Oszukać bukmachera

„Obserwując ostatnie wydarzenia wydaje się, że łatwiej zmanipulować zdarzenie typu liczba czerwonych kartek czy rzutów karnych niż końcowy wynik, bo do tego potrzeba więcej osób” – uważa Zdzisław Kostrubała, ekspert branży zakładów bukmacherskich.


Objaśniając kulisy działania firm zajmujących się zakładami wzajemnymi zaznaczył, że grupy przestępcze w żadnym wypadku nie współpracują z nimi, na co mogłoby wskazywać używane często określenie „mafia bukmacherska”, gdyż nie mają takiej potrzeby.

„Działam w tej branży już 15 lat i jeszcze się nie spotkałem, by jakaś osoba bądź grupa próbowała skorumpować kogoś z firmy bukmacherskiej, nigdy też policja czy prokuratura nie postawiły nikomu zarzutów. Przestępcy nie potrzebują naszej pomocy czy przyzwolenia. Co więcej, to my jesteśmy najbardziej poszkodowanymi we wszelkiego rodzaju aferach. Jeśli Europol poinformował o około 700 ustawionych wynikach tzn., że tyle razy ktoś wzbogacił się w nieuczciwy sposób, wyciągając pieniądze z kieszeni firm bukmacherskich” – powiedział PAP Kostrubała.

Jak zaznaczył, choć bukmacherzy korzystają z szeregu zabezpieczeń i systemów monitorujących popularność czy wysokość stawek zakładów na dane wydarzenie, to nie można wykluczyć, że mogą zostać oszukani.

„Gdyby przestępcy wybierali tylko zakłady polegające na wytypowaniu np. zwycięzcy meczu piłkarskiego, łatwo byłoby ograniczyć ich działanie. Ale często wybierają zdarzenia, do których zmanipulowania potrzeba minimum osób. Łatwiej +ustawić+ np. liczbę czerwonych kartek, rzutów karnych niż końcowy wynik, bo do tego potrzeba więcej ludzi” – podkreślił.

Kostrubała, który na co dzień jest prokurentem firmy Star-Typ-Sport, poinformował, że analitycy i bukmacherzy śledzą różne sygnały i sprawdzają wszelkie informacje, które do nich docierają.

„Przede wszystkim analizujemy wysokość stawek, za jakie grający obstawiają zakłady. Jeżeli na mało popularne zdarzenia wkłady są duże bądź gwałtownie rosną, to można mieć podejrzenia co do uczciwości sportowej rywalizacji. Porównujemy też kursy z innymi firmami na całym świecie. Jeśli idą w dół, znaczy, że są ku temu przesłanki. Zdarza się też, że zakłady wycofujemy z oferty działając po prostu z daleko idącą ostrożnością” – wyjaśnił.

Jak często w ostatnim czasie jego firma blokowała zakłady? „Nie prowadzimy dokładnych statystyk, ale np. w ostatnią środę podejrzany był mecz piłkarski ligi boliwijskiej. Wycofało go z oferty 71 firm z całego świata. Nie mieliśmy żadnych sygnałów o nieprawidłowościach, ale nie chcemy być narzędziem w rękach manipulatorów” – podkreślił.

Do dyscyplin najczęściej podejrzewanych o nieprawidłowości zaliczył: futbol, hokej na lodzie i tenis, szczególnie w turniejach niższej rangi.

Wśród meczów objętych dochodzeniem Europolu znalazły się też jednak spotkania piłkarskiej Ligi Mistrzów czy eliminacji mistrzostw świata.

„Myślę, że w tym wypadku może działać zasada, iż najciemniej bywa pod latarnią. Oszuści wiedzą, iż tymi wydarzeniami interesuje się cały sportowy świat, więc nikt nie przypuszcza, że ktoś pokusiłby się o jakieś manipulacje” – powiedział Kostrubała.

Jak poinformował, codziennie sztab kilkunastu osób czuwa, czy w zakładach nie dzieje się coś podejrzanego.

„W sukurs analitykom i bukmacherom przychodzą programy komputerowe. Wspomaganie informatyczne jest nieporównywalne lepsze od tego, z którym mieliśmy do czynienia np. 10 lat temu. Mamy na bieżąco przegląd tego, co dzieje się w zakładach w każdym zakątku świata” – zaznaczył.

Tygodniowo w ofercie jego firmy znajduje się ok. 12 000 zdarzeń.

„Oprócz rozmaitych dyscyplin sportowych, dajemy możliwość obstawiania m.in. wyników wyborów prezydenckich czy parlamentarnych oraz rozstrzygnięć w programach rozrywkowych. Wszystko zależy od popularności wydarzenia i zainteresowania grających. Z drugiej strony umieszczamy w ofercie to, co jesteśmy w stanie monitorować, w jakiś sposób kontrolować. Często kursy gwałtownie się zmieniają, ale nie ma to nic wspólnego z nielegalnym procederem. Wystarczy np. wiadomość o kontuzji czołowego zawodnika, itp.” – dodał.

„Jednak nawet przy dołożeniu wszelkich starań i maksymalnym wykorzystaniu dostępnych środków nie ma stuprocentowej pewności, że któreś ze zdarzeń nie zostało +ustawione+” – podsumował Kostrubała.

W poniedziałek Europejski Urząd Policji Europol opublikował raport, z którego wynika, że w ostatnich latach ustawionych na kontynencie mogło być ponad 380 meczów piłkarskich, w tym w eliminacjach mistrzostw świata i Europy oraz dwa w Lidze Mistrzów. Kolejne 300 podejrzanych meczów rozegrano w Afryce, Azji i Ameryce Płd.

PAP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.