W Polsce nie mogą, na świecie zarabiają duże pieniądze

Polacy wygrywają w pokera na całym świecie. Tak jak Błażej Przygórzewski, 22-latek z Poznania – w Wiedniu zarobił prawie 100 tys. euro. Dlaczego nie mógł grać w kraju? Gdzie leży granica między hazardem a sportem?

 

Na początku stycznia polscy pokerzyści przeżyli noc pełną wrażeń. Na Bahamach właśnie trwał turniej główny festiwalu PokerStars Caribbean Adventure. Przy stole finałowym walczył o zwycięstwo Dominik Pańka, szerzej nieznany22-latekz Brześcia Kujawskiego. Finałowa rozgrywka okazała się prawdziwym maratonem i trwała niemal 16 godzin. Kibice mieli okazję na żywo podziwiać grę Dominika, oglądając transmisję na stronie internetowej, z polskim komentarzem Pawła Majewskiego oraz Marka Kalety. Gra toczyła się o sławę i wielkie pieniądze.

– Gdy dowiedziałem się od znajomego, że Dominik będzie grał na finałowym stole w tak prestiżowym turnieju od razu wiedziałem, że nie mogę tego przegapić! – wspomina Krzysiek Sikora, kibic pokerowy z Poznania. Polak okazał się tego dnia najlepszy i nawet międzynarodowa gwiazda pokera Mike McDonald, musiał uznać wyższość naszego zawodnika. Za zwycięstwo 22-latek otrzymał nagrodę – 1,4 miliona dolarów (!). To największa wygrana w historii polskiego pokera.

– Bardzo cieszę się z indywidualnego sukcesu Dominika. Ale kibicując mu czułem, że bardziej kibicuję polskiemu pokerowi. Miałem świadomość, że jego wygrana przyczyni się do rozgłosu tej dyscypliny sportu w Polsce i być może pomoże przyspieszyć proces jej ponownej legalizacji – uważa Krzysiek Sikora.

Na drugi sukces – tym razem w skali europejskiej – kibice pokera nie musieli długo czekać. W miniony wtorek w turnieju Eureka Poker Tour w Wiedniu, który stanowi preludium do European Poker Tour Błażej Przygórzewski, 22-latek z Poznania zajął El miejsce. I zgarnął 98 tys. 210 euro!

Czytaj całość w: Polska Głos Wielkopolski – Magazyn

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.