Ranking Największych Spółek E-commerce

Ostatni raz wyceny spółek internetowych były rozgrzane tak mocno, jak dziś podczas dotcomowej hossy. Tegoroczna edycja  Rankingu Największych Spółek E-commerce w Forbes najlepiej obrazuje, jakie są oczekiwania wobec e-handlu Ranking Największych Spółek E-commerce.

Jeśli doszukiwać się gdzieś prawdziwej bańki, to raczej nie w branży gamingowej czy biotechnologiach, ale właśnie w handlu internetowym. W tej gorącej branży dwu-, trzy-, a nawet czterokrotny wzrost wycen nie jest niczym nadzwyczajnym. Dotyczy nawet, a raczej przede wszystkim, dużych spółek, takich jak Allegro czy Eobuwie.

Wystarczy szybkie porównanie prostego wskaźnika cena do zysku (C/Z) dwóch liderów swoich branż: w gamingowym CD Projekcie sięga on 15, a w Allegro 142. Zysk serwisu aukcyjnego jest więc traktowany jako niemal dziesięciokrotnie cenniejszy.

W przypadku największych firm z sektora e-commerce najlepiej widać, że inwestorzy płacą za przyszłość, bo to liderzy rynku, na których liczy się najbardziej. W 2020 r. zadziałał przy tym podwójny lewar. Z powodu zamknięcia handlu stacjonarnego, wyniki firm internetowych wystrzeliły w górę – przychody Allegro wzrosły o 54 proc., a Eobuwia o 53 proc. – co samo z siebie podniosło ich wartość.

Giełdowe wyceny w ich przypadku poszybowały jednak odpowiednio aż o 258 i 289 proc. Nie tylko więc rosły zyski, ale też spółki zaczęły być dużo wyżej wyceniane, co najlepiej widać w przypadku transakcji na akcjach Eobuwia. (…)

Najlepszym przykładem tego jest STS, który zaczął od stacjonarnych punktów do przyjmowania zakładów bukmacherskich, a dziś 90 proc. przychodów przynosi mu online, gdzie aplikacja mobilna jest jednym z podstawowych kanałów sprzedaży.

Podobną transformację przeszedł handlujący elektroniką X-kom, ale też giełdowy TIM. Firma Krzysztofa Folty zaczynała jako hurtownia elektrotechniczna, a dziś jest przykładem jednej z najbardziej udanych transformacji cyfrowych w Polsce. TIM zmienił kategorię z handlu na e-handel, ale nie dostał od inwestorów takiej premii jak ci, którzy konwersji nie dokonywali i działali tylko w internecie. W jego przypadku mnożnik EBITDA sięga niespełna 8, bliżej mu więc wciąż do tradycyjnej gospodarki. Nowych, dużych, niezależnych spółek e-commerce, jak choćby Answear, wielu mieć już nie będziemy. Czeka nas raczej ewolucja z tradycyjnego biznesu, i to prowadzona dwiema ścieżkami.

Za modelem STS czy TIM podążają chociażby Empik, ale nie mniej atrakcyjny, choć trudniejszy, wydaje się wariant inwestowania w równolegle działającą internetową platformę sprzedaży – taką drogę wybrało CCC, przejmując Eobuwie. Dziś w ten sposób działa chociażby Eurocash ze swoim Frisco czy Euro RTV AGD ze sklepem OleOle.

Zachętą jest sam przykład firmy Dariusza Miłka, który pokazuje, że pilny internetowy uczeń szybko może przerosnąć stacjonarnego mistrza. Jeśli bowiem od wyceny CCC odjąć wartość pakietu Eobuwia (75 proc. z 5 mld zł), wyjdzie na to, że obuwnicza firma jest warta znacznie mniej od własnej spółki zależnej, bo niespełna 2 mld złotych.

Pełen tekst dostępny jest TUTAJ

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.