Salon gier w kiosku na przystanku

W Olsztynie jak grzyby po deszczu powstają nowe salony gier. Ustawiane są w nich automaty o tzw. niskich wygranych. Wartość jednorazowej wygranej nie może być wyższa niż 60 zł, a klient nie może płacić za udział w jednej grze na automacie więcej niż 50 gr. Niektóre z nich pracują 24 godziny na dobę.

Są i w centrum, i w olsztyńskich sypialniach jak Jaroty. Jeden z takich lokali jest przy starej ul. Warszawskiej. Ostatnio pojawił się w zupełnie nietypowym miejscu. Na taki salon gier został zaadaptowany były kiosk ustawiony na przystanku przy zbiegu ulic Dworcowej i Żołnierskiej.

(…)Od 1 stycznia 2010 r., czyli od dnia wejścia jej w życie, automaty mogą być ustawiane tylko w kasynach. Wcześniej wydane pozwolenia na prowadzenie punktów gier – przeważnie na sześć lat – są ważne tylko do czasu ich wygaśnięcia. Zdobycie nowych nie wchodzi w rachubę. Właściciele automatów nie mogą też ich przenosić w inne miejsca.

Dziś taka przykrywka nie jest już potrzebna. Rok temu rygorystyczną ustawę hazardową z 2010 r., zakwestionował Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Salony gier nie muszą już funkcjonować pod płaszczykiem punktów ksero czy barów kawowych. Nie ma też prawie sposobu, by je zarekwirować jako nielegalne.

Czytaj całość na: olsztyn.gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.