Rycerze niebieskiego stołu

Poker
Marek 04/05/2015

Ostatnia aktualizacja: 4 maja 2015

Przegląd Sportowy: Poker to opowiadanie historii. Za pomocą licytacji, gestów, słów i mimiki opowiadasz rywalom historię, zgodnie z którą masz przed sobą określone karty. Nieważne, jaki układ naprawdę trafiłeś. Ważne, w co uwierzą przeciwnicy – mówił mi Lee Jones, jeden z organizatorów European Poker Tour Malta.

Szósty etap 11. sezonu międzynarodowych turniejów pokerowych zorganizowano w położonym kilkadziesiąt metrów od Morza Śródziemnego kasynie Portomaso. Przepych mieszczącego się w St. Julians budynku kontrastował ze… skromnością zawodników, którzy przecież dzięki grze w karty zarobili krocie. Ubrani bez ekstrawagancji, uśmiechnięci, wyluzowani, sympatyczni, w rozmowie nie dawali odczuć, że mają na koncie miliony.

– Dlaczego mi nie odbiło? Bo dla mnie pieniądze to tylko cyferki, a nie wartość sama w sobie – tłumaczył Dominik Pańka, który jako pierwszy Polak w grach na żywo zarobił ponad dwa miliony dolarów. – Mniej więcej pięćdziesiąt procent osób, które wygrywały na loteriach, po kilku latach traciło majątek. Nie były przygotowane na nagły przypływ pieniędzy i dlatego wariowały. Z kolei w pokerze zwyciężają ci, którzy poświęcili setki tysięcy godzin na trening. Są inteligentni i gotowi na sukces – dodał Marcin „Góral” Horecki.

Słowa prezesa stowarzyszenia Wolny Poker potwierdza Antonio Ramalho, którego spotkałem w korytarzu kasyna. Portugalczyk, przechodząc obok nas, usłyszał rozmowę w języku polskim i postanowił zagaić. – Cześć, co słychać? – zapytał, ale szybko okazało się, że przywitanie wyczerpuje zasób polskich słów pokerzysty, mimo że pół roku studiował ekonomię we Wrocławiu. Na szczęście z mieszkającym w Porto zawodnikiem można było dogadać się po angielsku i po chwili okazało się, że jest żywym przykładem tezy Horeckiego. – Umiejętności to podstawa. Uczyłem się gry po szesnaście godzin dziennie, robiąc przerwę tylko na jedzenie. Całkowicie zrezygnowałem z imprez, odsunąłem się od znajomych, niewiele brakowało, a zerwałaby ze mną dziewczyna, ale dopiąłem swego. Zaczynałem od turniejów online z wpisowym w wysokości dolara, a teraz gram za tysiące i stać mnie na rywalizację na żywo – tłumaczy Ramalho.

czytaj dalej na przegladsportowy.pl

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

E-PLAY.PL