STS Holding i giełda

STS Holding to największy w Polsce bukmacher, mierząc wartością przyjętych zakładów spółka ma prawie 50-proc. udział w rynku. Oferta publiczna obejmowała wyłącznie akcje należące do rodziny Juroszków, znanej już giełdowym inwestorom z deweloperskiego Atalu oraz inwestycji w TFI – Quercus i Skarbiec. Rodzina sprzedała 30 proc. papierów.

Sama spółka ma bardzo dobrą sytuację finansową i jest wolna od zadłużenia – kapitału na razie nie potrzebuje. Przeprowadzona pod koniec 2021 roku oferta zbiegła się z korektą na GPW. Inwestorzy zapisali się na wszystkie papiery, również te z puli dodatkowej.

Instytucje zbiły jednak w czasie budowy księgi popytu cenę sprzedaży o 12 proc. względem maksymalnej, do 23 zł. Nie potwierdziły się obawy, że z powodu przedmiotu działalności może być trudno uplasować całą pulę – w akcjonariacie z dużymi pakietami ujawnili się Norges Bank i NN OFE. Redukcja zapisów w transzy drobnych inwestorów wyniosła 87 proc.

Wartość IPO wyniosła 1,08 mld zł brutto – Juroszkowie planują reinwestować wpływy m.in. na GPW. Pierwsza sesja wypadła na lekkim plusie – dla porównania wcześniejsze cztery debiuty kończyły się notowaniami pod kreską. W trakcie IPO inwestorzy byli kuszeni możliwością uzyskania ekspozycji na wciąż młody i perspektywiczny rynek zakładów.

Według prognoz Gambling Capital wartość rynku hazardowego w Polsce mierzona wskaźnikiem GGR (gross gaming revenue – wartość zawartych zakładów pomniejszona o wypłacone graczom wygrane, przed podatkiem od gier) będzie rosnąć o 15 proc. średniorocznie. Spółka podała już wstępnie, że w 2021 r. NGR (czyli GGR już po podatku od gier) wzrósł o 30 proc., do 565 mln zł. STS Holding to spółka dywidendowa, co więcej płaci akcjonariuszom dwa razy do roku, korzystając z możliwości wypłat zaliczkowych.

Źródło: Parkiet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.