Sms-y, seks i parkour mogą być równie groźne jak narkotyk

Nie piją i nie ćpają, ale nie kontrolują swoich zachowań, tracą kontakt z otoczeniem, a nałóg niszczy im życie. W pełnym pokus świecie przybywa osób cierpiących na tzw. uzależnienia behawioralne. Często bagatelizowane, są one nie mniej groźne niż uzależnienia od substancji psychoaktywnych.

Co uzależnia SMS-y, seks parkour mogą być równie groźne jak narkotyk Nie piją i nie ćpają, ale nie kontrolują swoich zachowań, tracą kontakt z otoczeniem, a nałóg niszczy im życie. W pełnym pokus świecie przybywa osób cierpiących na tzw. uzależnienia behawioralne. Często bagatelizowane, są one nie mniej groźne niż uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Magdalena Warchala Mówiąc o nałogowcu, zwykle mamy na myśli osobę, która uzależniła się od alkoholu czy narkotyków i odczuwa przymus zażywania środka zmieniającego jej świadomość.

Tymczasem drugą, coraz powszechniejszą grupą uzależnień są uzależnienia behawioralne, zwane też uzależnieniami cywilizacyjnymi albo nowymi uzależnieniami. Specjaliści zaliczają do nich m.in. patologiczny hazard, uzależnienie od komputera, internetu, telefonu komórkowego, pracoholizm, zaku-poholizm, uzależnienie od seksu czy pornografii, a nawet uzależnienie od ćwiczeń fizycznych oraz bulimię. Uzależnień behawioralnych nie należy lekceważyć, choć często tak się dzieje, ponieważ wiele z nich dotyczy zachowań i działań akceptowanych społecznie. Właśnie dlatego osoba uzależniona może znacznie dłużej niż alkoholik czy narkoman ukrywać swoją chorobę przed otoczeniem i oszukiwać samą siebie.

Powód jest prosty: osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych zazwyczaj dość szybko spotyka się ze społecznym ostracyzmem, a rodzina usiłuje wywrzeć na nią wpływ, by się leczyła. Inaczej jest np. z pracoholikiem, który przez długi czas może uchodzić po prostu za osobę ambitną i odpowiedzialną, czy z człowiekiem uzależnionym od ćwiczeń fizycznych, który często uważany bywa za osobę dbającą o kondycję i zdrowie. Sprawy nie ułatwia to, że każdemu uzależnieniu towarzyszy zespół mechanizmów obronnych, które powodują, że osoba uzależniona przez lata nieświadomie wytwarza różnorodne złudzenia na temat swojego życia. To minimalizuje w niej chęć do zmiany destrukcyjnych nawyków.

Wirtualny świat wciąga Mimo pozornych różnic uzależnienia behawioralne w rzeczywistości mają bardzo wiele wspólnego z uzależnieniami od substancji psychoaktywnych. Zdaniem specjalistów określona czynność staje się nałogowa wtedy, gdy towarzyszy jej tzw. głód, czyli wewnętrzny przymus podejmowania jej z coraz większą częstotliwością, oraz narastające trudności w kontrolowaniu zachowań z nią związanych.

Tadeusz Kaniewski, terapeuta i dyrektor Centrum Terapii Uzależnień „Renesans” w Szpitalu Górnym w województwie kujawsko-pomorskim, mówi, że obecnie największym problemem, dotyczącym zwłaszcza młodych ludzi, są uzależnienia od komputera, konsoli do gier i telefonów komórkowych. W świecie zdominowanym przez nowoczesne technologie tego typu uzależnienia są trudne do zdiagnozowania i niełatwe do leczenia.

– Czujność powinno wzbudzić każde patologiczne zachowanie, np. zbyt długie przesiadywanie przed komputerem czy z komórką w ręku, utrudniające człowiekowi społeczne funkcjonowanie. Nastolatek nie uczy się, wycofuje się z życia rodzinnego, zaniedbuje obowiązki domowe i staje się nerwowy, gdy rodzice zwracają mu na to uwagę –
mówi Kaniewski.

Można wyodrębnić różne rodzaje uzależnień od nowych technologii. Osoby spędzające dużo czasu przed komputerem mogą być uzależnione m.in. od internetu, portali społeczno-ściowych czy gier sieciowych. Mogą też za pomocą komputera zaspokajać potrzeby w ramach zupełnie innego uzależnienia, np. uzależnienia od hazardu czy pornografii. Bliskość zamiast kontroli Podobnie może dziać się z osobami uzależnionymi od telefonów komórkowych, których obsesją bywa pisanie SMS-ów czy kupowanie nowych modeli komórek. Kaniewski podkreśla, że nie każda osoba, która spędza długie godziny, surfując po internecie, grając w gry czy pisząc SMS-y, jest uzależniona. Rodzice często podejrzewają o nałóg dzieci, które poświęcają takim rozrywkom większość czasu wolnego, ale mimo to dobrze się uczą, a poproszone o pomoc wynoszą śmieci i zmywają naczynia, choć bardzo przy tym marudzą.

– To jeszcze nie jest uzależnienie, ale może być pierwszym krokiem do niego. Warto, by rodzice, którzy zaobserwują takie zachowania, wzmogli czujność i włożyli więcej wysiłku w budowanie relacji z dzieckiem –
mówi Kaniewski.

Terapeuta podkreśla, że zaniepokojeni rodzice nie powinni wprowadzać nachalnej kontroli, która zwykle prowokuje drugą stronę do buntu. Lepiej podjąć próbę nawiązania z dzieckiem bliższego kontaktu i spędzać więcej czasu razem.

– To wcale nie jest łatwe, bo wielu rodziców ma mnóstwo obowiązków zawodowych i często jest im na rękę, gdy rolę wychowawczą przejmują urządzenia elektroniczne. Cieszą się, że dziecko nie wychodzi z domu, nie zadaje się z nieodpowiednim towarzystwem. To złudne wrażenie, bo niewłaściwe towarzystwo często czeka właśnie w internecie
– mówi Kaniewski. (…)

Źródło: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *