Teraz trzeba posprzątać

Z Jackiem Gasikiem, Dyrektorem Biura Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych rozmawia Błażej Bulski.

 

Błażej Bulski: Ostatnio odbyło się spotkanie…

Jacek Gasik: Tak, było spotkanie Zarządu Izby. Poruszaliśmy dwa tematy główne. Pierwszym było pismo z Parlamentu Europejskiego, które dotyczyło petycji wysłanej przez IGPiOUR w sierpniu 2010 roku. Była to prośba do PE o zajęcie się wadliwym według nas stanowieniem prawa w Polsce. Parlament Europejski doszedł do wniosku, że trzeba zapytać o tę sprawę obie zainteresowane strony. Nasze stanowisko zostało przedstawione w tej petycji – pozostało zapytać rząd, co sądzi na temat poruszanych w petycji kwestii. Odpowiedzi rządu polskiego były, delikatnie mówiąc, niesatysfakcjonujące. W związku z tym, że procedura została wdrożona, trzeba będzie podjąć działania następcze. Co to oznacza? Ponieważ petycja została przyjęta jako zasadna, doszło do przepytania stron, należy domniemywać, że sprawa będzie miała ciąg dalszy i konkretne rozstrzygnięcie.

BB: A drugi ważny temat?

JG: Druga kwestia dotyczyła wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie jednej z firm członkowskich Izby. Firma ta zaskarżyła kwestię wykorzystywania przez prokuraturę i Służbę Celną tak zwanych eksperymentów, a także opinii rzeczoznawców niebędących na liście jednostek badających. Z orzeczenia sądu wynika, że ani prokuratura ani Służba Celna nie może dla dyskredytowania przedsiębiorców wykorzystywać ekspertów czy rzeczoznawców, którzy nie byli przy udzielaniu zezwoleń na dopuszczenie automatów do gry. Znaczy to ni mniej ni więcej, że eksperymenty są nielegalne. Również nie można powiedzieć, że ktokolwiek ma większą wiedzę niż pracownicy jednostek badających, którzy odpowiadają za cały proces dopuszczania automatów do gier i ewentualne weryfikowanie tego, czy automat, który jest już w punkcie gier jest zgodny z wcześniejszymi badaniami. Reasumując, oznacza to, że wszystkie zajęcia automatów przez funkcjonariuszy Służby Celnej i ewentualnie wzmacniane potem ekspertyzami domorosłych rzeczoznawców są dla sądu niewystarczające. Automat, który posiada ważną rejestrację i co do którego nie ma podejrzeń, że była ingerencja w program, jest legalnym automatem dopuszczonym do gier. W związku z powyższym nie ma podstaw żeby go dyskredytować.

BB: To bardzo pozytywne dla branży wiadomości. Czuję jednak, że najważniejszą zostawił Pan na koniec…

JG: Tak. Otóż w ubiegłym roku została zamknięta procedura dostarczania informacji do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Kilka polskich sądów złożyło pytania prejudycjalne do ETS, „czy ustawa o grach hazardowych, w bardzo konkretnych aspektach, jest zgodna z prawodawstwem Unii Europejskiej?”. Po prostu sąd administracyjny nie był w stanie tego sam rozsądzić, zadał więc pytanie prejudycjalne do ETS. Co to oznacza? Oznacza to, że do czasu uzyskania odpowiedzi z ETS postępowanie prowadzone przez ten sąd jest zawieszane. W przypadku uzyskania odpowiedzi będzie wznowione, ale już ze świadomością, że najwyższy trybunał prawny tej kwestii dotknął. Mówiąc w skrócie – ponieważ prawo europejskie obowiązuje jako nadrzędne w Polsce, należy procedować zgodnie z prawodawstwem europejskim.

Spodziewamy się, że w tym roku to powinno się wyjaśnić. Czy to będzie pierwszy czy drugi kwartał, ciężko mi powiedzieć, ponieważ ETS działa według własnych procedur. Natomiast rozstrzygnięcie to będzie o tyle istotne, że ETS pochylając się nad pytaniami prejudycjalnymi odpowie między innymi na pytanie, czy ustawa zawierała kwestie techniczne. A jeśli zawierała kwestie techniczne, to jak wobec tego odnieść się do sytuacji , że Ustawa o Grach Hazardowych nie była notyfikowana Komisji Europejskiej?

Znamy opinie prawników, którzy twierdzą, że zgodnie z wcześniejszymi wyrokami, jeśli ustawa zawierała kwestie techniczne, a nie była notyfikowana Komisji Europejskiej, to zapisy, które są w niej zawarte nie powinny być przez sąd wykorzystywane przeciwko przedsiębiorcom doświadczonym tą ustawą. Po prostu ustawa w tych aspektach nie obowiązuje.

BB: Co oznacza praktycznie…

JG: To może oznaczać wiele, jest to bardzo skomplikowana kwestia prawna, o której też trzeba rozmawiać. Co będzie, jeśli się okaże, że na przykład jeden zapis był zapisem technicznym – czy to znaczy, że cała ustawa jako zawierająca przepisy techniczne powinna być notyfikowana? I czy to znaczy że w związku z tym, że nie była notyfikowana to nie będzie obowiązywać? Tego nie wiemy, na to rozstrzygnięcie dopiero czekamy.

Pytań było więcej, ponieważ do ETS złożone były trzy wnioski firm członkowskich IGPiOUR, jednak wspólny mianownik jest jeden. Wszystkie te firmy stoją przed sytuacją: nie ma Ustawy o Grach i Zakładach Wzajemnych, która została zniesiona zapisem Ustawy o Grach Hazardowych. Jest Ustawa o Grach Hazardowych, która jednak jest dwojako skarżona. Jest skarżona zarówno przez Izbę do Komisji Europejskiej jak i poprzez pytania prejudycjalne przez sądy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Komisja Europejska może sama podjąć decyzję, że ustawa była nienotyfikowana i należy coś z tym fantem zrobić. Ja nie chcę mówić, co należy zrobić – czy należy uznać, że ustawa jest nieobowiązująca, czy że jej niektóre zapisy są niezobowiązujące – tutaj prawnicy nie mają jednego stanowiska. W każdym razie będzie to nowa sytuacja prawna.

BB: Kto i kiedy to rozstrzygnie?

JG: Na samym końcu to będzie rozstrzygane przez polskiego ustawodawcę. Bo to, że ETS czy Komisja Europejska wykaże, że jakieś zapisy były niezgodne z prawem unijnym, to i tak musi wrócić do polskiego Sejmu. Przypomnę, że to oznacza taką sytuację: nie ma Ustawy o Grach i Zakładach Wzajemnych, Ustawa o Grach Hazardowych jest ułomna prawnie, jest ogromna ilość skarg składanych przez podmioty do sądów administracyjnych i sądów powszechnych – i trzeba nad tą rzeczywistością zapanować.

Znam opinie prawników, którzy mówią, że jeśli Ustawa o Grach i Zakładach Wzajemnych została anulowana czy utraciła ważność zapisami ustawy, która jest nieważna, to znaczy, że ten zapis też jest nieważny. Można zastosować formułę taką, że skoro ustawa została anulowana nieważnym zapisem, to znaczy że nadal obowiązuje. Można zrobić takie założenie ale jest to duże wyzwanie prawne. Bo z czym mamy do czynienia po wejściu w życie Ustawy o Grach Hazardowych? Podmioty doświadczyły pogorszenia sytuacji ekonomicznej. Zamiast podatku ryczałtowego 180 euro mamy 2000 złotych. Te podatki oczywiście musiały być płacone. Co nie zmienia faktu, że to 1300 złotych zostało przez przedsiębiorców nadpłacone. Przez dwa lata od każdego działającego automatu.

Mamy więc kwestię pogorszenia sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw. Proszę też pamiętać o tym, że w szczytowym okresie, o czym wiemy choćby ze sprawozdawczości Ministerstwa Finansów, przebadanych urządzeń było około 100 tysięcy. W czwartym kwartale 2009 działało 55 tysięcy urządzeń – pozostałe były gotowe do uruchomienia. To, że były przebadane i miały wszystkie papiery znaczy, że przedsiębiorcy zainwestowali. Zgodnie z zapisami Ustawy o Grach i Zakładach Wzajemnych żeby przystąpić do rejestracji automatu trzeba było być jego właścicielem. To natomiast oznacza, że po wprowadzeniu Ustawy o Grach Hazardowych przedsiębiorcy zostali z ok. 100 tysiącami urządzeń. Nie trzeba tu wyższej matematyki, żeby wyliczyć, jakie to są szkody.

Mamy już koszt zakupu urządzeń oraz nadpłaty. Trzecią kwestią są utracone korzyści, jakie mogłyby być osiągnięte, gdyby automaty pracowały. Po odjęciu czynszu za wstawienie automatu oraz po odjęciu podatku dla przedsiębiorcy pozostawały środki, które były przeznaczone zarówno na pokrycie kosztów własnych jak i na zysk. I tych kwot zostali przedsiębiorcy pozbawieni.

Po czwarte – firmy operatorskie zazwyczaj rozwijały się bardzo prężnie w realiach normalnej gospodarki rynkowej. Tworzyły zespół, tworzyły firmę, tworzyły wartość znaku firmowego. Po wprowadzeniu w życie Ustawy o Grach Hazardowych wartość tych firm dramatycznie spadła.
To są wszystko problemy na jakie zostali wystawieni przedsiębiorcy. Proszę pamiętać, że ci przedsiębiorcy byli bardzo często kontrolowani. Mimo tego Urząd Skarbowy nie znalazł niczego, do czego można by się było przyczepić. Ciężko znaleźć branżę równie dobrze działającą i tak regularnie płacącą podatki jak branża działająca pod egidą Ustawy o Grach i Zakładach Wzajemnych.

BB: Na pewno byśmy wszyscy usłyszeli, jakby US coś jednak znalazł.

JG: Oczywiście. Jeszcze o jednym trzeba powiedzieć. Proszę wziąć pod uwagę, że przedsiębiorcy są zdeterminowani. Bo to jest ich podwórko, na którym czują się dobrze, wiedzą, co z tym trzeba robić, wiedzą jak „obsługiwać” ustawę – i jedną i drugą – i są na tyle mocni, że dochodzą swoich praw. Skarżą do tego stopnia, że ostatnio nasze izbowe badanie wykazało, że jest ponad tysiąc spraw rozpatrywanych przez sądy administracyjne w toku realizacji Ustawy o Grach Hazardowych. Z drugiej strony nie ma ani jednego wniosku przeciwko podmiotom o jakiekolwiek działania, czy to z urzędów skarbowych czy to od Służby Celnej czy prokuratury. Gdyby coś takiego zdarzyło się, byłoby nagłośnione, bo wiemy że pan rzecznik Kordulski (prokurator Janusz Kordulski, rzecznik prokuratury w Białymstoku- przyp. BB) tylko czeka na to, żeby się czymś takim pochwalić.

BB: Podsumujmy zatem.

JG: Stoimy na stanowisku, że Ustawa o Grach Hazardowych jest ułomna prawnie i nie powinna obowiązywać. Natomiast z drugiej strony wiemy, że administracja państwowa, jeśli nie będzie przymuszona, sama z siebie się nie wycofa i nie posypie głowy popiołem i nie powie „przepraszam” .

BB: No to załóżmy, że jest przymuszona.

JG: Musi być przymuszona. Bo z tego co obserwujemy to ich wypowiedzi są buńczuczne i nie ma woli do tego, żeby przyznać się do błędu. No, ale to nie tylko w tej sprawie.

Środowisko musi oprzeć się na tych formalnych informacjach z Komisji Europejskiej, z Parlamentu Europejskiego, z Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które zweryfikują, czy Ustawa o Grach Hazardowych miała prawo wejść w życie.

BB: Przyjmijmy, że administracja została w końcu przymuszona. Co musi zrobić?

JG: Po pierwsze musi rozwiązać sytuację, która miała miejsce po 1 stycznia 2010 roku do momentu podjęcia decyzji. Przecież nie można powiedzieć, że nic się nie działo. Trzeba rozwiązać problemy, które powstały z winy administracji państwowej.

BB: Jakie to są problemy?

JG: Jest trochę zaszłości. Musimy opisać sytuację prawną podmiotów działających w sektorze gier po 1 stycznia 2010 roku.

Jaka jest sytuacja podmiotów, które nabywały zgodnie z Ustawą o Grach i Zakładach Wzajemnych prawo do jednokrotnego przedłużenia zezwolenia na prowadzenie gier, a to prawo zostało im odebrane? Czy w związku w powyższym będą miały prawo wystąpić o przedłużenie koncesji czy nie? Czy podmioty, które nie złożyły wniosku o przedłużenie zezwolenia, ponieważ nie było takiej możliwości w Ustawie o Grach Hazardowych mogą złożyć „zaległe” wnioski?

Jaka jest sytuacja podmiotów, które występowały o nowe koncesje? Jeśli Ustawa o Grach Hazardowych mówiła, że nie można występować o nowe koncesje, a teraz się okazuje, że można bo Ustawa o Grach Hazardowych nie działa, to co stanie się z tymi wnioskami, które zostały odrzucone przez Służbę Celną? Czy je przywracamy do życia czy je anulujemy? Jeśli anulujemy, to dlaczego?

Co robimy z automatami, które zostały zdekapitalizowane, ponieważ nie było przesłanek ekonomicznych do ich utrzymywania? Jak rozwiązujemy problem tego, że dzisiaj działa 14 tysięcy automatów, czyli około 80 tysięcy automatów jest gotowych do uruchomienia i nie działa. Czy wymazujemy je z ksiąg firmowych? Kto poniesie koszty tych działań? Co z sytuacjami, kiedy były toczone postępowania przeciwko członkom zarządu na podstawie wydumanych oskarżeń, na podstawie tych postępowań były udzielane odmowy, a zarzuty nie zostały potwierdzone?

Najważniejsze będzie opisanie stanu prawnego podmiotów działających pod rządami Ustawy o Grach Hazardowych. Najpierw trzeba posprzątać, żeby potem móc zbudować nowe, wolne od wad, prawo.

 

Rozmawiał Błażej Bulski

O Autorze

3 odpowiedzi do “Teraz trzeba posprzątać

  1. Oczywiście RACJA !!!!!
    Ale znowu nic się nie mówi o podmiotach współpracujących o zamkniętych lokalach o likwidacji działalności ze względu na pogorszenie sytuacji materialnej, przeciez to te podmioty w duzej a nawet w bardzo dużej mierze napedzały podatki do skarbu panstwa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.