Polski bukmacher: 90 procent rynku to szara strefa

Real Madryt, Manchester United i Juventus Turyn są według amerykańskiego „Forbesa” jednymi z najbogatszych klubów piłkarskich świata. Budżety tych drużyn w dużej mierze oparte są na pieniądzach od sponsorów, w tym m.in. od firmy bukmacherskiej Bwin.

O ile zachodnie kluby mogą czerpać ogromne korzyści ze współpracy z bukmacherami, o tyle polskie prawo – jedno z najbardziej restrykcyjnych w Europie – zmusiło przytłaczającą większość operatorów do przejścia do szarej strefy. Państwo traci na tym rocznie ok. 574 mln zł podatków, a kluby – poza Legią i Lechem – tracą dziesiątki milionów z powodu braku umów sponsorskich.

Wprowadzona w życie w 2010 r. ustawa o grach hazardowych, która została uchwalona pod społeczną i polityczną presją, ma wady, których skutki odczuwają przede wszystkim polskie kluby sportowe. W wyniku obowiązywania niedoskonałego prawa tracą one rocznie dziesiątki milionów złotych, które mogłyby pozyskać w ramach umów sponsoringowych.

Wysokie stawki podatkowe oraz zakaz prowadzenia działań reklamowych, które ustawa narzuciła operatorom zakładów wzajemnych działającym na terenie Polski, sprawiły, że większość z nich porzuciła sponsoring, ale nie zaprzestała działań promocyjnych; przeszła tylko do rynkowej szarej strefy (offshore) w internecie. I są bezkarni, bowiem prawo jest w ich kwestii „martwe”, a rząd nie próbuje go egzekwować…

Czytaj całość na: sport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.