Kasyna, których…nie było

Nierzadko zdarza się słyszeć, że dziś okolice Warszawy to hazardowa pustynia, podczas gdy przed wojną w podwarszawskich miejscowościach były kasyna niczym w Monte Carlo! I tu padają przykłady: Otwock, Leśna Podkowa, Konstancin…Niestety, nie ma to wiele wspólnego z prawdą.

Owszem, w wymienionych ośrodkach istniały kasyna, ale bynajmniej nie były to domy gry. Zawiniło błędne skojarzenie nazwy „kasyno”. Bo zakres semantyczny tego słowa jest szeroki – może oznaczać nie tylko przybytek hazardu, lecz również lokal będący miejscem spotkań towarzyskich: klub, restauracja, dancing itd. I tak właśnie było w przypadku Leśnej Podkowy, Konstancina i Otwocka. Czyli ktoś słyszał, że dzwonią, tyle że nie w tym kościele…

Nie ruletka, lecz kurczęta

Konstancińskie „Casino”, powszechnie zwane kasynem, miało XIX-wieczny rodowód – zbudowano je w 1899 r. wg projektu znanego architekta, Józefa Piusa Dziekońskiego. Okazały drewniany budynek przypominał nieco nadmorskie domy wypoczynkowe, zwłaszcza sopocki Kurhaus.

Początkowo „Casino” przeznaczone było wyłącznie dla kuracjuszy. Sytuacja zmieniła się w latach 20-tych XX wieku, gdy mieszczącą się tu restaurację przejął Franciszek Berentowicz, znakomity szef kuchni, dobrze znany warszawskiej elicie z działalności w hotelu Bristol i hotelu Europejskim. Renoma Berentowicza sprawiła, że smakosze ze stolicy zaczęli regularnie odwiedzać lokal w Konstancinie i degustować jego wykwintną kuchnię, której specjalnością były m.in. kurczęta po polsku oraz raki.

„Casino” cieszyło się wówczas ogromnym powodzeniem. Odbywały się tu bale, dancingi, festyny, koncerty dobroczynne, loterie fantowe, zabawy dla dzieci itp. Z wszelkich możliwych form rozrywki brakowało tylko jednej – gier hazardowych…

W czasie wojny restauracja Berentowicza mocno podupadła, a po wojnie pan Franciszek przeniósł działalność do willi „Wesoła”. „Casino” przestało kogokolwiek interesować i ostatecznie budynek rozebrano w latach 50-tych. Dziś w konstancińskim parku nie ma już po nim śladu.

Jeszcze jeden mit

Także Pałacyk Kasyno w Leśnej Podkowie nie miał z hazardem nic wspólnego. Może tylko to, że projektując bryłę tego budynku architekt Juliusz Dzierżanowski zainspirował się kasynem istniejącym w uzdrowisku Vichy we Francji – stąd nie tylko podobieństwo architektonicznej formy, ale i drugi człon nazwy obiektu.

Lokal otworzy podwoje w 1928 r., gdy Podkowa Leśna była w apogeum swego rozkwitu. Mieszczące się tu restauracja i kawiarnia stanowiły coś na kształt klubu towarzysko-sportowego, a tzw. sala lustrzana na pierwszym piętrze, największe pomieszczenie obiektu, była świadkiem wielu wystawnych rautów i przyjęć.

W czasie okupacji w Pałacyku Kasyno gospodarowali Niemcy. Podczas Powstania Warszawskiego i jeszcze jakiś czas potem działał tu szpital polowy. Po wojnie w opuszczonych pomieszczeniach urządzono bursę dla sierot, potem szkołę podstawową, następnie ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy dla pracowników „Społem”. Obecnie ma tu swą siedzibę Centrum Kultury i Inicjatyw Obywatelskich.

Jak widać, Pałacyk Kasyno pełnił różne role i w jego murach wiele się działo. Ale domem gry nigdy nie był, wbrew temu, co mówi legenda…

Miało być drugie Monte Carlo…

Kasyno w Otwocku, nie tak jak te w Konstancinie i Podkowie, miało być prawdziwym domem gry. Takie były zamysły i plany otwockiego magistratu. Ba, gdyby wierzyć szumnym zapowiedziom, to z czasem miało tu powstać drugie Monte Carlo!

Pomysł narodził się w połowie lat 20-tych. Władze miasta miały świadomość, że w otwockich pensjonatach spędza urlopy wielu amatorów gier hazardowych, którzy z entuzjazmem powitaliby stworzenie domu gry z prawdziwego zdarzenia, a bliskość stolicy sprawia, że można również liczyć na wielu przyjezdnych. Na wyobraźnię działał też przykład Sopotu, gdzie z całego kraju ciągnęły rzesze miłośników rulety i bakarata. Otwock zamarzył sobie, iż stanie się konkurencja dla nadmorskiego kurortu.

Aby wcielić w życie ten ambitny pomysł, gospodarze miasta zaciągnęli w 1926 r. pożyczkę w wysokości 150 tys. dolarów, co stanowiło równowartość 1 mln 350 tys. zł. To była w owych czasach astronomiczna suma, a i tak okazała się za mała i w trakcie budowy trzeba było brać kolejne kredyty. Ostateczny koszt budowy przekroczył 2 mln zł! Ale efekt był imponujący – gmach wg projektu architekta Leszka Horodeckiego zachwycał niebanalną urodą, zwłaszcza wspaniałą fasadą oraz przepychem wnętrz.

I już-już miało ziścić się marzenie otwocczan, gdy do akcji niespodziewanie wkroczyła prasa, występując bardzo ostro przeciw „jaskini hazardu”. Czasy były ciężkie, trwał Wielki Kryzys, gazety uderzyły więc w nutę populizmu, utrzymując, że niemoralne jest otwieranie „spelunki przesyconej blichtrem”, gdy tysiące ludzi klepie biedę. Do protestów natychmiast przyłączyły się liczne organizacje społeczne, swoje trzy grosze dołożyły też różne środowiska wyznaniowe. A jeszcze oliwy do ognia dolało to, że przetarg na dzierżawę kasyna wygrał niejaki Gustaw Pojsel, który okazał się być zwykłym hochsztaplerem.

I w rezultacie władze państwowe ugięły się – rząd nie przyznał koncesji na prowadzenie domu gry, czyli cały pomysł z prawdziwym kasynem spalił na panewce. Gmach otwarto w czerwcu 1933 r., ale jako reprezentacyjną budowlę miejską, z salą teatralną, kinem, restauracją i salą balową. Obiekt stanowił niewątpliwie ozdobę miasta i i atrakcję dla kuracjuszy. Ale poza wszystkim innym, miała to być przecież żyła złota, a prędko okazało się, że jest dokładnie odwrotnie, bo utrzymanie budynku kosztuje majątek i bez domu gry przedsięwzięcie jest deficytowe.

I tak skończył się sen o podwarszawskim Monte Carlo…

Andrzej Klewszczyński

O Autorze

1 thought on “Kasyna, których…nie było

  1. Czyli w Sopocie było pierwsze Kasyno w Polsce? a kto pierwszy zajmował się automatami i gdzie staną pierwszy automat?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.