Krótka rewolucja Revoluta

Kilka lat temu Revolut jak tornado wszedł na rynek płatności internetowych. Prosta, intuicyjna aplikacja, fizyczna karta VISA lub MasterCard, a przy tym wielowalutowe konta z niezwykle atrakcyjnymi przelicznikami. Nic, tylko korzystać do woli. Oczywiście Revolut nie umknął również uwadze graczy.

Internetowy hazard bez internetowych płatności długo by nie pociągnął. A właściwie to w ogóle by niczego nie pociągnął, bo jedynym sposobem zasilenia konta gracza u internetowego buka czy w e-kasynie jest przelew elektroniczny. Czy to z konta w banku, czy to kredytową kartą, ewentualnie prosto z e-portfela.

Revolut łączy dobrodziejstwa wszystkich tych opcji. Klient dostaje fizyczną kartę, do konta przyporządkowany ma prawdziwy numer IBAN, przelewów można dokonywać między użytkownikami podając wyłącznie numer telefonu. Bo Revolut „mieszka” właśnie w naszym urządzeniu przenośnym, to aplikacja.

Jeszcze w zeszłym roku wszystko wskazywało na to, że Revolut mocno odsadzi stawkę operatorów elektronicznych płatności w walce o serca i pieniądze graczy. Wydawało się, że nie ma w zasadzie żadnych wad. Co więc może pójść nie tak? Wiadomo, siła wyższa a w tym przypadku prawo.

Otóż w kwietniu br. brytyjski legislator uznał, że w Wielkiej Brytanii nie można korzystać z kart kredytowych w celu finansowania gier hazardowych. Pod tą informacją podpisały się brytyjska Gambling Commission oraz Department for Digital, Culture, Media and Sport. Zakaz dotyczy zarówno hazardu w internecie, jak i na przykład zdrapek czy losów na loterię, sprzedawanych na ulicy. Klamka zapadła, czarne chmury spowiły niebo Albionu. Bo płatności hazardowe w przypadku Revoluta to właśnie wyłącznie karta.

Niestety nie tylko Albionu. Bo natychmiast podniósł się wrzask, że chociaż Revolut już nie pozwala na zasilanie kont kasynowych graczom korzystającym z legalnych w UK stron hazardowych, to wciąż można Revolutem płacić na stronach nielegalnych. No i ociągając się, ale jednak, pomalutku zaczęto blokować płatności również w stronę witryn nieposiadających licencji w UK. A potem przyszedł czas na kolejne rynki.

Nie ma sensu zaklinanie rzeczywistości ani mydlenie oczu. W Polsce bez problemu można grać u „nielegalnych” buków, w „nielegalnych” kasynach czy w nielegalnych poker roomach. Zabezpieczenia wymyślone przez Ministerstwo Finansów czy inne „kompetentne” ciało potrafi obejść najbardziej gapowaty ośmiolatek. Z Revoluta już jednak nie skorzysta.

Jak sytuacja wygląda dzisiaj, po pół roku obowiązywania zakazu? Otóż sytuacja jest dynamiczna. W jednym e-kasynie zasilimy konto gracza Revolutem, w innym nie. Czasami jest tak, że zasilimy, ale wypłatę z kasyna Revolut już odrzuci. Póki co (przepraszam za rusycyzm) można sobie wpłacać Revolutem pieniądze do największych poker roomów, ale i to pewnie niedługo się skończy. Czy to zahamuje grę w szarej strefie? Nie ma szans.

Kolejna złota myśl – życie nie znosi próżni. Słabi giną, na ich miejsce przychodzą kolejni. Revolut z hazardowego rynku wyleciał, przyszły inne firmy. Ewentualnie wzmocniły się te, które zostały przez Revoluta w poprzednich latach przegonione. Pojawiły się nowe metody płatności, ciągle dobrze się ma Bitcoin. Czy to koniec Revoluta?

Absolutnie nie. Revolut to doskonała aplikacja, bezpieczna i szybka. Dzięki temu, że przypisany jest do niej numer konta, możemy odbierać przelewy. Możemy wysyłać pieniądze innym użytkownikom. Możemy płacić w internecie i w zwykłym sklepie, korzystając z karty. Ale w kasynie już nie pogramy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *