Loot boxy coraz bliżej uregulowania

lootboxy

Organizacje konsumenckie z kilkunastu państw członkowskich apelują o przyjęcie przepisów chroniących konsumentów przed manipulacyjnymi technikami stosowanymi przez producentów gier komputerowych. Chodzi o sprzedawane przez nich losowe skrzynki z treściami cyfrowymi.

Organizacje konsumenckie z kilkunastu państw członkowskich apelują o przyjęcie przepisów chroniących konsumentów przed manipulacyjnymi technikami stosowanymi przez producentów gier komputerowych. Chodzi o sprzedawane przez nich losowe skrzynki z treściami cyfrowymi Norweski urząd ochrony konsumentów (NCC) opublikował raport „Insert Coin” dotyczący tzw. loot boksów. Zaapelował w nim do unijnych regulatorów o podjęcie działań legislacyjnych w tym m.in. zakazanie stosowania mechanik wywierających presję na konsumentach do zakupu losowych treści mających zwiększać szanse na ukończenie danego tytułu lub wyrobienie sobie przewagi nad innymi graczami (pay-to-win).

Pod raportem podpisało się 20 organizacji konsumenckich z 18 krajów Unii Europejskiej w tym rodzima Federacja Konsumentów. Norwegowie zarzucają niektórym producentom gier stosowanie zwodniczego i agresywnego marketingu przy projektowaniu loot boksów oraz wykorzystywanie mechanizmów psychologicznych żywcem wyjętych z maszyn wrzutowych (np. jednorękich bandytów), na które szczególnie wrażliwe mogą być osoby nieletnie i przejawiające skłonności do uzależnienia od hazardu. Rodzimy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) choć nie brał udziału w inicjatywie Norwegów dostrzega zagrożenia związane z loot boksami i deklaruje chęć udziału Miliardy za płatne dodatki w tworzeniu regulacji na poziomie unijnym.

Czym są loot boksy, graczom nie trzeba wyjaśniać. Kontrowersje związane z ich stosowaniem toczą się bowiem już od kilku lat. Pozostali czytelnicy niech sobie wyobrażą, że nabywają lub pobierają za darmo tytuł na komputer osobisty, konsolę czy smartfon. Z początku gra jest dość łatwa, a jej twórcy stale serwują nowe atrakcje i wykonanie choćby pomniejszych zadań nagradzają wirtualnymi nagrodami ułatwiającymi rozgrywkę. Niestety, w pewnym momencie trudność nienaturalnie wzrasta, w efekcie wielu osobom nie udaje się zakończyć kolejnych poziomów i tym samym zdobyć nagród.

Twórcy sugerują jednak wyjście z sytuacji możliwość zdobycia ulepszeń poprzez losowanie ze skrzynek z nagrodami (ang. loot box). Ich otwarcie i tym samym zdobycie losowej nagrody kosztuje. Płacić trzeba albo wirtualną walutą (zdobywaną w bardzo żmudny sposób w toku gry), albo realnymi pieniędzmi. Tego typu zakupy nazywa się mikropłatnościami. Loot boksy w poszczególnych grach nieco różnią się od siebie, ale mają cechę wspólną konsumenci nie wiedzą, co dokładnie wylosują, dopóki nie zapłacą za skrzynkę. Czasem można w ten sposób wylosować usprawnienie znacznie zwiększające możliwości kierowanej postaci, a innym razem kosmetyczne ulepszenia, np. część uzbrojenia, nowy wygląd dla bohatera, dodatkową animację lub ikonę. Najatrakcyjniejsze łupy bywają najczęściej wbrew postanowieniom licencyjnym sprzedawane na aukcjach za niemałe kwoty.

Producentom gier mikro transakcje przynoszą niebotyczne pieniądze globalnie niemal 60 mld dol., z czego wydatki graczy na losowe skrzynki wyniosły w 2020 r. ok. 15 mld dol. Szacuje się, że wartość loot boksów może wzrosnąć w 2025 r. do 20 mld dol. Nic więc dziwnego, że twórcy dwoją się i troją, aby zachęcić konsumentów do zakupu dodatkowej zawartości. I jak wskazują Norwegowie sięgają po kontrowersyjne praktyki. Twórcy raportu podają jako przykład popularną grę sportową „FIFA 22″ (od amerykańskiego Electronic Arts) oraz grę RPG „Raid: Shadow Legends” (produkcji izraelskiego Plarium Global Ltd).

loot boxNCC podkreśla, że oba te tytuły każdy z nich został nabyty przez ok. 10 mln konsumentów stosują szeroki wachlarz manipulacyjnych trików mających na celu wywarcie presji, aby wydano na tytuł możliwie jak najwięcej pieniędzy, i nie dają jednocześnie zbyt wielkich szans na zdobycie upragnionych nagród. Bruksela po analizie Na problemy związane z loot boksami zwracała już uwagę Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO) Parlamentu Europejskiego. W raporcie z lipca 2020 r. wskazywała ona, że regulacje poszczególnych państw członkowskich dotyczące płatnych skrzynek mogą negatywnie wpływać na jednolity rynek UE. Kilka lat temu np. Belgia i Niderlandy uznały loot boksy za przejaw nielegalnego hazardu. Tymczasem polskie Ministerstwo Finansów jak informowaliśmy na łamach DCP 26 lutego 2019 r. stwierdziło, iż płatne skrzynki nie spełniają definicji hazardu w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 888).

Takie rozróżnienie na terenie UE podkreślał IMCO jest niedopuszczalne. Komitet rekomendował, aby państwa członkowskie nie dążyły do całkowitego zakazu stosowania loot boksów w grach, lecz raczej ograniczania zjawiska nielegalnego wymieniania dóbr cyfrowych na prawdziwą gotówkę. W tym celu należałoby walczyć z nielegalnymi aukcjami i forami, na których sprzedaje się takie dobra. IMCO wskazał jednocześnie, że trzeba chronić konsumentów zwłaszcza młodzież przed manipulacyjnymi praktykami ze strony producentów gier i zwiększyć bezpieczeństwo transakcji, chociażby wprowadzając możliwość zwrotu zakupionych treści cyfrowych w okresie 14 dni od zakupu. Na opakowaniach gier powinny się też pojawić odpowiednie informacje o zawartych w nich mikropłatnościach i ewentualnych zagrożeniach z tym związanych.

Zdaniem IMCO przyjęciem holistycznych regulacji w tym zakresie powinna zająć się Komisja Europejska. Branża gamingowa jest branżą o skali międzynarodowej, a zatem uregulowanie tej materii na poziomie unijnym będzie niewątpliwie potrzebne, w szczególności ze względu na ochronę małoletnich używających środków płatniczych rodziców lub wywierających na nich wpływ, czy też w obszarze ich ochrony przed uzależnieniem od gier czy hazardu potwierdza dr Jacek Markowski, adwokat specjalizujący się w branży gier komputerowych. Jego zdaniem raport przygotowany dla Parlamentu Europejskiego jest wyraźnym sygnałem, że prawodawca unijny aktywnie bada kwestię loot boksów z perspektywy ochrony konsumentów i pojawienie się stosownych regulacji może być tylko kwestią czasu.

UOKiK też chce działać

Zagrożenia związane z loot boksami dostrzega również rodzimy UOKiK. Od departamentu komunikacji urzędu dowiadujemy się, że choć nie są prowadzone postępowania w tej sprawie i organ nie bierze udziału w inicjatywie NCC, to jednak UOKiK deklaruje gotowość do włączenia się w prace nad ewentualnymi regulacjami na poziomie UE. Urząd wskazuje, że obecnie nie ma szczególnych przepisów dedykowanych loot boksom, ale regulacje konsumenclde pozwalają na analizę ewentualnych problemów od strony wprowadzenia w błąd konsumentów. Informacja o zasadach oferowania płatnych skrzynek powinna być jasna.

Wątpliwości UOKiK budzi wykorzystywanie mechanizmów psychologicznych względem konsumentów. Jest to szczególnie istotne, gdy dany produkt (treść cyfrowa) w ramach loot boksów jest bardzo rzadki. Konsument powinien na podstawie przekazywanych mu informacji rozumieć, że kupując loot box, ma ograniczone szanse na otrzymanie najbardziej pożądanych treści, nie powinna być też na niego wywierana nadmierna presja wskazują przedstawiciele UOKiK. Doktor Jacek Markowski dopowiada, że gdyby urząd miał wszcząć postępowanie wobec producenta gier za stosowanie niewłaściwych praktyk, to jego celem byłoby zapewne zbadanie, czy doszło do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.

Ze względu na brak przepisów literalnie odnoszących się do loot boksów UOKiK oparłby się zapewne na instytucji dobrych obyczajów, które stanowią jednak wzruszalną podstawę wszczęcia postępowania, gdyż jako klauzula generalna może zostać ona skutecznie zakwestionowana w postępowaniu odwoławczym i sądowym przyznaje dr Markowski. I dodaje, że nie wykształciły się jeszcze orzecznicze ani decyzyjne fundamenty w zakresie pojęcia dobrych obyczajów w odniesieniu do sektora gier komputerowych, więc UOKiK musiałby podchodzić do tej problematyki z dużą ostrożnością.

Źródło:  dziennik gazeta prawna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.