Sieć Totalizatora Sportowego

W ciągu kilku ostatnich lat w nazewnictwie sieci zaszła ważna zmiana: w oficjalnych wypowiedziach, komunikatach i reklamach nie mówi się już o „kolekturach” tylko o „punktach przyjmowania zakładów”. Nie jest to tylko zmiana nazewnictwa, to ważna zmiana, której korzenie sięgają roku 1998, bo wtedy to TS drastycznie zmienił politykę wobec sieci: z takiego rozmieszczania w terenie jeszcze wtedy „kolektur”, by każda miała szanse osiągnąć określoną wielkość sprzedaży, na zwiększanie ilości tych kolektur, bez zwracania uwagi na ich lokalizację. (to był skutek wyprawy ówczesnego kierownictwa TS do Belgii i Holandii, w których taki model biznesowy obowiązywał).

Wobec legend na temat zarobków kolektorów (pracowników kolektur) chętnych na otwieranie nowych kolektur było sporo, wobec czego szybko zaczęły pojawiać się nowe, często w odległości kilkudziesięciu metrów od już istniejących.

Liczba kolektur systematycznie rosła od około 1,5 tys. w latach 90-tych do około 14 tysięcy obecnie (dane liczbowe podaję z pamięci i proponuje zweryfikować). Jednak zwiększanie liczby kolektur, a od kilku lat „punktów przyjmowania zakładów” nie przekładało się na proporcjonalny wzrost sprzedaży.

A nawet można mówić, że w ogóle się nie przekładało i wciąż nie przekłada, np. w roku 2008 „ppz” było co najmniej 3 tysiące mniej niż w roku 2013, a mimo to właśnie rok 2008 wciąż ma rekord sprzedaży. Decydującym czynnikiem jest bowiem atrakcyjność oferty produktowej, a nie jej dostępność, wyrażana w odległości od mieszkań klientów.

Czytaj całość na: wgospodarce.pl

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.