mieli przymykać na nie oko skorumpowani funkcjonariusze śląskiej KAS – 35 z nich miało pracować dla mafii hazardowej.

Zgodnie z prawem gry na automatach można organizować jedynie w kasynach oraz w punktach Totalizatora Sportowego, który posiada monopol państwa w tym zakresie. Za złamanie przepisów grożą wysokie kary finansowe, jednak w praktyce są fikcją.

Biznes na słupy

W ubiegłym roku służby skarbowe wydały 2300 decyzji o nałożeniu takich kar za łamanie ustawy o grach hazardowych (najwięcej w woj. podkarpackim, śląskim i dolnośląskim). Opiewały one łącznie na 462 mln zł (najwyższe kwoty dotyczyły Śląska, Mazowsza i Pomorza). Jednak odzyskano zaledwie 1 016 640 (czyli 0,21 proc.) – wynika z danych przekazanych dla posłów.

Np. na Podkarpaciu do Izby Administracji Skarbowej wpłacono w ub.r. 404 tys. zł, i to najwięcej w kraju (a nałożono kary na 12 mln zł), w Gdańsku wpłaty sięgnęły 190 tys. zł (przy karach na 58 mln zł), a w Lublinie jedynie 320 zł. Z kolei np. w Krakowie, Łodzi, Olsztynie i Wrocławiu wpłaty były zerowe (choć wymierzono tu kary od 10 do kilkudziesięciu milionów złotych). Powód? Nielegalne automaty to biznes firm zarejestrowanych na tzw. słupy, więc egzekucja bywa niemożliwa.

„Słupy i znikające spółki nierozerwalnie łączą się z nielegalną działalnością hazardową. Brak majątku i wielu wierzycieli to częste zjawisko. Wtedy egzekucja staje się wyzwaniem”

– przyznaje Magdalena Kobos z Izby Administracji Skarbowej w Krakowie. Dodaje, że dane z 2021 r. „nie są pełnym obrazem sytuacji, bo wiele postępowań jeszcze trwa”.

„Dopóki istnieje jakakolwiek szansa na odzyskanie należnych budżetowi pieniędzy, nie zamierzamy rezygnować. Do końca maja tego roku ściągnęliśmy 374,74 zł – to częściowa wpłata do jednej decyzji” – wskazuje Kobos.

„Bywa, że firma ma 10 mln zł zaległości z tytułu niezapłaconej kary, a za chwilę już 18 mln zł, po które zgłasza się inny urząd” – dodaje jeden z naszych rozmówców.

Nieskuteczna egzekucja rozzuchwala, o czym świadczy fakt, że na 2300 wydanych w ubiegłym roku decyzji o nałożeniu kar w 1325 przypadkach (więcej niż połowa) dotyczyły one firm lub osób już wcześniej obłożonych takimi karami (więcej niż dwukrotnie ukarano 377 podmiotów, a dwukrotnie – 158) – podaje Ministerstwo Finansów.

„To oznacza, że wciąż karane są te same firmy. Nie płacą i nadal bez żadnych konsekwencji zajmują się nielegalnym hazardem” – zauważa poseł Janusz Cichoń.

Miliardy strat rocznie

Na badania i oględziny zarekwirowanych automatów wydano w ub.r. 2,6 mln zł, a na ich składowanie – ponad 14 mln zł. „Jest więc tak, że podatnik jeszcze dopłaca do tego procederu” – wskazuje poseł Cichoń.

Mimo zaostrzenia prawa od 2017 r. budżet państwa na nielegalnym hazardzie co roku traci miliardy złotych – wskazała NIK w raporcie w 2019 r. Jak wyliczyła, w latach 2016–2018 wykryto prawie 63 tys. nielegalnych automatów do gier.

Źródło: rp.pl

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.