Otwarte drzwi to nie reklama

Funkcjonariusze celni, kontrolujący jeden z punktów gier uznali, że otwarte na oścież drzwi salonu, należy postrzegać jako niedozwoloną reklamę hazardu. Sąd miał jednak inne zdanie.

R.W. był zatrudniony jako inspektor automatów o niskich wygranych w jednej ze spółek i w jej imieniu nadzorował salon, który mieścił się w warszawskim pawilonie. Drzwi do niego zawsze były otwarte, przez co osoby przechodzące obok mogły zobaczyć część sprzętu, który znajdował się w środku. Podczas jednej z rutynowych kontroli przykuło to uwagę funkcjonariuszy celnych, którzy zakwalifikowali takie działanie jako niedozwoloną reklamę.

Funkcjonariusze poinformowali R.W. telefonicznie o stwierdzonych naruszeniach i zaproponowali przyjęcie mandatu w wysokości 2 tys. On jednak odmówił. R.W. zarzucono popełnienie wykroczenia skarbowego z art. 110 a par. 1 i 3 k.k.s w związku z art. 9 par. 3 k.k.s.

Czytaj całość na: prawnik.pl

2 thoughts on “Otwarte drzwi to nie reklama

  1. Teraz zielony kretyn, który to bzdurne postępowanie wszczął i przeprowadził, powinien z własnej kieszeni wszelkie koszty takiego swojego działania: zapłacić za czas pracy urzędnika i sądu, za papier i znaczki zmarnowane na obieg poczty, za zmarnowany czas niewinnego człowieka itp. Sprawa jest banalna, więc i te koszty nie byłyby wielkie: ot, kilka stówek do zapłaty. Wtedy każdy urzędnik zastanowiłby się 3 razy, zanim by rozpoczął kolejną taką sprawę. Niestety – nic takiego się nie stanie, a urzędnik za swoją głupotę pozostanie całkowicie bezkarny. Pozwoli mu to na rozwinięcie swojego zawodowego talentu: tym razem przed sąd zaciągnie babcię, bo z jej okna dolatuje głos dzwoniących łyżek, który może się kojarzyć z wypłatą wygranej z automatu…
    Chory jest ten kraj i szans na poprawę nie ma, skoro urzędników mamy na takim żałosnym poziomie :-/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.