Uzależnienie od automatów pozbawiło go wszystkiego. „Myślałem o samobójstwie” – przyznaje Petr

Artykuły Najczęściej czytane Odpowiedzialna gra
Adam Brzozowski 19/05/2024

Ostatnia aktualizacja: 26 maja 2024

W czeskiej prasie na portalu flower.pl opublikowany został artykuł:„Uzależnienie od automatów pozbawiło go wszystkiego. „Myślałem o samobójstwie” – przyznaje Petr” autorstwa Mariny Maly. Opowiada on historię nałogowego hazardzisty, któremu udało się wyjść z nałogu. W drugiej części psycholog Lukáš Carlos Hrubý z ośrodka ’Podane Ruce; w Ołomuńcu opowiada o problemie uzależnień i walce z nimi.

Petr (46 l.) prowadzi dziś szczęśliwe życie. Nie zawsze tak było. Choć jego kariera nabrała rozpędu, tęsknił za rodziną. Zaczął wypełniać pustkę grając na automatach. Z nałogiem zmagał się przez ponad dziesięć lat…

Od lat 90-tych służył w wojsku i osiągnął wysokie stanowisko. Większość dnia spędzał w pracy, ale był sam. Tęsknił za relacją partnerską.

„Moje życie prywatne nie było szczęśliwe, nie miałem stałego partnera, więc zacząłem grać”

– Petr opisuje początki swojego uzależnienia od automatów.

Na początku było fajnie, ale wkrótce zaczął przegrywać duże sumy.

„Zarabiałem wtedy całkiem przyzwoite pieniądze, ale często nie miałem ani grosza na koncie kilka dni po otrzymaniu wypłaty” – kontynuuje.

Stan ten trwał wiele lat. Doprowadził się do sytuacji, w której na miesiąc pozostało mu już tylko tysiąc koron, a mimo to wierzył, że szczęście obróci się przeciwko niemu i nadejdzie upragniona wygrana.

„W końcu zdałem sobie sprawę, że już mam kłopoty i to wystarczyło” – przyznaje.

Ponieważ ciągle brakowało mu pieniędzy, zaczął pożyczać od rodziny lub znajomych.

„Wymyśliłem różne strategie, aby to zrobić. Wiedziałem, że ani sektor bankowy, ani sektor pozabankowy nie jest dla mnie odpowiedzią. I tak wymyślałem różne bajki o tym, dlaczego po pensji nie mam ani grosza i zacząłem się w to coraz bardziej angażować – wspomina.

Wstydził się swoich problemów i wiedział, że nie panuje już nad grą.

„Nie byłem w stanie kontrolować tego, co robię. Nawet jeśli sam tego nie chciałem, zawsze trafiałem do maszyn, gdzie traciłem wszystko, co miałem.”

Za minutę dwunasta

Dość długo potrafił ukrywać swoje uzależnienie. Miał też znajomego, ale związek rozpadł się właśnie z powodu zabawy. Dzięki dobrej pensji i możliwości wyjazdu na misję udało mu się przez długi czas spłacać swoje długi, bo nie mógł się nikomu zwierzyć, był zupełnie sam ze swoim nałogiem.

Doszło do tego, że zaczął myśleć o samobójstwie. Myślał o zastrzeleniu się lub wskoczeniu pod pociąg.

„Nie pamiętam, co się stało, ale musiało to być spowodowane relacjami rodzinnymi. Poza tym moje życie zawodowe, które do tej pory utrzymywało mnie na powierzchni, zaczęło się rozpadać. Nie byłem w stanie zachować nawet kilku drobnych, więc chciałem wszystko zakończyć”

– kontynuuje.

„Najpierw zadzwoniłem na numer alarmowy, aby uzyskać poradę psychologiczną. Jednak niewiele mi tam pomogli. Następnie wyszukałem w internecie wszystkich psychologów w Ołomuńcu i postanowiłem ich ominąć. Zabawne, że wszyscy rozmawiali ze mną o tym, jak dobrze byłoby rozwiązać mój problem, ale dali mi termin za miesiąc lub dwa, co było dla mnie zbyt długim czasem”

– opisuje najtrudniejsze momenty swojego życia.

Ostatecznie w ostatniej chwili pomógł mu psycholog Lukáš Carlos Hrubý z ośrodka Podane Ruce w Ołomuńcu, który w tamtym czasie zajmował się głównie pomocą osobom uzależnionym od narkotyków.

„To był zbieg okoliczności, który prawdopodobnie uratował mi życie. Inni psychologowie, których prosiłam o pomoc, nie rozumieli, że znalazłem się w trudnej sytuacji, gdy zastanawiałam się, czy wskoczyć pod pociąg, czy tramwaj”

– dodaje Petr.

Pan Hrubý chętnie go przyjął i wysłuchał, co było dla Petera w tym momencie najważniejsze.

„Było oczywiste, że chciał mi pomóc, mimo że nie specjalizuje się w uzależnieniach od hazardu. Zwykle sesje psychologiczne są płatne, ale pan Hrubý spędził ze mną czas za darmo i był skłonny ze mną porozmawiać bez oceniania. Pomógł mi zrozumieć, dlaczego tak się dzieje i co się we mnie dzieje”

– opisuje Petr, którego regularna terapia pomogła mu zbudować poczucie własnej wartości i pewność siebie.

„To trwało długo. Czasem myślałam, że już mi się to skończyło, ale potem znowu to wróciło. Na szczęście udało mi się odnaleźć siebie i nauczyć się gospodarować pieniędzmi, nosić je przy sobie, nie tracąc ich od razu” – podsumowuje.

Obecnie Petr mieszka ze swoją dziewczyną i jej dzieckiem. Nie grał od ponad dziesięciu lat i wierzy, że tak pozostanie.

Usługi terapeutyczne cieszą się dużym zainteresowaniem klientów

Skontaktowaliśmy się z psychologiem Lukášem Carlosem Hrubé, który jest dyrektorem zawodowym Towarzystwa Podané ruce. W wywiadzie wspomina, jak konkretnie pomógł Petrowi w najtrudniejszych momentach jego życia. I jak to możliwe, że nie zwrócił się o pomoc do innych specjalistów?

Lukášem Carlosem Hrubé, z Towarzystwa Podane Ruce, to właśnie on pomógł bohaterowi tej historii Petrowi wyjść z nałogu.

Pan Petr otwiera kwestię tego, jak trudno było mu znaleźć pomoc, kiedy jej najbardziej potrzebował. Czy sądzisz, że dzisiaj jest więcej psychologów i ośrodków skupiających się na pomaganiu osobom uzależnionym od maszyn?

– Odpowiedź na to pytanie jest skomplikowana, gdyż sytuacja w tamtym czasie była zupełnie inna. Eksperci specjalizujący się w pomaganiu graczom praktycznie nie istnieli. Tylko kilka osób odważyło się poruszyć ten problem. Inną opcją były dwa ośrodki leczenia stacjonarnego, ale występowały w nich długie czasy oczekiwania.

Dziś sytuacja jest inna. W ramach Rady Rządu utworzono całą sekcję specjalistyczną, której celem jest zwiększenie dostępności pomocy. Próbuje się, aby w każdym regionie powstał przynajmniej jeden ośrodek specjalizujący się w pracy z graczami i ich bliskimi. Poza tym temat otworzył się także wśród ekspertów. Jest poruszany na profesjonalnych konferencjach i wielu terapeutów poszerzyło swoje portfolio o pracę z graczami. Dzięki temu oferta pomocy jest dziś znacznie szersza niż dawniej.

Zatem dzisiaj czas oczekiwania jest krótszy niż wcześniej?

Niestety, wciągnął się w to covid, wojna na Ukrainie i ogólne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego całego społeczeństwa i młodych ludzi. Teraz czas oczekiwania jest taki sam lub nawet gorszy, ale z innego powodu. Ogólnie rzecz biorąc, usługi psychologiczne i terapeutyczne były przytłoczone zainteresowaniem klientów przez ostatnie dwa do trzech lat. Ale możliwości nie są wystarczające. Nie jest to związane z grami, ale ze zdrowiem psychicznym społeczeństwa. Trzeba też powiedzieć, że nie ma już graczy patologicznych, jest to liczba w miarę stała. Jednak im więcej osób mówi o problemie, tym więcej osób mających problemy odważy się skontaktować z serwisem i szukać pomocy. I to jest dobre.

Pracujesz w Towarzystwie Podané ruce, które początkowo skupiało się głównie na osobach uzależnionych od narkotyków. Ale obecnie skupia się także na hazardzie, prawda?

Tak, po piętnastu latach skupiliśmy się także na grach i hazardzie. Obecnie Towarzystwo Podané ruce oferuje pomoc całemu spektrum osób dotkniętych jakimikolwiek zachowaniami uzależniającymi.

Nie każdy, kto gra, jest uzależniony. I nie każdy uzależniony musi przejść formalne leczenie. Oferta pomocy jest bardzo indywidualna i zależy od tego, czego dokładnie dana osoba potrzebuje.

Warto także wspomnieć o instytucjach i organizacjach takich jak projekt Odpowiedzialna Gra, które zajmują się nie tylko wsparciem, ale także edukacją. Ta aktywność jest kluczowa, choć sama w sobie nie wystarczy. W połączeniu z innymi systemami staje się znaczącą i ważną częścią całego systemu pomocowego. Edukacja jest również istotną częścią tego systemu. Rozmowa o problemach i zapobieganiu jest kluczem do podnoszenia świadomości i znajdowania rozwiązań.

Czy człowiek może sam uświadomić sobie, że ma problem z hazardem?

Gracze często nie myślą o sobie jako o osobach uzależnionych. Wiele osób uświadamia sobie swoje uzależnienie dopiero w trakcie terapii, kiedy pojawiają się typowe objawy i zaczynają kwestionować swoje zachowanie. Choć objawy uzależnienia można zdefiniować, każda historia jest głęboko indywidualna.

W jaki sposób otoczenie osoby uzależnionej może ujawnić to uzależnienie?

Problemy finansowe są zwykle pierwszym sygnałem. Wielu graczy obstawia kwoty, na które ich nie stać, i popada w długi u krewnych, przyjaciół, banków, a nawet lichwiarzy, w wyniku czego nie są w stanie ich spłacić.

Ta spirala zadłużenia jest bardzo wyraźnym sygnałem problemu, który ma negatywny wpływ na osobisty stan psychiczny jednostki, prowadząc do poczucia rozkładu, dyskomfortu, niepokoju i strachu. Chociaż gra może przynieść chwilowy relaks i podekscytowanie, prowadzi również do intensywnego napięcia wewnętrznego, czego gracze są świadomi. Ponadto gry często komplikują relacje międzyludzkie.

A co z relacjami z rodziną, krewnymi, przyjaciółmi? Czy da się to „utrzymać w tajemnicy”?

Granie ma wiele wspólnego z oddzielaniem dwóch światów. Z jednej strony jestem mężem, tatą, biznesmenem, nauczycielem, który zarabia pieniądze, a z drugiej strony jestem graczem. Gracze starają się nie łączyć tych światów. Jednym z objawów jest wówczas ciągłe kłamstwo. A świadomość, że prędzej czy później pęknie, może skłonić osobę uzależnioną do szukania pomocy lub od razu do terapii. Dla rodziny i przyjaciół są to objawy związane z pieniędzmi. Osoba, o której mowa, ciągle pożycza, relacje z bliskimi pogarszają się, gracz często ma też zły humor i traci otwartość na dialog i dzielenie się.

Czy zazwyczaj wystarczy terapia, czy czasem konieczna jest pomoc psychiatry?

Nie każdy, kto gra, jest uzależniony. I nie każdy uzależniony musi przejść formalne leczenie. Oferta pomocy jest bardzo indywidualna i zależy od tego, czego dokładnie dana osoba potrzebuje. Chociaż terapia jest niezbędnym narzędziem, wiele osób nie potrzebuje terapii, ponieważ zdają sobie sprawę, że nie chcą się już bawić. Osoby te mogą potrzebować innego rodzaju pomocy – na przykład skontaktowania się z doradcą ds. zadłużenia, aby pomógł im z zimną krwią przeprowadzić inwentaryzację swojej sytuacji finansowej. Czasami mają własną ścieżkę, która im odpowiada i raczej potrzebują przewodnika, który poprowadzi ich tą ścieżką.

Terapia jest najczęściej oferowanym narzędziem, ale czasami sytuacja przekłada się na załamanie psychiczne i stany depresyjne. W takim przypadku wskazana jest interwencja psychiatry, który może pomóc w podaniu leków, dzięki którym pacjent będzie mógł lepiej radzić sobie z ostrymi lub przejściowymi stanami. Firma Podané ruce oferuje wszystkie te poziomy pomocy, a także współpracuje z ekspertami zewnętrznymi.

mgr inż. Lukáš Carlos Hrubý
Studiował psychologię na Wydziale Artystycznym UP w Ołomuńcu, odbył pięcioletnie szkolenie w Instytucie Skálov, wieloletni staż w Holandii (w Utrechcie i Amsterdamie), skupiony na holenderskich placówkach dla osób zażywających narkotyki oraz kompleksowe szkolenia psychoterapeutyczne w leczeniu systemowym terapią. W swojej działalności pedagogicznej skupia się głównie na interwencji kryzysowej, problematyce patologicznego hazardu oraz analizie potrzeb. W procesie terapeutycznym opiera się na swoim treningu i praktyce terapeutycznej. Od 27 lat pełni także funkcję dyrektora zawodowego Podané ruce o.p.s., która od niemal 30 lat pomaga ludziom przezwyciężać uzależnienia. Jest także założycielem i dyrektorem Mana, o.p.s. i prowadzi własną praktykę.

Publikacja autorstwa Mariny Maly w oryginale, w języku czeskim ukazała się 24 kwietnia 2024 roku na portalu flowee.cz i można się z nią zapoznać tutaj.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

E-PLAY.PL