Nocny pokerzysta

Zarobki? Ok. 1,5 tys. dolarów miesięcznie. Praca w domu przed komputerem i dwoma monitorami. Niestety na noce i w szarej strefie. Ryzyko chorób zawodowych? Wysokie. Przede wszystkim uzależnienie od hazardu.

Do gry w pokera przekonał go kolega ze studiów. W końcu krakowska Akademia Ekonomiczna powinna być wylęgarnią rekinów biznesu, a i wykłady z rachunku prawdopodobieństwa są pomocne w pokerowej rozgrywce. Kiedy karty wciągnęły go na dobre, wyjechał za granicę. Na Malcie prawo jest bardziej przychylne zawodowym pokerzystom. Jeździ też na Węgry, gdzie państwo zalegalizowało hazard on-line i zamierza pobierać podatki z tego rodzaju działalności. W Polsce nadal musi ukrywać się w szarej strefie.

Ręce startowe

Dawid. Pod tym zmienionym imieniem ukrywa się krakowski pokerzysta. Imię nie jest przypadkowe – Francuz David Benyamine to ikona pokerowych graczy. Jak może wyglądać pokerzysta? Niski okularnik z brzuszkiem? Niespodzianka. To wysoki, atletycznie zbudowany brunet. W jego mieszkaniu na nowoczesnym krakowskim osiedlu nie ma walających się puszek po piwie, pudełek po pizzy, starych gazet, czyli oznak hazardowego upadku. Tylko pedantyczny porządek. Na wprost skórzanej kanapy – wielki telewizor plazmowy. Salon połączony z kuchnią, wystrój nowoczesny, meble kuchenne w kolorze wenge.

– Moda na pokera zaczyna się, gdy w świat idzie kolejna informacja o wielkiej wygranej – mówi Dawid. Ostatnio cała Polska żyła wygraną Dominika Pańki. Ten 22-latek z Brześcia Kujawskiego w PokerStars Caribbean Adventure (jeden z najbardziej prestiżowych turniejów na świecie, rozgrywany na egzotycznej Paradise Island) zgarnął ze stołu prawie 1,5 mln dolarów.

Dawid swoją rozgrywkę zaczyna wieczorem. Po kolacji kładzie córkę spać, żegna się z żoną i znika do czwartej nad ranem w sąsiednim pokoju. To jego biuro – grę traktuje jak pracę na nocnej zmianie. Do komputera ma podłączone dwa monitory. Chodzi o to, by w tym samym czasie rozgrywać jednocześnie kilkanaście rozdań. – Takie nudne kilkugodzinne klikanie potrafi człowieka zmęczyć nie mniej niż praca w fabryce – mówi.

Czytaj cały artykuł Aleksandra Olo Gurgula w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej, rubryka: Kraków, str. 8

i na: krakow.gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.